Dzieki p.Aniu za chęci. Długie to wszystko.Wykupiłam /w 1997r./ polisę na zycie i następstw nieszczęśliwych wypadków - nie wiem czy powinnnam podawać nazwę. Mam też w niej ryzyko dodatkowe m.in. świadczednie z tytułu trwałej i całkowitej niezdolności do pracy /"który zaczął swój bieg przed osiągnięciem 60 roku życia" - cyt. z Ogólnych Warunków towarzystwa.
W 1998r. po 6 miesięcznym zwolnieniu lek. musiałam zlikwidować działalność gdyż lekarz skierował mnie na rentę. Niestety nie dostałam. Orzeczono tylko stopień niepełnosprawności.
Nie podjęłam już żadnej pracy. Od 2003r. jestem na emeryturze.
Od 20 lat sama wychowałam 3 dzieci. Teraz jest ze mną córka - studentka II roku AkadMedycznej. Moja emerytura= 740,-. Pracować nie mogę naprawdę. Ciągle się rehabilituję.
Już w 2005r. starałam się o to roszczenie - nie wypaliło mimo stosu różnych zaświadczeń od lekarzy. Stawałam na konsultację lekarską u wyznaczonego przez towarzystwo lekarza..Bardzo dobrze opisał moje schoprzenia ale dla nich to za mało.
W tym roku ponownie j.w. Dodatkowe zaświadczenia, konsultacja u 2 lekarzy i ... znowu uważają że to mało.
"Reasumując obraz chorobowy opisywany powżej, powoduje ograniczenioa w zatrudnieniu ale nie powoduje całkowitej niezdolności do jakiejkolwiek pracy' - to ich odpowiedż.
Tylko, że realia są inne. Nikt mnie nie chce zatrudnić bo te wszystkie schorzenia zrobiły ze mnie inwalidę. Teraz muszę walczyć do końca. Płaciłam przez 10 lat nie małe pieniądze. Skończyłam 60 lat - złożyłam papiery przed ukończeniem. Już emerytura świadczy, że jakis okres w życiu nadszedł. Ciężko pracowałam 33 lata- i taka wysoka!!! Uważam, że poprostu mi się to należy. Przecież po to wykupowałam taka polisę aby zabezpieczyć siebie i dzieci na przyszłość. Teraz mam to wszystko stracić? Pozdrawiam.m.