K
KyrieIrving
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2017
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
Rok temu nabyłem na allegro komputer na raty. Niestety z wielu powodów nie spełnia on moich oczekiwań, oraz jest podatny na awarie. Mam dwuletnią gwarancję na sprzęt i już dwa razy byłem zmuszony do odesłania go z powodu usterek. Na przestrzeni pierwszych trzech miesięcy komputer przestał działać. (trochę szybko jak na nowy sprzęt, prawda?) Dwa miesiące temu, drugi raz stało się to samo. Jest użytkowany zgodnie z przeznaczeniem, czyszczony, chroniony przed nadmierną temperaturą.
Pierwsza naprawa poszła sprawnie, na przestrzeni 2 tygodni (zgodnie z umową) otrzymałem sprzęt i działał. Po drodze do drugiego zepsucia, zdarzały się nie rzadko, małe awarie na które przymykałem oko. Kiedy sprzęt "rozkraczył się" po raz drugi, zadzwoniłem do firmy od której go kupiłem z pytaniem co mam zrobić, ponieważ nie mam zamiaru użytkować tak dennego komputera i spłacać go jeszcze przez rok. Chciałem zwrotu pieniędzy, ewentualnej wymiany sprzętu na inny podobnej klasy. Pani, niezbyt miła, poinformowała mnie, że przy zakupie na raty nie przysługuje mi zwrot pieniędzy, i "mogę go sobie sprzedać na allegro" jeśli nie chce z niego korzystać. Zaoferowała mi naprawę. Druga naprawa trwała już miesiąc. 30 dni byłem bez sprzętu za który płaciłem. Na mocy umowy pokrywam również każdą wysyłkę do firmy, więc mam -70zł z dwóch paczek pocztowych.
Podczas ostatniej naprawy został wymieniony zasilacz. Po dwóch tygodniach zaczął klekotać jak stary maluch. Według umowy gwarancyjnej nie mam prawa nic z zasilaczem zrobić bo stracę gwarancję. Czyli jeśli chcę w normalnych warunkach, bez zamkniętych słuchawek na uszach, korzystać z komputera to muszę im go odesłać. Płacąc kolejne 35zł za paczkę i czekając na naprawę. (od połowy maja do połowy czerwca brak sprzętu, teraz 2 tygodnie użytkowania i znowu muszę to odesłać... a czas na kolejną ratę)
Pozostał mi rok umowy, przez który mam gwarancję. Uśredniając, komputer zepsuje się pewnie jeszcze z dwa razy, na co stracę nerwy, pieniądze. Po wygaśnięciu okresu gwarancyjnego zostanę z nic nie wartym rzęchem, który przestanie natychmiastowo działać. Próbując go nawet teraz sprzedać, jego wartość po roku pozwoli mi co najwyżej na spłatę rat do końca i paczkę papierosów.
Przechodząc do pytania: czy informacja jaką mi podała Pani przez telefon jest prawdziwa, i czy ewentualnie istnieją specjalne przypadki w których jednak jest możliwy zwrot pieniędzy? Rozmawiając z ludźmi parę razy usłyszałem, że przy trzykrotnej reklamacji mogę się ubiegać o pieniądze. Jednak nie mam potwierdzenia ze strony osób znających się na prawie.
Pozdrawiam, z góry dziękuję za pomoc.
Rok temu nabyłem na allegro komputer na raty. Niestety z wielu powodów nie spełnia on moich oczekiwań, oraz jest podatny na awarie. Mam dwuletnią gwarancję na sprzęt i już dwa razy byłem zmuszony do odesłania go z powodu usterek. Na przestrzeni pierwszych trzech miesięcy komputer przestał działać. (trochę szybko jak na nowy sprzęt, prawda?) Dwa miesiące temu, drugi raz stało się to samo. Jest użytkowany zgodnie z przeznaczeniem, czyszczony, chroniony przed nadmierną temperaturą.
Pierwsza naprawa poszła sprawnie, na przestrzeni 2 tygodni (zgodnie z umową) otrzymałem sprzęt i działał. Po drodze do drugiego zepsucia, zdarzały się nie rzadko, małe awarie na które przymykałem oko. Kiedy sprzęt "rozkraczył się" po raz drugi, zadzwoniłem do firmy od której go kupiłem z pytaniem co mam zrobić, ponieważ nie mam zamiaru użytkować tak dennego komputera i spłacać go jeszcze przez rok. Chciałem zwrotu pieniędzy, ewentualnej wymiany sprzętu na inny podobnej klasy. Pani, niezbyt miła, poinformowała mnie, że przy zakupie na raty nie przysługuje mi zwrot pieniędzy, i "mogę go sobie sprzedać na allegro" jeśli nie chce z niego korzystać. Zaoferowała mi naprawę. Druga naprawa trwała już miesiąc. 30 dni byłem bez sprzętu za który płaciłem. Na mocy umowy pokrywam również każdą wysyłkę do firmy, więc mam -70zł z dwóch paczek pocztowych.
Podczas ostatniej naprawy został wymieniony zasilacz. Po dwóch tygodniach zaczął klekotać jak stary maluch. Według umowy gwarancyjnej nie mam prawa nic z zasilaczem zrobić bo stracę gwarancję. Czyli jeśli chcę w normalnych warunkach, bez zamkniętych słuchawek na uszach, korzystać z komputera to muszę im go odesłać. Płacąc kolejne 35zł za paczkę i czekając na naprawę. (od połowy maja do połowy czerwca brak sprzętu, teraz 2 tygodnie użytkowania i znowu muszę to odesłać... a czas na kolejną ratę)
Pozostał mi rok umowy, przez który mam gwarancję. Uśredniając, komputer zepsuje się pewnie jeszcze z dwa razy, na co stracę nerwy, pieniądze. Po wygaśnięciu okresu gwarancyjnego zostanę z nic nie wartym rzęchem, który przestanie natychmiastowo działać. Próbując go nawet teraz sprzedać, jego wartość po roku pozwoli mi co najwyżej na spłatę rat do końca i paczkę papierosów.
Przechodząc do pytania: czy informacja jaką mi podała Pani przez telefon jest prawdziwa, i czy ewentualnie istnieją specjalne przypadki w których jednak jest możliwy zwrot pieniędzy? Rozmawiając z ludźmi parę razy usłyszałem, że przy trzykrotnej reklamacji mogę się ubiegać o pieniądze. Jednak nie mam potwierdzenia ze strony osób znających się na prawie.
Pozdrawiam, z góry dziękuję za pomoc.