rezygnacja po umowie zlecenie a wynagrodzenie

  • Autor wątku Autor wątku arbi
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

arbi

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2008
Odpowiedzi
8
pracowałem przez 2 miesiace w pewnej firmie na umowe zlecenie, po tym czasie zrezygnowalem i w firmie niezadowolenie. przyszedlem po rachunek, normalnie wystawili, za okreslona liczbe godzin, na okreslona kwote, ale pieniedzy w dalszym ciagu nie dostalem. z tytulu umowy nie bylo zadnych zobowiazan do tego, ze dalej bede tam pracowal. co moge w takiej sytuacji zrobic, zeby odzyskac pieniadze na ktore zapracowalem? bo to ze ktos jest niezadowolony, rozumiem, ale swoja prace w danym czasie wykonalem z sumiennoscia, i czas pracy mam na rachunku
 
Co do zasady drogą dochodzenia roszczeń z umowy zlecenia w wypadku gdy druga strona odmawia ich spełnienia jest powództwo które wytacza się przed właściwy sąd cywilny.

Tu jednak nie jest wykluczone, że umowa zlecenie mogła (choć nie musiała bo to zależy od wszystkich okoliczności a nie tylko nazwy umowy) służyć do obejścia przepisów prawa pracy. Jeśli tak by było to niewykluczone, że sprawą mogłaby zainteresować się na Twoją korzyść Państwowa Inspekcja Pracy.
 
ja sie na prawie nie znam i nie wiem czy ta umowa sluzyla do obejscia przepisow prawa pracy ale jest pkt ktory mowi ze "w sprawach nieuregulowanych w umowie zastosowanie maja przepisy Kodeksu cywilnego"
 
czy można przenieść temat do prawa cywilnego? prośba do moderatora
 
[cytat="arbi"]jest pkt ktory mowi ze "w sprawach nieuregulowanych w umowie zastosowanie maja przepisy Kodeksu cywilnego"[/cytat]

To nie przesądza jeszcze o rzeczywistym charakterze umowy. Istotniejsze jest jak przebiegało wykonanie umowy, a w szczególności czy w wykonaniu umowy przejawiały się cechy charakterystyczne dla umowy o pracę a nie zlecenia.

Nadal polecam zasięgnięcie rady w PIP, przed podjęciem dalszych kroków w sprawie.
 
Obawiam się, że PIP tu nie pomoże.
Ja proponuję wezwać (na piśmie) zleceniodawcę do natychmiastowej wypłaty należności pod groźbą skierowania sprawy do sądu.
Wysłać na adres zleceniodawcy listem poleconym za pokwitowaniem odbioru.
Temat przenoszę "na cywilne".
 
czy taka sprawa w sądzie będzie mnie dużo kosztować? nie chce wydac pieniedzy bo moge wyjsc na tym stratny... kwota nie jest wysoka, ale wyjdzie na to ze w grudniu pracowalem za darmo jesli pieniedzy nie dostane. a na takie traktowanie pozwolic nie moge!

[cytat="kadi"]
czy w wykonaniu umowy przejawiały się cechy charakterystyczne dla umowy o pracę a nie zlecenia..[/cytat]

jakie to są cechy?
 
Kodeks Pracy:
Art. 22. § 1. Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem, a pracodawca do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.
§ 1[1]. Zatrudnienie w warunkach określonych w § 1 jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy.

Proszę jednak pamiętać, że istnienie stosunku pracy musi prawomocnym wyrokiem orzec sąd pracy. Może to trwać kilka, a nawet kilkanaście miesięcy.
 
czy jeśli świadkowie w pracy potwierdzą przeciw mnie, że nie pracowałem to nie mam szans (oczywiście pracowałem, ale szef nie był zadowolony jak odszedłem)? co mogę zrobić w takiej sytuacji oprócz sprawy w sądzie?
 
Tak czy owak, przy braku woli drugiej strony do zapłaty, kroi się sprawa w Sądzie (albo wydziale cywilnym jeśłi to rzeczywiście było zlecenie albo w sądzie pracy jeśli były cechy stosunku pracy)
 
była umowa zlecenie, na 2 miesiące. mam rachunek, że pieniądze zostaną przelane. nic takiego się nie wydarzyło - do tego na pewno nie ma szans, na to, żeby miał potwierdzenie tego przelewu, bo tego nie zrobił. powiedz czy dla 500 zł opłaca się taką sprawę wytaczać? czy jest sens walczyć o tak małą kwotę. druga sprawa, że zostałem niestety wykorzystany przez miesiąc za darmo. gdybym z podpisania nowej umowy nie zrezygnował, toby na pewno kasa była, ale co ma wspólnego podpisanie umowy nowej z dotrzymaniem drugiej?
 
Ocena, czy warto należy do Ciebie.

BTW: Widziałem kiedyś pozew o kilka złotych ;)
 
ja jestem studentem i dla mnie 500 zł to miesiąc zapieprzania z uczelni do pracy i po 12 godzin dziennie na nogach... eh, sam nie wiem. dziękuję za pomoc, jeśli jedyny sposób to sąd to się zastanowię. napisz jeszcze jak możesz ile mam czasu na wytoczenie takiej sprawy z powództwa cywilnego, żeby się nie przedawniła
 
Powrót
Góra