B
Borotatus
Użytkownik
- Dołączył
- 12.2012
- Odpowiedzi
- 79
Witam.
Sprawa tyczy się dwóch młodych chłopaków.
Pan "A" - karany w Niemczech za kradzież paliwa, dostał nauczkę (grzywnę) i uspokoił się.
Pan "B" - młody głupek typu "wielki, wiejski gangster" - w Niemczech nie karany.
Sytuacja wygląda następująco:
Grubo ponad rok temu Pan "B" poprosił Pana "A" aby ten zawiózł go do siostry, która mieszka i pracuje w Holandii, na co Pan "A" się zgodził. Przed wjazdem na teren Niemiec zatrzymali się na ostatniej stacji paliw w celu zatankowania paliwa. Podczas, gdy Pan "A" był zajęty płaceniem za paliwo + kilka drobiazgów na trasę, do Pana "B" podeszła grupa młodych Polaków i zapytali "czy nie chce zarobić 10 euro za tak zwane nic" a że chłopak głupi bo pomachali mu banknotem to się zgodził. Ta praca polegała na tym, że swoim samochodem mieli przetransportować kilkanaście dużych baniek po jakiś chemikaliach, bo niby oni nie mieli miejsca w swoim aucie. Pan "B" wraz z nowo poznanymi kolegami szybko zapakowali w/w bańki do samochodu, kiedy Pan "A" wrócił do samochodu został postawiony przed faktem dokonanym i głupio zrobił, że zgodził się (choć niechętnie) na ten "temat". Nowi koledzy mieli jechać za nimi. No i się zaczęło:
Granica - najpierw chłopaków kontrolowali "Nasi" a następnie zaraz po przekroczeniu granicy - Polizei. Oczywiście chłopaki mówili prawdę, czy uwierzyli? tego nie wiadomo. Jako, że tamci, nowi koledzy nie mogli sobie pozwolić na "czekanie" na koniec kontroli; pojechali dalej. Chłopaki po kontrolach pojechali dalej w kierunku Holandii z myślą, że już więcej tamtych typów nie zobaczą (no i euro też nie). kilkadziesiąt km dalej dwa samochody spotkały się, do dziś nie wiadomo jak tamci znaleźli naszych bohaterów. Na parkingu przy autostradzie zabrali bańki, dali euro i 4szt piwa. Chłopaki pojechali dalej w kierunku Holandii. I tak ta historia mogłaby się skończyć.
Niestety jakieś 6 - 8 miesięcy po tych wydarzeniach Pan "B" dostał pismo z Niemiec, że będzie sprawa w Niemczech za usiłowanie kradzieży ok 500 litrów paliwa z jakiegoś tira (przeciwko Panom "A" i "B" ale to tylko Pan "B" dostał pismo) Pan "A" pisma nie dostał prawdopodobnie z tego względu, że imię było nieprawidłowe, nazwisko przekręcone i nazwa ulicy też - przynajmniej tak było w papierach, które dostał Pan "B". W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że Pan "B" nie poinformował pana "A" o tym, że dostał takie pismo i że odbędzie się sprawa, powiedział dopiero po terminie rozprawy.
Sprawa miała się odbyć 3 miesiące temu, żaden z Panów nie stawił się na rozprawę - Pan "B" się niby bał, a Pan "A" po prostu nie wiedział w ogóle, że taka sytuacja ma miejsce.
Do tej pory żaden z chłopaków nie dostał żadnej informacji na temat tej sprawy. Co o tym myśleć? złapali tamtych - prawdziwych złodziei? czy Niemcy nie mają obowiązku informaować pisemnie Polskich obywateli o wyrokach? jak to jest?
Bardzo proszę o opinie oraz przepraszam za taki długi tekst, ale chciałem opisać dokładnie sytuację chłopaków.
Pozdrawiam.
Sprawa tyczy się dwóch młodych chłopaków.
Pan "A" - karany w Niemczech za kradzież paliwa, dostał nauczkę (grzywnę) i uspokoił się.
Pan "B" - młody głupek typu "wielki, wiejski gangster" - w Niemczech nie karany.
Sytuacja wygląda następująco:
Grubo ponad rok temu Pan "B" poprosił Pana "A" aby ten zawiózł go do siostry, która mieszka i pracuje w Holandii, na co Pan "A" się zgodził. Przed wjazdem na teren Niemiec zatrzymali się na ostatniej stacji paliw w celu zatankowania paliwa. Podczas, gdy Pan "A" był zajęty płaceniem za paliwo + kilka drobiazgów na trasę, do Pana "B" podeszła grupa młodych Polaków i zapytali "czy nie chce zarobić 10 euro za tak zwane nic" a że chłopak głupi bo pomachali mu banknotem to się zgodził. Ta praca polegała na tym, że swoim samochodem mieli przetransportować kilkanaście dużych baniek po jakiś chemikaliach, bo niby oni nie mieli miejsca w swoim aucie. Pan "B" wraz z nowo poznanymi kolegami szybko zapakowali w/w bańki do samochodu, kiedy Pan "A" wrócił do samochodu został postawiony przed faktem dokonanym i głupio zrobił, że zgodził się (choć niechętnie) na ten "temat". Nowi koledzy mieli jechać za nimi. No i się zaczęło:
Granica - najpierw chłopaków kontrolowali "Nasi" a następnie zaraz po przekroczeniu granicy - Polizei. Oczywiście chłopaki mówili prawdę, czy uwierzyli? tego nie wiadomo. Jako, że tamci, nowi koledzy nie mogli sobie pozwolić na "czekanie" na koniec kontroli; pojechali dalej. Chłopaki po kontrolach pojechali dalej w kierunku Holandii z myślą, że już więcej tamtych typów nie zobaczą (no i euro też nie). kilkadziesiąt km dalej dwa samochody spotkały się, do dziś nie wiadomo jak tamci znaleźli naszych bohaterów. Na parkingu przy autostradzie zabrali bańki, dali euro i 4szt piwa. Chłopaki pojechali dalej w kierunku Holandii. I tak ta historia mogłaby się skończyć.
Niestety jakieś 6 - 8 miesięcy po tych wydarzeniach Pan "B" dostał pismo z Niemiec, że będzie sprawa w Niemczech za usiłowanie kradzieży ok 500 litrów paliwa z jakiegoś tira (przeciwko Panom "A" i "B" ale to tylko Pan "B" dostał pismo) Pan "A" pisma nie dostał prawdopodobnie z tego względu, że imię było nieprawidłowe, nazwisko przekręcone i nazwa ulicy też - przynajmniej tak było w papierach, które dostał Pan "B". W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że Pan "B" nie poinformował pana "A" o tym, że dostał takie pismo i że odbędzie się sprawa, powiedział dopiero po terminie rozprawy.
Sprawa miała się odbyć 3 miesiące temu, żaden z Panów nie stawił się na rozprawę - Pan "B" się niby bał, a Pan "A" po prostu nie wiedział w ogóle, że taka sytuacja ma miejsce.
Do tej pory żaden z chłopaków nie dostał żadnej informacji na temat tej sprawy. Co o tym myśleć? złapali tamtych - prawdziwych złodziei? czy Niemcy nie mają obowiązku informaować pisemnie Polskich obywateli o wyrokach? jak to jest?
Bardzo proszę o opinie oraz przepraszam za taki długi tekst, ale chciałem opisać dokładnie sytuację chłopaków.
Pozdrawiam.