G
Ghosteak
Użytkownik
- Dołączył
- 03.2013
- Odpowiedzi
- 61
Witam.
Jako konsument nabyłem usługę przewozu od przedsiębiorstwa PKP TLK. Niestety w wyniku złych warunków atmosferycznych i oblodzenia trakcji pociąg miał kilkaset minut opóźnienia. Zamiast dojechać 14 stycznia o godzinie 23:09, w punkcie docelowym byłem 15 stycznia o godzinie 5:45. Nie zdążyłem przez to na lot. Samolot wystartował zgodnie z planem o godzinie 5:55. Musiałem kupić kolejny, droższy bilet i przekoczować ponad 10 godzin na lotnisku.
Zamierzam dochodzić odszkodowania. Z tego co na ten moment ustaliłem, wynika, że mogę złożyć reklamację, bo kwota roszczenia przekracza 4 euro, pociąg był dalekobieżny (TLK), a opóźnienie było większe niż 60 minut.
Nie jestem jednak pewien, czy dobrze zrozumiałem, że maksymalna kwota odszkodowania wynosi 50 proc. biletu przy opóźnienu dłuższym niż 120 minut?
Zastanawiam się także, co z pozostałymi stratami, które poniosłem. Bilet na lot, na który nie zdążyłem, kosztował 300 zł, a ten, który misiałem dokupić, 550 zł. W trakcie koczowania jadłem też posiłek. Co w tym wypadku jest moją stratą, bilet, który przepadł czy który musiałem dokupić?
Zdaje się, że poza reklamacją biletu dodatkowe roszczenia wymagają powództwa cywilnego, więc przy kwotach zapłaconych za bilety dochodzenie odszkodowania za te straty ma niewielki sens. Ale może warto spróbować z wezwaniem do zapłaty, które zwyczajowo poprzedza złożenie powództwa cywilnego?
Poszkodowanych tym samym kursem pociągu było więcej. Mam kontakt do jednej z nich, mógłbym nawiązać z większą liczbą, ale raczej nie z dziesięciorgiem. Czy sformułowanie w imieniu kilku osób (mniej niż 10) reklamacji i wezwania do zapłaty cokolwiek wniesie? Będzie jakimkolwiek argumentem?
Liczę, że zrozumiale opisałem swój problem. Jednocześnie przepraszam, jeśli wyżej użyta terminologia jest nieprecyzyjna lub niewłaściwie dobrana.
Proszę o wszelkie konstruktywne uwagi i wskazówki.
Pozdrawiam - G.
Jako konsument nabyłem usługę przewozu od przedsiębiorstwa PKP TLK. Niestety w wyniku złych warunków atmosferycznych i oblodzenia trakcji pociąg miał kilkaset minut opóźnienia. Zamiast dojechać 14 stycznia o godzinie 23:09, w punkcie docelowym byłem 15 stycznia o godzinie 5:45. Nie zdążyłem przez to na lot. Samolot wystartował zgodnie z planem o godzinie 5:55. Musiałem kupić kolejny, droższy bilet i przekoczować ponad 10 godzin na lotnisku.
Zamierzam dochodzić odszkodowania. Z tego co na ten moment ustaliłem, wynika, że mogę złożyć reklamację, bo kwota roszczenia przekracza 4 euro, pociąg był dalekobieżny (TLK), a opóźnienie było większe niż 60 minut.
Nie jestem jednak pewien, czy dobrze zrozumiałem, że maksymalna kwota odszkodowania wynosi 50 proc. biletu przy opóźnienu dłuższym niż 120 minut?
Zastanawiam się także, co z pozostałymi stratami, które poniosłem. Bilet na lot, na który nie zdążyłem, kosztował 300 zł, a ten, który misiałem dokupić, 550 zł. W trakcie koczowania jadłem też posiłek. Co w tym wypadku jest moją stratą, bilet, który przepadł czy który musiałem dokupić?
Zdaje się, że poza reklamacją biletu dodatkowe roszczenia wymagają powództwa cywilnego, więc przy kwotach zapłaconych za bilety dochodzenie odszkodowania za te straty ma niewielki sens. Ale może warto spróbować z wezwaniem do zapłaty, które zwyczajowo poprzedza złożenie powództwa cywilnego?
Poszkodowanych tym samym kursem pociągu było więcej. Mam kontakt do jednej z nich, mógłbym nawiązać z większą liczbą, ale raczej nie z dziesięciorgiem. Czy sformułowanie w imieniu kilku osób (mniej niż 10) reklamacji i wezwania do zapłaty cokolwiek wniesie? Będzie jakimkolwiek argumentem?
Liczę, że zrozumiale opisałem swój problem. Jednocześnie przepraszam, jeśli wyżej użyta terminologia jest nieprecyzyjna lub niewłaściwie dobrana.
Proszę o wszelkie konstruktywne uwagi i wskazówki.
Pozdrawiam - G.