Q
Qwerqaz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2020
- Odpowiedzi
- 2
Dzień dobry, przepraszam za ścianę tekstu, ale nie znalazłem nigdzie podobnego problemu.
Przez dwa miesiące byłem zarejestrowany w PUP jako bezrobotny, w międzyczasie (ponad miesiąc temu) prywatnie znalazłem pracę która początkowo mi odpowiadała. Okazało się że pracodawca akurat tworzył nowe miejsce pracy i poprosił mnie bym zgłosił chęć współpracy w urzędzie (on ponoć także zgłosił chętnego pracownika - czyli mnie).
Okazało się jednak że miejsce pracy jeszcze nie istnieje, gdyż pracodawca wziął dotację na sprzęt i dopiero po zakupie wszystkiego mógł kogoś zatrudnić (ba, nawet budynek w którym powinienem pracować dopiero powstawał). Dostałem więc w UP SKIEROWANIE WSTĘPNE że podejmę tam pracę, w międzyczasie pracodawca podjął ze mną współpracę na zasadzie "okresu próbnego" po którym to miałem dostać umowę.
Okres próbny minął, umowy ani sprzętu nie było (była za to regularna gadka że w przyszłym tygodniu wszystko będzie), obowiązków przybywało, za to okazało się że pracodawca "zapomniał" wspomnieć o 6-cio dniowym tygodniu pracy (po okresie próbnym chciał bym był każdą sobotę w pracy), a także "zażyczył" sobie bym wykonywał prace kompletnie nie związane z moimi obowiązkami (oferta była na konkretne stanowisko, później okazało się że potrzebują kogoś "od wszystkiego"). Stwierdziłem że mam jednak jakąś tam godność i szanuję swój prywatny czas, więc zrezygnowałem.
Dzisiaj udałem się na rozmowę w UP z doradcą zawodowym i po stwierdzeniu że zrezygnowałem z tej pracy z powodów podanych wyżej, pani stwierdziła że ją to nie interesuje, powinienem dogadać się z pracodawcą i nie jest sędzią by to rozstrzygać, więc... utraciłem status osoby bezrobotnej i prawa do ubezpieczenia. Poleciła mi jedynie napisanie na szybko wyjaśnienia dlaczego zrezygnowałem i MOŻE coś to da (zaraz później dodała że pewnie i tak nic z tego nie będzie).
Chciałbym się dowiedzieć jak to w ogóle działa i czy coś można z tym zrobić, bo jestem skołowany: nie miałem normalnego skierowania, nie dostałem umowy, pracodawca zataił dosyć istotne informacje i chciał mieć jak najtańszą siłę roboczą, a ja jestem karany za to że nie dałem się wykorzystywać na czarno jeszcze pewnie przez parę miesięcy.
Przez dwa miesiące byłem zarejestrowany w PUP jako bezrobotny, w międzyczasie (ponad miesiąc temu) prywatnie znalazłem pracę która początkowo mi odpowiadała. Okazało się że pracodawca akurat tworzył nowe miejsce pracy i poprosił mnie bym zgłosił chęć współpracy w urzędzie (on ponoć także zgłosił chętnego pracownika - czyli mnie).
Okazało się jednak że miejsce pracy jeszcze nie istnieje, gdyż pracodawca wziął dotację na sprzęt i dopiero po zakupie wszystkiego mógł kogoś zatrudnić (ba, nawet budynek w którym powinienem pracować dopiero powstawał). Dostałem więc w UP SKIEROWANIE WSTĘPNE że podejmę tam pracę, w międzyczasie pracodawca podjął ze mną współpracę na zasadzie "okresu próbnego" po którym to miałem dostać umowę.
Okres próbny minął, umowy ani sprzętu nie było (była za to regularna gadka że w przyszłym tygodniu wszystko będzie), obowiązków przybywało, za to okazało się że pracodawca "zapomniał" wspomnieć o 6-cio dniowym tygodniu pracy (po okresie próbnym chciał bym był każdą sobotę w pracy), a także "zażyczył" sobie bym wykonywał prace kompletnie nie związane z moimi obowiązkami (oferta była na konkretne stanowisko, później okazało się że potrzebują kogoś "od wszystkiego"). Stwierdziłem że mam jednak jakąś tam godność i szanuję swój prywatny czas, więc zrezygnowałem.
Dzisiaj udałem się na rozmowę w UP z doradcą zawodowym i po stwierdzeniu że zrezygnowałem z tej pracy z powodów podanych wyżej, pani stwierdziła że ją to nie interesuje, powinienem dogadać się z pracodawcą i nie jest sędzią by to rozstrzygać, więc... utraciłem status osoby bezrobotnej i prawa do ubezpieczenia. Poleciła mi jedynie napisanie na szybko wyjaśnienia dlaczego zrezygnowałem i MOŻE coś to da (zaraz później dodała że pewnie i tak nic z tego nie będzie).
Chciałbym się dowiedzieć jak to w ogóle działa i czy coś można z tym zrobić, bo jestem skołowany: nie miałem normalnego skierowania, nie dostałem umowy, pracodawca zataił dosyć istotne informacje i chciał mieć jak najtańszą siłę roboczą, a ja jestem karany za to że nie dałem się wykorzystywać na czarno jeszcze pewnie przez parę miesięcy.