Ripper napisał:
Odwrotnie. Sygnalizacja świetlna, jako element oznakowania, kształtuje warunki ruchu i jej obecność musi być brana pod uwagę przez uczestników ruchu - to chyba zresztą tzw. oczywista oczywistość.
I jest brana pod uwagę: kierujących, prawodawcy i organizatorów ruchu.
Sygnał żółty trwa 3 sek(to ukłon od prawodawcy - niezbyt niski), czasy międzyzielone są programowalne(to ukłon od prawodawcy i organizatora ruchu), nie można gwałtownie hamować(to ukłon od prawodawcy i kierujących stosujących się do sygnału żółtego).
Tak więc obecność sygnalizacji to przepisy ruchu a nie żadne warunki. Warunki ruchu to np. zator drogowy, napotkanie na wypadek.
Ripper napisał:
Jaką teorię? Policja jest od egzekwowania przestrzegania prawa i karania za jego naruszanie.
W takim razie powinni wystawiać mandaty za niebezpieczną prędkość

a nie za niezastosowanie sie do sygnału, skoro przecież żółty dopuszcza na wjazd za sygnalizator - w tym również (a nawet przede wszystkim) gdy pojazd znajduje się w "dilemma zone".
Nie mam informacji, czy policja jest szkolona w zakresie faktu istnienia takiej strefy. Nauka dowodzi, że istnieje. Mandatu zawsze można odmówić a na rozprawie zasypać sąd dziesiątkami prac naukowych z przedmiotowym zakresie (temat jest znany od połowy XX w.)
Ripper napisał:
Sygnał żółty jest nadawany przez 3 sekundy i każdy uczestnik ruchu powinien o tym wiedzieć i do tej wiedzy dostosować sposób i prędkość jazdy.
W takim razie po co znak 70 km/h? Powinni przywalić 40 i będzie spokój - wtedy każdy mandat nie do wzruszenia a nieprzyjęcie go na nic się w praktyce nie zda.
Tak nawiasem, to skąd wiesz że każdy uczestnik ruchu powinien wiedzieć, że żółty stały ma 3 sekundy? Ta informacja pojawia się w rozporządzeniu ws szczegółowych warunków umieszczania znaków i sygnałów(...). Nie ma takiego pytania na egzaminie na PJ (i nie może być).
Ripper napisał:
Jeżeli prędkość dopuszczalna na odcinku z sygnalizacją wynosi 80 km/h, a ja na bezpieczne hamowanie z takiej prędkości potrzebuję 5 sekund
Mniej więcej tyle własnie czasu powinien trwać sygnał żółty dla takiej prędkości.
Ripper napisał:
to oczywistym jest, że na dojeździe do sygnalizacji muszę prędkość odpowiednio zredukować i tłumaczenie, że "przejechałem na czerwonym, ale nie popełniłem wykroczenia, bo to strefa dylematu jest za długa" to kompletny bezsens.
Nie rozumiem, co tutaj bezsensownego. Ty starasz się wszystko wytłumaczyć jednym: "mógł zwolnić do 43 km/h" i będzie cacy a inaczej wyjdzie na to, że "nie dostosował prędkości do...."..... Przecież to dorabianie na siłę argumentu pod z góry założoną teorię.
Zresztą... programowanie sygnalizacji uwzględnia natężenie ruchu (obciążenie wlotu w jednostce czasu) i zakłada się (zgodnie z odpowiednimi wzorami), że pojazdy na wlocie poruszają się z prędkością dopuszczalną( w tym podniesioną odpowiednim znakiem). A Ty każesz zredukować prędkość

Można i tak kombinować, tylko po co się męczyć jak koń pod górę.
Ripper napisał:
tłumaczenie, że "przejechałem na czerwonym, ale nie popełniłem wykroczenia
Jak zastosowałem się do sygnału żółtego to popełniłem wykroczenie? Dziwne. Stosuję przepisy i w nagrodę za to wręczają mandaty.
Ripper napisał:
Czy powinny być stosowane inne technologie ułatwiające kierującym podjęcie decyzji przy dojeździe do sygnalizacji, liczniki, etc? Jestem za!
Jest jeszcze inna metoda, wg. mnie najtrafniejsza. Kamery rejestrują strefę dylematu. Gdy program sygnalizacji każde nadać żółty z zielonego, to dla pojazdu(góra dwóch pojazdów) przedłuża się czas nadawania zielonego o odpowiednią długość. Ale czy jest jakiś obowiązek projektowania tych systemów, żeby uwzględniały wydłużanie czasu zielonego sygnału? Nie ma. Może cieszyć, że coraz więcej takich systemów pojawia się na drogach, bo mądry zarządca drogi zastrzegł sobie w przetargu, że system musi uwzględniać problem strefy dylematu.
Liczniki też są w porządku, tyle że jeszcze nieuregulowane prawnie(jako sygnał drogowy).
Ripper napisał:
Ale póki co, mamy przepisy takie, a nie inne i należy się do nich stosować, a zadaniem służb dbających o bezpieczeństwo ruchu jest pilnowanie tego stosowania się.
....więc tych przepisów nie zmienimy dorabiając do nich "jedynie słuszną" teorią interpretacji prawa - "nie dostosował prędkości do...".
Ripper napisał:
Dlatego wnioski z tego badania, mówiące o tym, że do kierującego wjeżdżającego za sygnalizator przy sygnale czerwonym "nie można mieć zastrzeżeń" i "powinien być traktowany jako nie naruszający przepisów ruchu drogowego i nie powinien być karany" uważam za zupełnie błędne i szkodliwe.
A to dlaczego szkodliwe? Przy prędkości 80 km/h na wlocie, czasy międzyzielone są maksymalnie wydłużone, więc nawet wjechanie 2 sekundy po nadaniu czerwonego jest bezpieczne (pisze to z całą odpowiedzialnością, bo wiem jak się je liczy). Nawet strumień ewakuujący musi być mniejszy od strumienia dojazdowego.