L
lazysounds
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2015
- Odpowiedzi
- 1
Witajcie,
Uprzejmie proszę poradę dotyczącą mojej sytuacji.
Jakiś czas temu gdy przebywałem w delegacji otrzymałem telefon z mojego banku dotyczący blokady mojej karty kredytowej. Zostałem poinformowany, iż dzień wcześniej dokonywano kilkakrotnej próby użycia mojej karty kredytowej. Wg. informacji od pracownika banku dokonano autoryzacji karty, a później kilka prób użycia karty na kwoty wielokrotnie przekraczającej mój dozwolony limit. Finalnie oszustom udało się zużyć cały limit środków na mojej karcie (3000 zł) (schodzili z zapytanymi kwotami coraz niżej). Bank zablokował kartę dopiero wtedy gdy zużyto całość środków...
Transakcji dokonano najprawdopodobniej w Londynie, podczas gdy ja przebywałem wtedy w podróży służbowej w Niemczech. Transakcje miały miejsce w dniu 17 marca br. Reklamację w banku zgłosiłem zaraz po powrocie tj 24 marca. Na następny dzień pracownica banku poinformowała mnie, iż muszę dodatkowo podpisać jakieś oświadczenia, zgłosić sprawę na policję i oddać kartę (przy reklamacji nie chciała jej przyjąć).
Zgodnie z oczekiwaniami banku, zgłosiłem sprawę na policję i zgłosiłem się do Banku w celu dopełnienia wszelkich formalności. Oprócz koniecznych oświadczeń zostawiłem także faktury za nocleg potwierdzające gdzie znajdowałem się przed/w czasie kradzieży pieniędzy z mojej karty.
Swoją drogą z jednej strony żądali zgłoszenia sprawy na policję, a z drugiej musiałem podpisać oświadczenie, iż zgadzam się na to żeby to bank zgłosił sprawę...
Tego dnia dostałem też pismo informujące, iż przewidują, że sprawa zostanie rozpatrzona do 30 dni, a jeżeli termin się przedłuży poinformują w osobnej korespondencji o konieczności przedłużenia tego terminu. Do tej pory nie otrzymałem żadnej informacji o konieczności przedłużenia i z informacji uzyskanych na poczcie wiem na poczcie nie ma żadnej przesyłki dla mnie, czyli bank po prostu nie nadał takiej informacji.
Jako ciekawostkę powiem także, że pracownik innego banku w którym mam konto poinformował mnie, iż bank bezzasadnie żądał ode mnie zgłoszenia sprawy na policję - sam powinien to zrobić (co potwierdził również prowadzący sprawę policjant, że do tej pory zgłaszały tego typu sprawy wyłącznie banki klienci). Swoją drogą wspominany bankowiec nieoficjalnie sugerował, iż jeżeli rzeczywiście doszło do wielu prób transakcji przekraczających limit bank miał obowiązek zablokować kartę wcześniej...
Czy możecie poradzić co teraz zrobić z tym fantem? Termin spłaty zbliża się dużymi krokami, niedługo będę musiał płacić odsetki od tego zadłużenia...
Jak mam traktować fakt, iż bank nie wywiązuje się z deklarowanych terminów? Czy Waszym zdaniem jest szansa na jakieś szybsze rozwiązanie sprawy? Czytając opinie w Internecie, klienci walczą w sprawie reklamacji wiele miesięcy...
Z góry dziękuję za porady...
Uprzejmie proszę poradę dotyczącą mojej sytuacji.
Jakiś czas temu gdy przebywałem w delegacji otrzymałem telefon z mojego banku dotyczący blokady mojej karty kredytowej. Zostałem poinformowany, iż dzień wcześniej dokonywano kilkakrotnej próby użycia mojej karty kredytowej. Wg. informacji od pracownika banku dokonano autoryzacji karty, a później kilka prób użycia karty na kwoty wielokrotnie przekraczającej mój dozwolony limit. Finalnie oszustom udało się zużyć cały limit środków na mojej karcie (3000 zł) (schodzili z zapytanymi kwotami coraz niżej). Bank zablokował kartę dopiero wtedy gdy zużyto całość środków...
Transakcji dokonano najprawdopodobniej w Londynie, podczas gdy ja przebywałem wtedy w podróży służbowej w Niemczech. Transakcje miały miejsce w dniu 17 marca br. Reklamację w banku zgłosiłem zaraz po powrocie tj 24 marca. Na następny dzień pracownica banku poinformowała mnie, iż muszę dodatkowo podpisać jakieś oświadczenia, zgłosić sprawę na policję i oddać kartę (przy reklamacji nie chciała jej przyjąć).
Zgodnie z oczekiwaniami banku, zgłosiłem sprawę na policję i zgłosiłem się do Banku w celu dopełnienia wszelkich formalności. Oprócz koniecznych oświadczeń zostawiłem także faktury za nocleg potwierdzające gdzie znajdowałem się przed/w czasie kradzieży pieniędzy z mojej karty.
Swoją drogą z jednej strony żądali zgłoszenia sprawy na policję, a z drugiej musiałem podpisać oświadczenie, iż zgadzam się na to żeby to bank zgłosił sprawę...
Tego dnia dostałem też pismo informujące, iż przewidują, że sprawa zostanie rozpatrzona do 30 dni, a jeżeli termin się przedłuży poinformują w osobnej korespondencji o konieczności przedłużenia tego terminu. Do tej pory nie otrzymałem żadnej informacji o konieczności przedłużenia i z informacji uzyskanych na poczcie wiem na poczcie nie ma żadnej przesyłki dla mnie, czyli bank po prostu nie nadał takiej informacji.
Jako ciekawostkę powiem także, że pracownik innego banku w którym mam konto poinformował mnie, iż bank bezzasadnie żądał ode mnie zgłoszenia sprawy na policję - sam powinien to zrobić (co potwierdził również prowadzący sprawę policjant, że do tej pory zgłaszały tego typu sprawy wyłącznie banki klienci). Swoją drogą wspominany bankowiec nieoficjalnie sugerował, iż jeżeli rzeczywiście doszło do wielu prób transakcji przekraczających limit bank miał obowiązek zablokować kartę wcześniej...
Czy możecie poradzić co teraz zrobić z tym fantem? Termin spłaty zbliża się dużymi krokami, niedługo będę musiał płacić odsetki od tego zadłużenia...
Jak mam traktować fakt, iż bank nie wywiązuje się z deklarowanych terminów? Czy Waszym zdaniem jest szansa na jakieś szybsze rozwiązanie sprawy? Czytając opinie w Internecie, klienci walczą w sprawie reklamacji wiele miesięcy...
Z góry dziękuję za porady...