Rezygnacja ze stażu

  • Autor wątku Autor wątku czerstwakromka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

czerstwakromka

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2023
Odpowiedzi
1
5 miesięcy temu rozpocząłem staż w pewnej firmie na stanowisku technik handlowiec. W umowie stażu miałem wpisane 6 miesięcy + obowiązek zatrudnienia. Odpowiedzialny byłem w sumie za dokumenty handlowe, wydania materiałów z magazynu, rozładunek/załadunek towaru, składanie zamówień, przyjmowanie płatności itp. Ogólnie głównie papierologia. Początkowo wszystko było ok, więc przymykałem oko na niektóre uchybiania względem umowy stażowej. Po miesiącu odeszła dziewczyna, która się mną "opiekowała" (nie była wpisana jako opiekun stażu). Od tego czasu w firmie zazwyczaj zostawałem sam (zdarzało się, że nawet cały dzień), bo kierownik zazwyczaj pracował w terenie. Dodatkowo co drugą sobotę miałem przyjść na 4h. Początkowo jak najbardziej dawałem radę. Problem zaczął się gdy wyjechałem na tygodniowe wakacje na początku sierpnia. Po powrocie zastałem biurko zawalone WZkami, fakturami od dostawców i świstkami KP do których miałem wystawić faktury/paragony. Drobnymi krokami uporałem się z tym, jednak nie ze wszystkim, bo kierownik często pisał nie wyraźnie lub nie wpisywał wszystkich danych klienta - obiecywał, że przysiądziemy i zrobimy razem, jednak do dzisiaj te WZki są nie wprowadzone do systemu lub nie rozliczone. Stwierdziłem, że w firmie nie chce zostawać, więc poinformowałem kierownika, że z końcem stażu chciałbym się pożegnać z firmą, a jeśli jest możliwość to wcześniej, jeśli znajdą kogoś na moje miejsce. I od tego momenty zaczęły się teksty, że się nie angażuję, że mam "w d**pie" obowiązki itp. Fakt, zdarzyło mi się zapomnieć coś wysłać lub wprowadzić z opóźnieniem ze względu na zamieszanie z dokumentami, czy natłok klientów i byłem tego świadomy, że idealny nie jestem. Dodatkowo dostałem informację od osoby wpisanej jako mój opiekun (opiekuna widziałem/rozmawiałem przez telefon łącznie może 5 godzin przez 5 miesięcy trwania stażu), że według umowy z UP muszę pracować conajmniej do końca października, a jak nie to muszę zwrócić zarobione pieniądze. Nie robiło mi to wielkiej różnicy, więc nie wnikałem. Ostatni tydzień sierpnia z powodu anginy poszedłem na zwolnienie. Kierownik wydzwaniał dopytać o niektóre zamówienia, ja niestety w głowie nie mam komputera/notesu i nie potrafiłem mu na pytania odpowiedzieć. Zaczął sypać obraźliwymi tekstami i że po za kończeniu zwolnienia mogę się nie pokazywać, bo przeze mnie jest więcej problemów niż pożytku. Po drugim takim telefonie stwierdziłem, że kiedy będę odnosił listę do UP dopytam o możliwość przerwania stażu. No i jak się dowiedziałem nic nie będę musiał oddawać. Pani z urzędu wyjaśniła na jakie sposoby można przerwać staż. Pod wpływem emocji, stwierdziłem, że jeśli jest opcja przerwania od zaraz, to tak też zrobię - w końcu miałem się nie pokazywać". W tym przypadku Pani z urzędu powiedziała, źebym wpisał, że rezygnuję z własnej winy i tracę wtedy tylko status osoby bezrobotnej (na czym mi w sumie nie zależało). Tak też zrobiłem i pojechałem oddać klucze do firmy i poinformować o zakończeniu stażu. Kierownik nie chciał przyjąć kluczy, pojechałem więc do innego oddziału firmy, gdzie przebywała osoba wpisana jako opiekun stażu. Klucze przyjęła, zapytała o powody i się rozeszliśmy. Myślałem, że na spokojnie zajmę się szukaniem pracy, jednak się myliłem. Kierownik punktu dzwoni do mnie z pretensjami, że zostawiłem wszystko z dnia na dzień, że są (rzekomo) braki w kasie, nie powystawiane faktury i nie rozliczone WZki i mam to wszystko ogarnąć, bo jeśli nie to idzie na policję. I stąd moja rejestracja na forum i pytanie:
Czy rzeczywiście może mnie zgłosić/pozwać? Czy ponoszę odpowiedzialność za te papiery? Niby wyczytałem, że stażysta nie jest pracownikiem w rozumieniu Kodeksu Pracy, pani z urzędu też mi to potwierdziła. Boję się jednak, że rzeczony kierownik może coś wykombinować i rzeczywiście będzie szukał sposobu, by mnie ciągać po sądach. Czy może próbować odnosić się do prawa cywilnego/karnego?
Ja mam świadomość, że moje odejście było nieeleganckie, jednak nie zamierzałem tkwić w firmie, gdzie ktoś mnie nie szanuje, jeśli mam możliwość odejść.
 
Jeśli na zachowaniu statusu osoby bezrobotnej Ci nie zależało, to dobrze że zrezygnowałeś ze stażu. Ponowna rejestracja w PUP będzie możliwa za 120 dni, ale pamiętaj, że jak ktoś tak traktuje stażystę, to pracownika również.
O żadnym zwrocie stypendium stażowego nie ma mowy, nawet jeśli sam przerwałeś staż. Organizator stażu nie może Ci nic zrobić, nic kazać, ani niczym grozić. Masz prawo odejść z dnia na dzień i jedyną konsekwencją dla Ciebie jest utrata statusu bezrobotnego na 120 dni. Nie ponosisz odpowiedzialności za bałagan w firmie, do którego de facto sami doprowadzili. Bez twardych dowodów na to, że jesteś odpowiedzialny za jakieś braki w kasie (typu nagrania z monitoringu), pracodawca nic Ci nie może zrobić.
 
Powrót
Góra