I
iierdo
Siostra zawarła umowę najmu na czas określony do końca sierpnia. Studiowała w Warszawie i pracowała. Z powodu koronawirusa zamknięto uczelnie i jej miejsce pracy (restaurację) na podstawie zarządzenia rządu. Wysłaliśmy pismo do właściciela, że na podstawie art. 357 ze znaczkiem 1 Kodeksu Cywilnego rozwiązuje umowę. Właściciel informuje nas nas, że klauzula rebus sic stantibus nie daje nam żadnych uprawnień. Radziliśmy się prawnika i radził on wysłać wniosek o przedterminowe rozwiązanie umowy z nadzwyczajnych powodów. Co gorsza, siostra próbowała znaleźć zastępstwo na najem, ale mężczyzna odrzuca propozycje. Póki co za maj nie chce mu płacić, a on już 7 dni po braku płatności straszy sądem i wysyła upomnienia o zapłacie (każdy SMS to 35 zł wg. umowy). Co powinniśmy zrobić dalej w tej sprawie? Radziłem się dwóch prawników, oboje twierdzą, że jest to wyjątkowa sytuacja i nie powinno się ulegać. Jeśli nie zechce polubownie rozwiązać umowy lub zmniejszyć najmu, to sytuację powinien rozstrzygnąć sąd na naszą korzyść. Siostra mieszka już od 3 miesięcy w domu rodzinnym.