Regres czy jest jakiś limit kwotowy?

  • Autor wątku Autor wątku Marcin Michalkowski
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Marcin Michalkowski

Użytkownik
Dołączył
04.2023
Odpowiedzi
109
Witam,
Czy jest jakiś limit z jakim ubezpieczyciel może wystąpić od prywatnego sprawcy wypadku? Prosty przykład-rowerzysta bez OC spowodował wypadek, w którym uszkodzeniu uległy 3 auta, drogie auta, których naprawa wyniesie minimum kilkadziesiąt tysięcy złotych. Do tego 2 osoby ranne czyli koszty leczenia plus odszkodowania. Sprawca nie pracuje lub pracuje na czarno. Jak ubezpieczyciel w takiej sytuacji chce ściągnąć takie kwoty od sprawcy?
 
Zawsze pozostaje egzekucja komornicza. Sprawca może np. odziedziczyć spadek (a "przepisanie" na kogoś przez sprawcę może skończyć się kolejnymi nieprzyjemnościami). Dług po sprawcy może odziedziczyć ktoś inny (może spadek przyjmie, może nie).
 
A niby jak komornik wyegzekwuje coś od osoby bezrobotnej? Ogólnie nie rozumiem tego jak od zwykłego Kowalskiego próbuje się ściągnąć kwoty nierealne do ściągnięcia. Jak rowerzysta przypadkowo spowoduje zdarzenie, w którym zostanie uszkodzone auto warte milion złotych to on z własnej kieszeni ten milion będzie musiał zwrócić? No chyba nie.
 
A niby jak komornik wyegzekwuje coś od osoby bezrobotnej?
To że ktoś jest bezrobotny, nie oznacza, że nie posiada innego majątku który można zająć i spieniężyć. Istotne w sprawie jest też to, że wszczęcie egzekucji przerywa bieg przedawnienia. W czasie jej trwania bieg przedawnienie nie biegnie wcale. Egzekucja może trwać do dnia śmierci dłużnika. A dalej może być prowadzona w stosunku do jego spadkobierców.
on z własnej kieszeni ten milion będzie musiał zwrócić? No chyba nie.
Art. 415 kc i dalsze.
 
Marcin Michalkowski napisał:
milion złotych to on z własnej kieszeni ten milion będzie musiał zwrócić? No chyba nie.

No chyba tak.
Od tego są ubezpieczenia.
Równie dobrze nie musi to być rowerzysta - tylko narąbany jakiś kolega Piratti tym razem w czerwonym renault - którego ubezpieczenie OC nie chroni.
Albo dlatego, że uciekł/odjechał z miejsca zdarzenia?
A mało tu jet postów o regres bo ktoś niby (ech te głupie tłumaczenia) nie zauważył jak cofał i odjechał. A to naaaaawet śladu nie było - a ubezpieczyciel chciał kilkanaście tysięcy.

Ile ty masz lat? Z czystej ciekawości pytam - bo mam wrażenie jakby to jakieś dziecko pisało, nie dość, że się dziwi, że trzeba odpowiadać za swoje czyny to jeszcze masz wytłumaczenie od TSG co się z tym długiem stanie (np. dziedziczenie) a ty dalej piszesz o tym, że ta osoba jest bezrobotna. Brakuje jeszcze tekstu, że to biedny student - więc pogłaskajmy go po główce i "nic się nie stało".
 
Ostatnia edycja:
sekStans napisał:
No chyba tak.
Od tego są ubezpieczenia.
Równie dobrze nie musi to być rowerzysta - tylko narąbany jakiś kolega Piratti tym razem w czerwonym renault - którego ubezpieczenie OC nie chroni.
Albo dlatego, że uciekł/odjechał z miejsca zdarzenia?
A mało tu jet postów o regres bo ktoś niby (ech te głupie tłumaczenia) nie zauważył jak cofał i odjechał. A to naaaaawet śladu nie było - a ubezpieczyciel chciał kilkanaście tysięcy.

Ile ty masz lat? Z czystej ciekawości pytam - bo mam wrażenie jakby to jakieś dziecko pisało, nie dość, że się dziwi, że trzeba odpowiadać za swoje czyny to jeszcze masz wytłumaczenie od TSG co się z tym długiem stanie (np. dziedziczenie) a ty dalej piszesz o tym, że ta osoba jest bezrobotna. Brakuje jeszcze tekstu, że to biedny student - więc pogłaskajmy go po główce i "nic się nie stało".

A czy jak gdzieś napisałem, że ma się to rozejść po kościach jakby nic się nie stało? Oczywiście że za swoje czyny trzeba ponieść konsekwencje,ale w przypadku regresu powinny to być kwoty realne do spłaty, a nie kwoty z kosmosu. Przy regresie powinno się brać pod uwagę aktualną sytuację materialną i życiową sprawcy, jego możliwości zarobkowe itd.
 
To odwroc sytuacje. Jedzie biedak rowerem wartym w porywach 200zl. Uderza w niego Bugatti z kierowca po alkoholu. 200zl dla kierowcy Bugatti to pierdoly ktorymi nie warto sie zajmowac. :).
 
Marcin Michalkowski napisał:
Oczywiście że za swoje czyny trzeba ponieść konsekwencje,ale w przypadku regresu powinny to być kwoty realne do spłaty, a nie kwoty z kosmosu.
Myślę, że kwotą z kosmosu byłaby kwota inna niż realnie szkody (plus może jakieś "koszty obsługi", bo pracownicy ubezpieczalni przecież za darmo nie pracują). Równie dobrze nastolatek na utrzymaniu rodziców może powybijać witryny sklepowe. I skąd ona weźmie kasę, żeby oddać? Nawet upadłość konsumencka nie gwarantuje, że nie trzeba będzie spłacać zobowiązań (a przecież taka upadłość nie jest dla osób, które postanowią narobić sobie długów w nadziei, że nie będzie trzeba spłacić, bo przecież z góry wiadomo, że nie będzie z czego).
 
Marcin Michalkowski napisał:
Przy regresie powinno się brać pod uwagę aktualną sytuację materialną i życiową sprawcy, jego możliwości zarobkowe itd.
A to dlaczego?
Kwota odszkodowania powinna odpowiadać realnej wartości wyrządzonej szkody a nie możliwościom płatniczym szkodnika. Gdyby było odwrotnie byłoby to w praktyce przyzwolenie na eskalację szkód. W praktyce powiększanie szkody prowadziłoby do uniknięcia odszkodowania.

Na marginesie, zawsze możesz negocjować ugodę i tym samym zmniejszyć wartość roszczenie (regresu).

Marcin Michalkowski napisał:
Sprawca nie pracuje lub pracuje na czarno. Jak ubezpieczyciel w takiej sytuacji chce ściągnąć takie kwoty od sprawcy?
Zrobi to komornik. Jak ustali miejsce pracy "na czarno" to także stamtąd może skutecznie ściągnąć, nawet skuteczniej niż z legalnego zatrudnienia. Do tego majątek dłużnika i rzeczy w jego posiadaniu. Poczytaj o egzekucji komorniczej - polecam.

Naprawdę, czasy cwaniaczków unikających bezkarnie spłaty swoich zobowiązań to już przeszłość. Obecnie jak wierzyciel się zaweźmie to dłużnik może mieć ciężkie życie. Nie polecam nikomu.
 
Powrót
Góra