L
liwias
Użytkownik
- Dołączył
- 02.2012
- Odpowiedzi
- 54
Witam, o wystąpieniu zalania u sąsiadki z dołu dowiedziałam się z pisma o postępowaniu regresowym z PZU. Sąsiadka nie powiadomiła mnie o zalaniu, nie było żadnej wizyty rzeczoznawcy z PZU w moim mieszkaniu, ani żadnego przedstawiciela zarządcy budynku. W tym samym dniu obejrzałam całe moje mieszkanie i nie stwierdziłam żadnych uszkodzeń mogących być przyczyną zalania. Na wszelki wypadek oględzin dokonałam w obecności innego sąsiada. Napisałam odwołanie do TU i poprosiłam o przedstawienie dokumentacji dotyczącej zalania, na które dostałam pismo wzywające ponownie do zapłaty ustalonej przez PZU kwoty wraz z odsetkami powołujące się na art. 415 i 828 kc.
Nie poczuwam się do winy, a PZU domaga się ode mnie zwrotu kosztów ubezpieczenia wypłaconego sąsiadce (ja nie mam ubezpieczenia mieszkania).
Moje pytanie jests następującej treści - czy TU może domagać się regresu, bez wykazania, że przyczyna zalania jest po mojej stronie? Czy sam fakt, że mieszkam piętro wyżej może być podstawą do stwierdzenia, że jestem bezsprzecznym winowajcą? Wydaje mi się, że bez oględzin w moim mieszkaniu nie można tego udowodnić, czy też jestem w błedzie?
Z góry dzięuję za odpowiedź.
Nie poczuwam się do winy, a PZU domaga się ode mnie zwrotu kosztów ubezpieczenia wypłaconego sąsiadce (ja nie mam ubezpieczenia mieszkania).
Moje pytanie jests następującej treści - czy TU może domagać się regresu, bez wykazania, że przyczyna zalania jest po mojej stronie? Czy sam fakt, że mieszkam piętro wyżej może być podstawą do stwierdzenia, że jestem bezsprzecznym winowajcą? Wydaje mi się, że bez oględzin w moim mieszkaniu nie można tego udowodnić, czy też jestem w błedzie?
Z góry dzięuję za odpowiedź.