A
adam797
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2013
- Odpowiedzi
- 1
Dzień dobry!
Mam duży problem i nie bardzo wiem, jak się za to wszystko zabrać. Jeśli ktoś jest kompetentny, to czy mógłby udzielić mi porady?
Mam 40 lat, od bez mała 20 lat choruję na schizofrenię. Mieszkam z rodziną na wsi. Rodzice mieli własną działalność, którą po różnych perypetiach przejąłem w ciągu ostatnich lat. Stało się to, ponieważ umarł mój ojciec – matka zupełnie się na tej działalności nie znała, więc byłem zmuszony przejąć wszystkie obowiązki (do czasu choroby ojca po prostu mu w tym pomagałem). To było rolnictwo, płaciliśmy krus.
W ciągu tych lat pracy 2 krotnie lądowałem w szpitalu. Po drugim pobycie zdecydowałem się przejść na rentę i zlikwidować działalność. Tak zrobiłem – otrzymałem niecałe 800 zł „na rękę”. Zaliczono mi około 15 lat pracy.
Mamy rodzinne oszczędności, które szybko się kurczą – koszt utrzymania nieruchomości jest wysoki. W tej chwili sprzedajemy ziemię więc te koszty się zmniejszą. Transakcja nie jest jeszcze zakończona, jednak do Polski wraca już moja młodsza siostra, która za swoją cześć uzyskanych pieniędzy chciałaby rozpocząć działalność. (pracowała za granicą, wraca ze swoją sympatią, która nie mówi po polsku).
W działalność angażuje się również moja matka, która aktywnie rozpoczęła już wstępne prace.
Problem polega na tym, że ta inwestycja pochłonie wszystkie pieniądze siostry i jest bardzo ryzykowna – jestem zdania, że przyniesie stratę (przynajmniej przez kilka pierwszych lat) – matka również się w to angażuje i już teraz deklaruje, że siostrę wesprze finansowo.
Sam nie zamierzam ryzykować – nie będę się w tak niepewne przedsięwzięcie angażował, tym bardziej, że oszczędności szybko się skończą – a za 800 nie jestem w stanie przeżyć.
Praca niestety obecnie nie wchodzi w grę. Prawdę powiedziawszy to nawet jej nie ma.
Za moją część uzyskanych pieniędzy zamierzałem kupić po prostu małe mieszkanie w mieście i w nim zamieszkać – samodzielne utrzymanie się nie będzie jednak możliwe. Dowiedziałem się, że istnieją dopłaty do czynszu, jednak one również sprawy nie rozwiążą – nie mam szans przeżyć.
Posiadam normalną, wypracowaną rentę – jako domownik rolnika (oficjalnie działalność była na matkę).
Spotkałem się z tym, że osoby tak samo chore jak ja, również bez jednego z rodziców, otrzymują 2 razy większe pieniądze ode mnie. Te osoby nigdy w życiu nie pracowały.
Czy dobrze myślę: jest to renta socjalna + renta rodzinna (po rodzicu)?
Podobno renta po moim ojcu również mi się należy, jednak stracę swoją rentę wypracowaną?
Właśnie takie opinie słyszałem.
Zadzwoniłem do krus i zadałem pytanie, czy renta po ojcu mi się należy – odpowiedziano mi, że będę musiał udowadniać swoje racje przed sądem.
Czy możliwe jest podwyższenie mojego świadczenia?
Zachorowałem w wieku 23 lat, mam na to dokumenty, rentę uzyskałem w zeszłym roku (nigdy się o nią nie starałem, w tej chwili ponownie staję na komisji, otrzymałem świadczenie na 12 miesięcy).
Proszę mi poradzić, co powinienem z tym zrobić?
Dodam, że na rodzinę za bardzo nie liczę - nietrafiona inwestycja pochłonie ich wszystkie środki a nikt z rodziny - z uwagi na mój stan zdrowia - nie liczy się z moim zdaniem. Boję się również o to zapytać (nigdy nie brałem takiej możliwości pod uwagę) - czy rodzina ma obowiązek utrzymywać dorosłego, lecz chorego człowieka?
Dziękuję bardzo, pozdrawiam.
Mam duży problem i nie bardzo wiem, jak się za to wszystko zabrać. Jeśli ktoś jest kompetentny, to czy mógłby udzielić mi porady?
Mam 40 lat, od bez mała 20 lat choruję na schizofrenię. Mieszkam z rodziną na wsi. Rodzice mieli własną działalność, którą po różnych perypetiach przejąłem w ciągu ostatnich lat. Stało się to, ponieważ umarł mój ojciec – matka zupełnie się na tej działalności nie znała, więc byłem zmuszony przejąć wszystkie obowiązki (do czasu choroby ojca po prostu mu w tym pomagałem). To było rolnictwo, płaciliśmy krus.
W ciągu tych lat pracy 2 krotnie lądowałem w szpitalu. Po drugim pobycie zdecydowałem się przejść na rentę i zlikwidować działalność. Tak zrobiłem – otrzymałem niecałe 800 zł „na rękę”. Zaliczono mi około 15 lat pracy.
Mamy rodzinne oszczędności, które szybko się kurczą – koszt utrzymania nieruchomości jest wysoki. W tej chwili sprzedajemy ziemię więc te koszty się zmniejszą. Transakcja nie jest jeszcze zakończona, jednak do Polski wraca już moja młodsza siostra, która za swoją cześć uzyskanych pieniędzy chciałaby rozpocząć działalność. (pracowała za granicą, wraca ze swoją sympatią, która nie mówi po polsku).
W działalność angażuje się również moja matka, która aktywnie rozpoczęła już wstępne prace.
Problem polega na tym, że ta inwestycja pochłonie wszystkie pieniądze siostry i jest bardzo ryzykowna – jestem zdania, że przyniesie stratę (przynajmniej przez kilka pierwszych lat) – matka również się w to angażuje i już teraz deklaruje, że siostrę wesprze finansowo.
Sam nie zamierzam ryzykować – nie będę się w tak niepewne przedsięwzięcie angażował, tym bardziej, że oszczędności szybko się skończą – a za 800 nie jestem w stanie przeżyć.
Praca niestety obecnie nie wchodzi w grę. Prawdę powiedziawszy to nawet jej nie ma.
Za moją część uzyskanych pieniędzy zamierzałem kupić po prostu małe mieszkanie w mieście i w nim zamieszkać – samodzielne utrzymanie się nie będzie jednak możliwe. Dowiedziałem się, że istnieją dopłaty do czynszu, jednak one również sprawy nie rozwiążą – nie mam szans przeżyć.
Posiadam normalną, wypracowaną rentę – jako domownik rolnika (oficjalnie działalność była na matkę).
Spotkałem się z tym, że osoby tak samo chore jak ja, również bez jednego z rodziców, otrzymują 2 razy większe pieniądze ode mnie. Te osoby nigdy w życiu nie pracowały.
Czy dobrze myślę: jest to renta socjalna + renta rodzinna (po rodzicu)?
Podobno renta po moim ojcu również mi się należy, jednak stracę swoją rentę wypracowaną?
Właśnie takie opinie słyszałem.
Zadzwoniłem do krus i zadałem pytanie, czy renta po ojcu mi się należy – odpowiedziano mi, że będę musiał udowadniać swoje racje przed sądem.
Czy możliwe jest podwyższenie mojego świadczenia?
Zachorowałem w wieku 23 lat, mam na to dokumenty, rentę uzyskałem w zeszłym roku (nigdy się o nią nie starałem, w tej chwili ponownie staję na komisji, otrzymałem świadczenie na 12 miesięcy).
Proszę mi poradzić, co powinienem z tym zrobić?
Dodam, że na rodzinę za bardzo nie liczę - nietrafiona inwestycja pochłonie ich wszystkie środki a nikt z rodziny - z uwagi na mój stan zdrowia - nie liczy się z moim zdaniem. Boję się również o to zapytać (nigdy nie brałem takiej możliwości pod uwagę) - czy rodzina ma obowiązek utrzymywać dorosłego, lecz chorego człowieka?
Dziękuję bardzo, pozdrawiam.