M
Marek Z
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2009
- Odpowiedzi
- 2
Witam, bo to mój pierwszy post na tym forum.
Jestem profesjonalnym fotografem i posiadam stronę z próbkami moich sesji fotograficznych. Jedno ze zdjęć zostało opublikowane na stronie głównej jednego z największych polskich portali internetowych zarówno bez zgody mojej, jak i bez zgody modelki do tego zdjęcia pozującej. Nie ukrywam, że podjąłem już pierwsze próby ugody z serwisem internetowym, ponieważ wstępowanie na drogę sądową traktuję jako ostateczność, ale ich stanowisko nie daje mi praktycznie żadnych nadziei na podjęcie negocjacji, poniewać jest ono zbyt rozbieżne. Standardowa cena małej sesji zdjęciowej w moim wykonaniu (10 -12) zdjęć z prawem do publikacji wynosi u mnie pomiędzy 2000, a 2500 zł. Wykorzystane zostało co prawda tylko jedno zdjęcie z tej sesji, ale niestety sesji naruszonej już w żaden sposób nie sprzedam, więc tak naprawdę ukradziono mi całą sesję. Ponadto za pomocą programów graficznych wycięto ze zdjęcia znak (w sumie można go uznać, za podpis), który pozostawiam na tych próbkach właśnie ze względu na uniemożliwienie kopiowania bez zgody (wersję bez znaku wysyłam dopiero po wpłynięciu pieniędzy na konto). Zdjęcie zostało następnie opisane, jako "fotografia własna".
Na tym problem się nie kończy. Kolejna zawiłość wiąże się z tym, że zdjęcie ma zabarwienie erotyczne. Jest po prostu aktem. Jest na nim trochę nagości, oraz zdecydowany podtekst erotyczny w spojrzeniu modelki itp. Problem w tym, że modelka (prywatnie moja dziewczyna) ma zastrzeżone prawo do weryfikacji miejsca, gdzie zdjęcie się pojawia. Nie mam prawa go nawet sprzedać, bez konsultacji i zgody od niej samej. Natomiast zdjęcie z twarzą i w mocno dwuznacznej pozycji znalazło się na stronie głównej bardzo popularnego portalu, co mocno komplikuje jej życie towarzyskie, czy nawet zawodowe. Przygotowując tę sesję absolutnie nie myśleliśmy o publikacji w takim miejscu i prawdopodobnie serwis ten nie otrzymałby praw do publikacji tej sesji nawet w przypadku całkiem legalnej próby nabycia tych zdjęć.
Moje wstępne roszczenia opiewają na:
- 10 000 złotych dla mnie za sesję zdjęciową. (cena sesji + odszkodowanie)
- 50 000 złotych dla modelki za publikację wizerunku stawiającego ją w niekorzystnym świetle, bez jej zgody.
- przeprosiny za plagiat na stronie głównej serwisu, z wymienieniem mojego imienia i nazwiska, oraz linkiem do strony internetowej z moimi pracami.
Jak wspomniałem wcześniej, serwis podjął próbę ugody. Stwierdzono w odpowiedzi, że zdjęcie zostało dostarczone przez ich fotografa i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jego publikację, ale są skłonni wypłacić mi standardową opłatę za zdjęcie w ich serwisie w wysokości 60 zł, oraz usunąć zdjęcie z serwisu.
Moje pytanie brzmi kogo w takim układzie pozwać. Nie ukrywam, że zdawałem sobie sprawę, że moje roszczenia są przesadzone, ale chciałem sobie po prostu stworzyć pole do negocjacji w przypadku woli ugody. Niestety 60 złotych nie satysfakcjonuje mnie absolutnie w żadnym stopniu i nie widzę żadnego wyjścia, poza skierowaniem sprawy na drogę sądową.
Jestem profesjonalnym fotografem i posiadam stronę z próbkami moich sesji fotograficznych. Jedno ze zdjęć zostało opublikowane na stronie głównej jednego z największych polskich portali internetowych zarówno bez zgody mojej, jak i bez zgody modelki do tego zdjęcia pozującej. Nie ukrywam, że podjąłem już pierwsze próby ugody z serwisem internetowym, ponieważ wstępowanie na drogę sądową traktuję jako ostateczność, ale ich stanowisko nie daje mi praktycznie żadnych nadziei na podjęcie negocjacji, poniewać jest ono zbyt rozbieżne. Standardowa cena małej sesji zdjęciowej w moim wykonaniu (10 -12) zdjęć z prawem do publikacji wynosi u mnie pomiędzy 2000, a 2500 zł. Wykorzystane zostało co prawda tylko jedno zdjęcie z tej sesji, ale niestety sesji naruszonej już w żaden sposób nie sprzedam, więc tak naprawdę ukradziono mi całą sesję. Ponadto za pomocą programów graficznych wycięto ze zdjęcia znak (w sumie można go uznać, za podpis), który pozostawiam na tych próbkach właśnie ze względu na uniemożliwienie kopiowania bez zgody (wersję bez znaku wysyłam dopiero po wpłynięciu pieniędzy na konto). Zdjęcie zostało następnie opisane, jako "fotografia własna".
Na tym problem się nie kończy. Kolejna zawiłość wiąże się z tym, że zdjęcie ma zabarwienie erotyczne. Jest po prostu aktem. Jest na nim trochę nagości, oraz zdecydowany podtekst erotyczny w spojrzeniu modelki itp. Problem w tym, że modelka (prywatnie moja dziewczyna) ma zastrzeżone prawo do weryfikacji miejsca, gdzie zdjęcie się pojawia. Nie mam prawa go nawet sprzedać, bez konsultacji i zgody od niej samej. Natomiast zdjęcie z twarzą i w mocno dwuznacznej pozycji znalazło się na stronie głównej bardzo popularnego portalu, co mocno komplikuje jej życie towarzyskie, czy nawet zawodowe. Przygotowując tę sesję absolutnie nie myśleliśmy o publikacji w takim miejscu i prawdopodobnie serwis ten nie otrzymałby praw do publikacji tej sesji nawet w przypadku całkiem legalnej próby nabycia tych zdjęć.
Moje wstępne roszczenia opiewają na:
- 10 000 złotych dla mnie za sesję zdjęciową. (cena sesji + odszkodowanie)
- 50 000 złotych dla modelki za publikację wizerunku stawiającego ją w niekorzystnym świetle, bez jej zgody.
- przeprosiny za plagiat na stronie głównej serwisu, z wymienieniem mojego imienia i nazwiska, oraz linkiem do strony internetowej z moimi pracami.
Jak wspomniałem wcześniej, serwis podjął próbę ugody. Stwierdzono w odpowiedzi, że zdjęcie zostało dostarczone przez ich fotografa i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jego publikację, ale są skłonni wypłacić mi standardową opłatę za zdjęcie w ich serwisie w wysokości 60 zł, oraz usunąć zdjęcie z serwisu.
Moje pytanie brzmi kogo w takim układzie pozwać. Nie ukrywam, że zdawałem sobie sprawę, że moje roszczenia są przesadzone, ale chciałem sobie po prostu stworzyć pole do negocjacji w przypadku woli ugody. Niestety 60 złotych nie satysfakcjonuje mnie absolutnie w żadnym stopniu i nie widzę żadnego wyjścia, poza skierowaniem sprawy na drogę sądową.