T
trickones
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2011
- Odpowiedzi
- 3
Dzien dobry,
oddałem mechanikowi samóchod celem diagnozy zapachu paliwa z nawiewu oraz gwizdu z nawiewu, który pojawiał się przy większej prędkości zależnie od wiatru . Nie było oznak usterki rozrządu, który jest na łańcuchu. Po tygodniu zadzwonił, że samochod nie odpala. Rzekomo dopiero się za niego zabrał.Poprosił bym pdjechał sprawdzić i faktycznie. Nie byķa to wina aku. Poprosiłem o dalszą diagnozę. Pondwóch tygodniach zadzwonił z informacją, ze strzelił pasek napinacza. Okazało się, że doszło w związku z tym do takich uszkodzeń silnika, że naprawa przewyższa połowę wartości auta. Teoretycznie mam odebrać samochod lawetą lub zdecydować się na naprawę. Proszę o informację czy skoro do tej usterki doszło gdy samchód był w rękach mechanika, ale w zasadzie nie było to z jego winy, to czy pechanik powinien ponieść odpowiedzialność za powstałą szkodę?
oddałem mechanikowi samóchod celem diagnozy zapachu paliwa z nawiewu oraz gwizdu z nawiewu, który pojawiał się przy większej prędkości zależnie od wiatru . Nie było oznak usterki rozrządu, który jest na łańcuchu. Po tygodniu zadzwonił, że samochod nie odpala. Rzekomo dopiero się za niego zabrał.Poprosił bym pdjechał sprawdzić i faktycznie. Nie byķa to wina aku. Poprosiłem o dalszą diagnozę. Pondwóch tygodniach zadzwonił z informacją, ze strzelił pasek napinacza. Okazało się, że doszło w związku z tym do takich uszkodzeń silnika, że naprawa przewyższa połowę wartości auta. Teoretycznie mam odebrać samochod lawetą lub zdecydować się na naprawę. Proszę o informację czy skoro do tej usterki doszło gdy samchód był w rękach mechanika, ale w zasadzie nie było to z jego winy, to czy pechanik powinien ponieść odpowiedzialność za powstałą szkodę?