Roszczenia z polisy z tytułu niezdolności do pracy

  • Autor wątku Autor wątku milefka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

milefka

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2007
Odpowiedzi
7
Witam Pani Aniu. Błagam o pomoc. Nie mogę odzyskać roszczenia z polisy z tytułu niezdolności do pracy. Jeszcze żyję a oni by chcieli żebym umarła... Co robić??
Bardzo ładnie Pani pomaga ludziom. :brawo: Proszę...
:help: Pozdrawiam :(
 
Witam na forum :) ale trudno mi pomóc, jesli nie wiem o co chodzi.
 
Dzieki p.Aniu za chęci. Długie to wszystko.Wykupiłam /w 1997r./ polisę na zycie i następstw nieszczęśliwych wypadków - nie wiem czy powinnnam podawać nazwę. Mam też w niej ryzyko dodatkowe m.in. świadczednie z tytułu trwałej i całkowitej niezdolności do pracy /"który zaczął swój bieg przed osiągnięciem 60 roku życia" - cyt. z Ogólnych Warunków towarzystwa.
W 1998r. po 6 miesięcznym zwolnieniu lek. musiałam zlikwidować działalność gdyż lekarz skierował mnie na rentę. Niestety nie dostałam. Orzeczono tylko stopień niepełnosprawności.
Nie podjęłam już żadnej pracy. Od 2003r. jestem na emeryturze.
Od 20 lat sama wychowałam 3 dzieci. Teraz jest ze mną córka - studentka II roku AkadMedycznej. Moja emerytura= 740,-. Pracować nie mogę naprawdę. Ciągle się rehabilituję.
Już w 2005r. starałam się o to roszczenie - nie wypaliło mimo stosu różnych zaświadczeń od lekarzy. Stawałam na konsultację lekarską u wyznaczonego przez towarzystwo lekarza..Bardzo dobrze opisał moje schoprzenia ale dla nich to za mało.
W tym roku ponownie j.w. Dodatkowe zaświadczenia, konsultacja u 2 lekarzy i ... znowu uważają że to mało.
"Reasumując obraz chorobowy opisywany powżej, powoduje ograniczenioa w zatrudnieniu ale nie powoduje całkowitej niezdolności do jakiejkolwiek pracy' - to ich odpowiedż.
Tylko, że realia są inne. Nikt mnie nie chce zatrudnić bo te wszystkie schorzenia zrobiły ze mnie inwalidę. Teraz muszę walczyć do końca. Płaciłam przez 10 lat nie małe pieniądze. Skończyłam 60 lat - złożyłam papiery przed ukończeniem. Już emerytura świadczy, że jakis okres w życiu nadszedł. Ciężko pracowałam 33 lata- i taka wysoka!!! Uważam, że poprostu mi się to należy. Przecież po to wykupowałam taka polisę aby zabezpieczyć siebie i dzieci na przyszłość. Teraz mam to wszystko stracić? Pozdrawiam.m.
 
Pozew do sądu, powołanie biegłego sądowego.

Jeżeli z opinii będzie wynikać, ze jesteś trwale i całkowicie niezdolna do pracy to sprawa jasna i wygrana.

Innej drogi raczej nie ma :(

We wrocławiu jest kilkanaście kancelarii odszkodowawczych - może zasięgnij tam porady. Dopóki nie usyskają nic nie powinnaś też nic płacić.

Ewentualne dobry adwokat - ale tu mogą pojawić się koszty na dzień dobry.
 
Dzięki hexa. Tylko te opinie biegłych to są 'pożal sie Boże". Czasami myśle, że specjalnie działaja przeciwko człowiekowi. Oni uważają, że jak jeszcze oddychasz to jesteś zdolny.
Czy moge sie odwołać gdzieś? np. do Rzecznika Ubezpieczonych? Czy ktos stanie w obronie obywatela tego kraju?
Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za poradę :)
:ooo:
 
Do Rzecznika Ubezpieczonych oczywiście możesz się odwołać. Ale weź pod uwagę, że na dzień dzisiejszy - tak mi się przynajmniej wydaje - opinie biegłych wskazują na Twoją zdolność do pracy.

W takiej sytuacji RZU nic nie pomoże.
Kluczem do pozytywnego załatwienia sprawy jest opinia biegłego, z której będzie wynikać trwała i całkowita niezdolność do pracy.

Opinia prywatna nie jest wiążąca do ubezpieczyciela.
Opinia sporządzona w postępowaniu sądowym na zlecenie sądu - będzie dowodem w sprawie.

Tak więc chyba trzeba złożyć pozew do sądu, powołać biegłego i jak biegły napisze tak sąd osądzi.

Zawsze możesz złożyć wniosek o całkowite zwolnienie z kosztów sądowych.
 
Dzięki hexa.Wyjeżdżałam więc dopiero jestem.
Tego właśnie sie boję.O sądach mam najgorsze z możliwych zdanie. Wiem coś na ten temat a szczególnie we Wrocławiu. Nie wiem dla kogo są te sądy. Kiedys odwoływałam się do sadu pracy /o rentę/. Wiem jak to działa i dla kogo /napewno nie dla pokrzywdzonych - bo są słabi i "mali"/.
Prywatne towarzystwa ubezpieczeniowe mają swoich prawników i układy. Mało komu udaje się wygrać. Może tym co mają kasę.
Nie wiem co postanowię...
Nie mam już sił ciągle o cos walczyć i przegrywać.
I z tego ONI właśnie żyją...
Pozdrawiam i jeszcze raz serdeczne dzięki.
Odezwę się.
 
Powrót
Góra