L
lpd22
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2013
- Odpowiedzi
- 1
Dzień dobry,
Mam dość duzy problem i nie wiem co mam zrobic - sprawa jest dość delikatna.
Opisywania sytuacji jest dość dużo więc może przedstawie to w skrócie.
Od urodzenia jestem zameldowana w mieszkaniu komunalnym. W mieszkaniu tym jest również zameldowana moja córka ( 20 lat) oraz moja matka,która jest głównym najemcą ( w 1985 roku przepisany był przydział po mojej babci)Kiedyś ( 18 lat temu) wyprowadziłam się z córkę do konkubenta ,bo jak każdy człowiek chciałam mieć "własny" ,spokojny kąt .Wyprowadzając sie nie przestałam przebywać w tym mieszkaniu,ponieważ często przyjeżdzałam ,pomagałam rodzicom. Niestety po latach konkubent okazał się katem i musiałam uciekać.Chciałam wrócic do domu ale nie było takiej możliwości ponieważ matka stwierdziła ,ze się wyprowadziłam nie mam prawa przebywać w jej mieszkaniu.Nie chciałam robić awantur ,"skuliłam uszy"i się poddałam.Wynajmowałam pokoje u ludzi,szukałam kąta z córka po znajomych.
Dwa lata temu zmarł nagle mój ojciec. Po smierci ojca wyszłam za mąz za porządnego, dobrego człowieka który pomógł mi w cięzkich chwilach i w pełni akceptowanego przez moją córkę.Kolejny raz pojawił sie problem mieszkania .
Mieszkanie komunalne mojej matki ma 46 m2 a powierzchni użytkowej 33m2. W chwili obecnej jestem zmuszona z córką i mężem u matki przebywać . Przebywamy w trójke w najmniejszym pokoju ,który ma może max 2,5m x 2,5 m .
Niestety wszystko mojej matce przeszkadza. Stwierdziła ,że mamy jej płacić za ten pokoik 2000 zł,bo ona musi płacić czynsz itp. Co kilka dni wyrzuca mojego mąża z domu ,bo on nie jest zameldowany i straszy go policją .Strasznie mi przykro ,bo mój mąż nie jest niczemu winien .Przychodzi i siedzi cicho w pokoiku.Nie pije ,nie pali ,nie awanturuje się - czasami tylko wyjdzie zrobić sobie herbaty. Mojej matce to niestety przeszkadza ,bo jak to Ona mowi "nie może chodzić po domu w majtkach". Najgorsze jest to,że jak coś potrzebuje od nas ( zawieśc do lekarza czy w czymś pomóc ) to robi sie miła i wtedy zięć jest bardzo dobry.
Najgorsze jest to ,że proszę ja aby zgłosiła nas w administracji ,że przebywamy,bo chcemy płacić za siebie ale mija kolejny tydzień a moja matka tego nie robi. Co chwile powtrza żebym sie wynosiła do teściowej.
Matka męża ma mieszkanie własnościowe .W mieszkaniu tym mieszka matka męża, ucząca się siostra męża oraz ojczym alkoholik robiący ciągle awantury.Poza tym mieszkanie jest przechodnie i tak naprawde nikt nie ma własnego kąta.
Kolejna sprawa jest taka ,że nie wyobrażam sobie żebym ja z dorastającą córką jeszcze sie "wpychała" do teściowej.Nie wyobrażam sobie tez, żebym się mogła rozstać z córką ,bo jestem z nia mocno zżyta i jesteśmy sobie bardzo bliskie.
Matka moja ma stwierdzone SM i niestety wszystkie tej choroby objawy ( jak nie ma wszystkich,to sie dowiaduje jakie może jeszcze miec i sobie je wmawia) Z minuty na minute potrafi zmienic się diametralnie ,rzucać szklankami,wyzywac nas a za chwile dzwoni po rodzinie i mówi ,że ją maltretujemy.
Brat z zona nie chca juz z matka utrzymywac kontaktu ,bo nie chca sie denerwować.
Prosiliśmy ja ,żeby spróbować rozkwaterować to mieszkanie na 2 mniejsze i wtedy każdy bedzie miał swój świat ale niestety matka nie chce sie na to zgodzic .Twierdzi ,że ona musi mieć 3 pokoje, bo jest chora ( w jednym śpi ,w drugim je a w trzecim patrzy jaka jest temperatura na dworzu) To może być smieszne ale tak naprawde to wszystko wygląda. Najbardziej boli mnie to ,że w domu którym się wychowałam nie moge mieszkać.Boli mnie strasznie ,że mając matkę ,która mieszka sama i potrzebuje pomocy musze tułac sie po ludziach .
Moje pytania brzmia następująco:
1.Czy można rozkwaterować to mieszkanie jesli głowny najemca się na to nie zgadza.
2.Czy moja matka ma prawo wyrzucić mojego męża z mieszkania jesli nie jest zameldowany.
Co ja mam dalej robic ? Mam już wszystkiego dosyc.
Mam dość duzy problem i nie wiem co mam zrobic - sprawa jest dość delikatna.
Opisywania sytuacji jest dość dużo więc może przedstawie to w skrócie.
Od urodzenia jestem zameldowana w mieszkaniu komunalnym. W mieszkaniu tym jest również zameldowana moja córka ( 20 lat) oraz moja matka,która jest głównym najemcą ( w 1985 roku przepisany był przydział po mojej babci)Kiedyś ( 18 lat temu) wyprowadziłam się z córkę do konkubenta ,bo jak każdy człowiek chciałam mieć "własny" ,spokojny kąt .Wyprowadzając sie nie przestałam przebywać w tym mieszkaniu,ponieważ często przyjeżdzałam ,pomagałam rodzicom. Niestety po latach konkubent okazał się katem i musiałam uciekać.Chciałam wrócic do domu ale nie było takiej możliwości ponieważ matka stwierdziła ,ze się wyprowadziłam nie mam prawa przebywać w jej mieszkaniu.Nie chciałam robić awantur ,"skuliłam uszy"i się poddałam.Wynajmowałam pokoje u ludzi,szukałam kąta z córka po znajomych.
Dwa lata temu zmarł nagle mój ojciec. Po smierci ojca wyszłam za mąz za porządnego, dobrego człowieka który pomógł mi w cięzkich chwilach i w pełni akceptowanego przez moją córkę.Kolejny raz pojawił sie problem mieszkania .
Mieszkanie komunalne mojej matki ma 46 m2 a powierzchni użytkowej 33m2. W chwili obecnej jestem zmuszona z córką i mężem u matki przebywać . Przebywamy w trójke w najmniejszym pokoju ,który ma może max 2,5m x 2,5 m .
Niestety wszystko mojej matce przeszkadza. Stwierdziła ,że mamy jej płacić za ten pokoik 2000 zł,bo ona musi płacić czynsz itp. Co kilka dni wyrzuca mojego mąża z domu ,bo on nie jest zameldowany i straszy go policją .Strasznie mi przykro ,bo mój mąż nie jest niczemu winien .Przychodzi i siedzi cicho w pokoiku.Nie pije ,nie pali ,nie awanturuje się - czasami tylko wyjdzie zrobić sobie herbaty. Mojej matce to niestety przeszkadza ,bo jak to Ona mowi "nie może chodzić po domu w majtkach". Najgorsze jest to,że jak coś potrzebuje od nas ( zawieśc do lekarza czy w czymś pomóc ) to robi sie miła i wtedy zięć jest bardzo dobry.
Najgorsze jest to ,że proszę ja aby zgłosiła nas w administracji ,że przebywamy,bo chcemy płacić za siebie ale mija kolejny tydzień a moja matka tego nie robi. Co chwile powtrza żebym sie wynosiła do teściowej.
Matka męża ma mieszkanie własnościowe .W mieszkaniu tym mieszka matka męża, ucząca się siostra męża oraz ojczym alkoholik robiący ciągle awantury.Poza tym mieszkanie jest przechodnie i tak naprawde nikt nie ma własnego kąta.
Kolejna sprawa jest taka ,że nie wyobrażam sobie żebym ja z dorastającą córką jeszcze sie "wpychała" do teściowej.Nie wyobrażam sobie tez, żebym się mogła rozstać z córką ,bo jestem z nia mocno zżyta i jesteśmy sobie bardzo bliskie.
Matka moja ma stwierdzone SM i niestety wszystkie tej choroby objawy ( jak nie ma wszystkich,to sie dowiaduje jakie może jeszcze miec i sobie je wmawia) Z minuty na minute potrafi zmienic się diametralnie ,rzucać szklankami,wyzywac nas a za chwile dzwoni po rodzinie i mówi ,że ją maltretujemy.
Brat z zona nie chca juz z matka utrzymywac kontaktu ,bo nie chca sie denerwować.
Prosiliśmy ja ,żeby spróbować rozkwaterować to mieszkanie na 2 mniejsze i wtedy każdy bedzie miał swój świat ale niestety matka nie chce sie na to zgodzic .Twierdzi ,że ona musi mieć 3 pokoje, bo jest chora ( w jednym śpi ,w drugim je a w trzecim patrzy jaka jest temperatura na dworzu) To może być smieszne ale tak naprawde to wszystko wygląda. Najbardziej boli mnie to ,że w domu którym się wychowałam nie moge mieszkać.Boli mnie strasznie ,że mając matkę ,która mieszka sama i potrzebuje pomocy musze tułac sie po ludziach .
Moje pytania brzmia następująco:
1.Czy można rozkwaterować to mieszkanie jesli głowny najemca się na to nie zgadza.
2.Czy moja matka ma prawo wyrzucić mojego męża z mieszkania jesli nie jest zameldowany.
Co ja mam dalej robic ? Mam już wszystkiego dosyc.