K
kafkabb
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2019
- Odpowiedzi
- 1
Witam. Mam ogromny problem. Nie wiem co zrobić po kolei żeby zakończyć moje nieudane małżeństwo. mam nadzieję że tu na forum ktoś pomoże mi postawić pierwsze kroki w tym temacie. Po krotce opiszę sytuację. Męża ( Algierczyka) poznałam w 2016 r. Dogadywaliśmy się i bardzo go pokochałam. Zauroczył mnie sobą. Był pogodny i pomagał mi duchowo w moich problemach z byłym mężem. Mój mąż Algierczyk bardzo starał się o nasz związek. Bylam w jego kraju dwa razy. Za drugim razem zdecydowalam się wyjść za tego człowieka. Myslalam że będzie tak zawsze że będę się czuła kochana przez tego człowieka. W tym roku w styczniu mój mąż przyjechał na wizę i na dzień dzisiejszy ma również już kartę pobytu czasowego. Były wzloty i upadki miedzy nami ale jest coraz gorzej. Widzę że gdy już mamy ogromny kryzys ( a jest on praktycznie bez przerwy od jakiegoś czasu) to mój mąż wyjaka słowo przepraszam ale to wszystko jest naciągane z jego strony. Zmęczył się już do tego stopnia że coraz częściej krzyczy na mnie. Nie mogę z nim prowadzić normalnych rozmów o życiu.nadal nie ma on pracy bo albo wymówka było czekanie na karte pobytu ( co znioslam cierpliwie) to teraz jest kolejny problem ( łojotokowe zapalenie skóry). Zabralam męża prywatnie do dermatologa i leki pomagają ale mąż twierdzi że ma brzydka czerwona skórę na twarzy i nikt go do pracy nie przyjmie chociażby w gastronomi.( Nawet nie szuka pracy) Mam syna z pierwszego małżeństwa któremu mój mąż naobiecywal że będzie przy nim jak już przyjedzie do Polski. I tu zaczął się kolejny problem. Moje dziecko jest smutne bo zostało oszukane poniewaz mąż nie jest z nim podczas mojej pracy ( 48 h w ochronie).nie przebywa z nim kiedy mnie nie ma w domu. Ja pracuję pl tyle godzin bo spłacam kredyt...jestem sama że wszystkimi wydatkami.mam syna który coraz bardziej smuci się że muszę tyle pracować. Nie mogę niczego pogodzić bo jeśli ujmę godziny w pracy to nie będę miała na życie i na spłaty.maz obiecywał że szybko poszuka pracy i że będę mogła mniej pracować. Ale do tej pory siedzi w domu tak jak wyżej wspomniałam. Chce rozwodu bo czuję się oszukana. Mąż przebywa w mieszkaniu które spłacam i nie myśli o jeździe do domu rodziców moich gdzie również przebywa mój syn. Syn jest dziadkami bo chce dokończyć podstawowa szkole w miejscowości w której ja rozpoczął czyli tu gdzie mieszkają moi rodzice. Ja jestem zmuszona po powrocie z pracy jechać z domu rodziców do mieszkania (. 30 km) tylko po to aby mój mąż miał ugotowane i dane pieniądze na jego potrzeby.czuje się wykorzystywana. Stanęłam na głowie aby był ze mną i z synem a tu nie mam z jego strony ani szacunki( ciągła krytyka) ani zrozumienia( widzi tylko własny czubek nosa, nie widzi mojego poświęcenia i nie wspiera mnie w niczym). Syn pyta go zawsze czy przyjedzie do niego " zazwyczaj odp brzmi - nie" gdy próbuje z nim porozmawiać czemu tak się uparł na siedzenie samemu w mieszkaniu to jestem atakowana i słyszę słowa że mam problem.ciagle słyszę teksty że się zmieniłam odkąd przyjechał.a to przecież on zmienił wszystko po przyjeździe.maz miał żyć z nami .przed przyjazdem starał się co nie miara o nasza uwagę i uczucia.gdy już to dostał i jest tu w Polsce to wszystko się zmieniło. Ja naprawdę nie wiem co robić.moje pytanie brzmi co zrobić aby móc się rozwieść z obcokrajowcem i dokąd iść aby ktoś wiedział z czym ten temat się je.maz nie pracuje więc nie wyrzucę go na ulicę bo nie mam takiego podłego charakteru.znosze te upokorzenia i milczę o jego kłamstwa h ale już nie daje rady psychicznie.fizycznie też nie daje rady bo pracuje po tyle godzin.nie jestem w stanie utrzymać wszystkiego sama jeśli dodatkowo muszę utrzymywać męża nieroba który ma swoje wytyczne.prosze pomóżcie.pokierujcie.moze deportacja? Ale jeśli tak to jak to załatwić.rozwod w Polsce czy za granicą? Nie wiem co robić.mam związane ręce.pzdr.elwira
Ostatnia edycja: