Reklamacja butów narciaraskich - odmowa

  • Autor wątku Autor wątku hasos
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

hasos

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2009
Odpowiedzi
17
Dzień dobry,

toczę właśnie spór ze sprzedawcą sprzętu sportowego. Sprawa dotyczy butów narciarskich, w których po miesiącu użytkowania wkładka w bucie uległa pęknięciu. Sprzedawca jak i gwarant odmówili naprawy, pisząc, że to z winy użytkownika.

Pierwsza reklamacja była złożona z tytułu gwarancji. Po odmowie, złożyłem ponowną z tytułu ustawy, kierując ją do sprzedawcy. Sprzedawca przedstawił opinię rzeczoznawcy, w której stwierdzono winę użytkownika. Ja napisałem, że wciąż podtrzymuję swoją reklamację z tytułu ustawy. Sprzedawca raz jeszcze wysłał buty do dystrybutora i ten ponownie odmówił uznania wady. Sprzedawca także odmówił.

Czy w tym przypadku, skoro buty zakupione w lutym po kilku użyciach uległy wadzie, nie obowiązuje zasada, że po tak krótkim czasie od zakupu uznaje się, że produkt musiał być wadliwy w czasie zakupu i sprzedawca powinien uznać reklamację?

Będę wdzięczny za informację w tej sprawie.
 
Sprzedawca nie ma takiego obowiazku.
Zdobądź korzystną dla siebie opinię rzeczoznawcy i złóż ponowną reklamację.
 
Czyli nie ma tu zastosowania ustawa konsumencka czy dawna rękojmia, która nakłada na sprzedawcę odpowiedzialność za sprzedawane produkty?
 
No właśnie, czy nie jest tak z założenia, że jak produkt psuje się po miesiącu użytkowania (jakieś 5 dni jazdy), przyjmuje się, że produkt był wadliwy w czasie zakupu? Chyba tak kiedyś było w przypadku rękojmi. Teraz tego nie ma? Kiedyś też była mowa o tym, że do 6 miesięcy nie trzeba wykazywać, dzieje się to z automatu.
 
Ale co z automatu? Przeciez wada mogła powstać z winy uzytkownika - i tak w Twoim przypadku stwierdził przecież rzeczoznawca. Za takie uszkodzenia sprzedawca nie odpowiada.
 
Tyle że jest to takie uszkodzenie, że nie mogło powstać z mojej winy (pęknięcie wewnętrznej wkładki w drogich butach narciarskich, w których uczyłem się jeździć na górce dla dzieci przez 5 dni). Rozumiem, że tu rozstrzygającą kwestią jest rzeczoznawca? I jego opinia ucina dalsze reklamacje? Chyba że przedstawią opinię swoje rzeczoznawcy na moją korzyść? Inaczej nic nie zrobię?
 
Jak jesteś pewien swoich racji, to możesz od razu skierować pozew do sądu. I sąd rozstrzygnie...
 
To że do sądu to ja wiem, pytanie czy w tym momencie droga reklamacyjna została wyczerpana.
 
Ok, dzięki za pomoc.
 
Powrót
Góra