E
Escaperz
Użytkownik
- Dołączył
- 05.2014
- Odpowiedzi
- 42
Dzień dobry,
na początku czerwca zakupiłem samochód w salonie pojazdów używanych AAA Auto - Renault Megane GT (IV gen), 2016 rok, 107000 przebiegu, 205 koni mechanicznych, skrzynia automatyczna.
Przyjechaliśmy na oględziny samochodu, który był wyciągany z placu przez 40 minut (gdzie zdążył już się porządnie rozgrzać) - podczas oględzin nic nie wzbudziło naszych podejrzeń. Jazdę próbną wykonaliśmy ze sprzedawcą, który jednocześnie kierował pojazdem - wyjechaliśmy od razu na drogę kilkupasmową, gdzie samochód pracował tylko na wyższych biegach, w dodatku sam sprzedawca łamał prawo jak się tylko da, rozpędzając samochód do 160 km/h na odcinku 80km/h, przez co delikatnie mówiąc ciężko było skupić się na ocenianiu, ale wszystko wydawało się być w porządku.
Samochód został zakupiony w ten sam dzień, wróciliśmy do domu i cóż.. musiałem wykonać kilka dłuższych tras (autostrada/ekspresówka) gdzie w takich warunkach samochód spisywał się świetnie, ale.. przy ruszaniu miałem wątpliwości co do działania sprzęgła, natomiast pomyślałem, że być może nie umiem jeszcze umiejętnie operować gazem. Tydzień temu miałem okazję przetestować samochód w warunkach miejskich i to jest zgroza. Na niskich biegach samochód strasznie szarpie, żabkuje, bardzo głośno wysprzęgla - trzęsie wręcz całym samochodem. Pojechałem na diagnostykę, wykazano uszkodzenie sprzęgła wraz z innymi podzespołami - cena naprawy 12 tysięcy złotych. Wysłałem pismo do AAA Auto z dokładnym opisem sprawy oraz dokumentami potwierdzającymi diagnostykę - niestety, reklamacja została rozpatrzona negatywnie. Komis powołał się na fakt, iż uszkodzenie sprzęgła wynika z jego eksploatacji.
W porządku, może i wynika eksploatacji, natomiast przy zakupie sprzedawca robił wszystko, żeby zatuszować jego nieprawidłowe działanie, a już wtedy było uszkodzone. Czy są realne szanse na wygranie takiej sprawy?
na początku czerwca zakupiłem samochód w salonie pojazdów używanych AAA Auto - Renault Megane GT (IV gen), 2016 rok, 107000 przebiegu, 205 koni mechanicznych, skrzynia automatyczna.
Przyjechaliśmy na oględziny samochodu, który był wyciągany z placu przez 40 minut (gdzie zdążył już się porządnie rozgrzać) - podczas oględzin nic nie wzbudziło naszych podejrzeń. Jazdę próbną wykonaliśmy ze sprzedawcą, który jednocześnie kierował pojazdem - wyjechaliśmy od razu na drogę kilkupasmową, gdzie samochód pracował tylko na wyższych biegach, w dodatku sam sprzedawca łamał prawo jak się tylko da, rozpędzając samochód do 160 km/h na odcinku 80km/h, przez co delikatnie mówiąc ciężko było skupić się na ocenianiu, ale wszystko wydawało się być w porządku.
Samochód został zakupiony w ten sam dzień, wróciliśmy do domu i cóż.. musiałem wykonać kilka dłuższych tras (autostrada/ekspresówka) gdzie w takich warunkach samochód spisywał się świetnie, ale.. przy ruszaniu miałem wątpliwości co do działania sprzęgła, natomiast pomyślałem, że być może nie umiem jeszcze umiejętnie operować gazem. Tydzień temu miałem okazję przetestować samochód w warunkach miejskich i to jest zgroza. Na niskich biegach samochód strasznie szarpie, żabkuje, bardzo głośno wysprzęgla - trzęsie wręcz całym samochodem. Pojechałem na diagnostykę, wykazano uszkodzenie sprzęgła wraz z innymi podzespołami - cena naprawy 12 tysięcy złotych. Wysłałem pismo do AAA Auto z dokładnym opisem sprawy oraz dokumentami potwierdzającymi diagnostykę - niestety, reklamacja została rozpatrzona negatywnie. Komis powołał się na fakt, iż uszkodzenie sprzęgła wynika z jego eksploatacji.
W porządku, może i wynika eksploatacji, natomiast przy zakupie sprzedawca robił wszystko, żeby zatuszować jego nieprawidłowe działanie, a już wtedy było uszkodzone. Czy są realne szanse na wygranie takiej sprawy?