Regres ubezpieczeniowy OC

  • Autor wątku Autor wątku Marek Kowalski
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Marek Kowalski

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2022
Odpowiedzi
4
Dzień dobry.

Jakoś w połowie lipca jechałem autem służbowym. Zamyśliłem się i omyłkowo skręciłem w ulicę jednokierunkowa jadąc pod prąd, po czym w panice szybko zawróciłem i odjechałem.

Jakoś dwa tygodnie później dostałem wezwanie na policję. Okazało się że podczas wykonywania feralnego manewru zawracania inny kierowca, chcąc ominąć mój samochód uderzył w słup sygnalizacji świetlnej. Całe zdarzenie zostało zapisane na kamerze monitoringu. Kolizja nie wyglądała groźnie. Uszkodzeniu uległ zderzak oraz lewy przedni reflektor.

Byłem w szoku, kompletnie nie wiedziałem o tym co się wtedy wydarzyło. Dostałem wysoki mandat w wysokości 3000zł ale najgorsze miało dopiero nadejść.

Dziś rano otrzymałem wezwanie do zapłaty z PZU na kwotę 20000zł. Argumentowane jest tym, że oddalając się z miejsca zdarzenia nie pozostawiłem niezbędnych informacji potrzebnych do identyfikacji zakładu ubezpieczeń, oraz danych dotyczących umowy OC.

Wiem że można się odwoływać od tej decyzji, tylko czy mam w ogóle jakieś szanse powodzenia? Mój pojazd w nic nie uderzył. Zwyczajnie nie widziałem samochodu który nadjechał gdy zawracałem.

Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.
Pozdrawiam.
Marek Kowalski
 
Przyjales mandat - jestes winny zdarzenia. Po drugie uciekłeś z miejsca zdarzenia. Regres zasadny.
 
Nie dostałem mandatu za to że uciekałem z miejsca zdarzenia tylko za sam manewr zawracania w miejscu niedozwolonym co doprowadziło do kolizji innego samochodu. Mandat przyjałem bo faktycznie to ja doprowadziłem do tego zdarzenia, więc z mojego OC powinno być to opłacone ale ten regres wydaje mi się być niezasadny skoro o całym zdarzeniu dowiedziałem się po dwóch tygodniach.
 
Trzeba bardziej uważać co się robi za kierownicą. Zdarzenie spowodowałeś. Z miejsca się oddaliłeś. A to już jest podstawa do regresu.
 
KJ8 napisał:
Zdarzenie spowodowałeś. Z miejsca się oddaliłeś. A to już jest podstawa do regresu.

Tak z ciekawości - mógłbyś bardziej rozszerzyć stanowisko?

"Na logikę" wiem, o co ci chodzi, ale zarówno "spowodowanie zdarzenia" jak i "oddalenie (!) z miejsca zdarzenia" nie są przesłankami regresu ubezpieczeniowego.

Spowodowanie zdarzenia oczywiście aktywuje odpowiedzialność cywilną ubezpieczyciela (i sprawcy). Natomiast nawet zawinione działanie nie wiąże się jeszcze samo w sobie z powstaniem roszczenia regresowego.

Art. 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych (...)

Zakładowi ubezpieczeń oraz Ubezpieczeniowemu Funduszowi Gwarancyjnemu, w przypadkach określonych w art. 98 ust. 2 pkt 1, przysługuje prawo dochodzenia od kierującego pojazdem mechanicznym zwrotu wypłaconego z tytułu ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych odszkodowania, jeżeli kierujący:

1) wyrządził szkodę umyślnie, w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie nietrzeźwości albo po użyciu środków odurzających, substancji psychotropowych lub środków zastępczych w rozumieniu przepisów o przeciwdziałaniu narkomanii;
2) wszedł w posiadanie pojazdu wskutek popełnienia przestępstwa;
3) nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem mechanicznym, z wyjątkiem przypadków, gdy chodziło o ratowanie życia ludzkiego lub mienia albo o pościg za osobą podjęty bezpośrednio po popełnieniu przez nią przestępstwa;
4) zbiegł z miejsca zdarzenia.

Samo spowodowanie zdarzenia, nawet ukarane mandatem, nie oznacza jeszcze że szkoda została wyrządzona umyślnie (zaryzykowałabym stwierdzenie, że w tej sprawie do szkody doszło nieumyślnie - autor w końcu nie miał zamiaru spowodować, żeby inny kierowca uderzył w słup. Dokonał tego, ale nie stwierdziłabym, że umyślnie /niezależnie od postaci zamiaru/).

Co do kwestii oddalenia się z miejsca zdarzenia - ustawa nie wskazuje na samo "odjechanie" ale na "zbiegnięcie". W doktrynie spornym jest, czy jest to to samo, co zbiegnięcie z art. 178 kk, czy jednak jest to pojęcie szersze, z całą pewnością jest to jednak co innego, niż po prostu odjechanie z miejsca zdarzenia.

Pozwolę sobie zacytować (moim zdaniem trafny) komentarz do art. 43:
„O ucieczce kierowcy z miejsca zdarzenia można mówić wówczas, gdy oddali się on z tego miejsca, by na przykład uniknąć zidentyfikowania go lub by utrudnić ustalenie przyczyny zdarzenia, stanu, w jakim znajdował się w momencie zdarzenia, roli, jaką odegrał w samym wypadku, albo by uniknąć ewentualnej odpowiedzialności za spowodowanie wypadku. Do uznania, że sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia, wystarczające jest ustalenie, że oddalenie się było podyktowane osiągnięciem któregokolwiek z wyżej wskazanych celów.” (G. Dybała, K. Szpyt [w:] A. Kubiak-Cyrul, M. Maliszewska, M. A. Plakwicz, J. J. Szczerbowski, G. Urbanik, M. P. Ziemiak, M. Zygo, G. Dybała, K. Szpyt, Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Komentarz, Warszawa 2022, art. 43.)

Na podstawie samego posta trudno stwierdzić, czy takie odjechanie z miejsca zdarzenia i rzekomy brak świadomości o wypadku kwalifikuje się jako "zbieg z miejsca zdarzenia" czy też nie, ale wydaje mi się że nie jest to kwestia, którą można przesądzić jednym zdaniem.
 
Vivecca napisał:
Samo spowodowanie zdarzenia, nawet ukarane mandatem, nie oznacza jeszcze że szkoda została wyrządzona umyślnie
Dlaczego umyślnie ?
Przecież nikt nie zarzuca pytającemu, że szkodę wyrządził umyślnie, jedynie, że zbiegł z miejsca zdarzenia.
W kwestii czy doszło do zbiegnięcia, zasadniczą kwestią będzie, czy kierujący wykonując manewr widział, mógł widzieć, czy nie, zdarzenia do którego doszło w skutek wykonywanego manewru.
 
@Kanas odnosiłam się jedynie do wypowiedzi innych użytkowników, że w niniejszej sprawie regres jest zasadny gdyż autor "spowodował zdarzenie i uciekł". A to trochę za mało, żeby kategorycznie przesądzać. Ogólnie problem jest bardziej w ocenie ucieczki z miejsca zdarzenia. Dlatego poprosiłam o wyjaśnienie poglądu.
 
No wlaśnie. Jakbym widział co się wydarzyło to bym z miejsca zdarzenia nie odjechał. I tak na kamerze monitoringu wszystko widać. Tylko niestety nie jestem w stanie udowodnić że nie uciekałem. Czyli morał taki że trzeba zapłacić i chyba nie ma co się odwoływać, bo tak nic nie wskóram.
 
Moim zdaniem możesz się odwołać opisując sytuację i argumentując nieświadomym i niecelowym odjechaniem z miejsca zdarzenia. Jest szansa że TU uzna odwołanie.
 
Powrót
Góra