A
asbuild
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2019
- Odpowiedzi
- 12
Witam.
Mam mały problem dwa tygodnie temu doszło do stłuczki z kobieta pod wpływem alkoholu (2,6 promila) zjechała na zakręcie na mój pas a ja unikając zderzenia czołowego wjechałem w krawężnik z prędkością około 50km/h w skutek czego kobieta tylko otarła cześć samochodu.Niestety większe uszkodzenia spowodowało uderzenie w krawężnik tj. odpadła lampa z zatrzasków oraz pojawił się wyciek na przekładni kierowniczej. Znajomy mechanik mówi że przy takim uderzeniu mogło wiele części ulec uszkodzeniu.
Dziś pojawił się rzeczoznawca z PZU na oględziny. Jednak sposób ich wykonania był tragiczny. Porobił zdjęcia z zewnątrz i tyle. Informowałem go o wycieku oraz możliwości podjechania na kanał aby sprawdzili razem z mechanikiem co mogło jeszcze ulec uszkodzeniu ale nie chciał argumentując że jak będę naprawiać to mam zrobić geometrie zdjęcia uszkodzonych części i mu wysłać.Moim zdaniem to ubezpieczalnia powinna dociekać co zostało uszkodzone na wskutek uderzenia. Dodatkowo dodał że nie zaliczy elementów które z czasem ulegają uszkodzeniu ze względu na ich zużycie.A części które może zaliczyć musza być wyraźnie uszkodzone tj pęknięta przekładnia mocno pokrzywione inne części.Przecież każdy normalny człowiek wie że przy takiej sile musiało coś ulec uszkodzeniu.
Jak sobie radzić w obecnej sytuacji ?
Dodam że półtorej roku temu też doszło do kolizji nie z mojej winy na innym moim samochodzie i ubezpieczalnia ergo hestia znacznie zaniżyła wycenę i z 3500 po rocznej rozprawie sadowej było 8000.Tylko tym razem wole uniknąć rozprawy bo wtedy najpewniej nie z ubezpieczalnia a ta kobieta musiałbym się sadzić.
Mam mały problem dwa tygodnie temu doszło do stłuczki z kobieta pod wpływem alkoholu (2,6 promila) zjechała na zakręcie na mój pas a ja unikając zderzenia czołowego wjechałem w krawężnik z prędkością około 50km/h w skutek czego kobieta tylko otarła cześć samochodu.Niestety większe uszkodzenia spowodowało uderzenie w krawężnik tj. odpadła lampa z zatrzasków oraz pojawił się wyciek na przekładni kierowniczej. Znajomy mechanik mówi że przy takim uderzeniu mogło wiele części ulec uszkodzeniu.
Dziś pojawił się rzeczoznawca z PZU na oględziny. Jednak sposób ich wykonania był tragiczny. Porobił zdjęcia z zewnątrz i tyle. Informowałem go o wycieku oraz możliwości podjechania na kanał aby sprawdzili razem z mechanikiem co mogło jeszcze ulec uszkodzeniu ale nie chciał argumentując że jak będę naprawiać to mam zrobić geometrie zdjęcia uszkodzonych części i mu wysłać.Moim zdaniem to ubezpieczalnia powinna dociekać co zostało uszkodzone na wskutek uderzenia. Dodatkowo dodał że nie zaliczy elementów które z czasem ulegają uszkodzeniu ze względu na ich zużycie.A części które może zaliczyć musza być wyraźnie uszkodzone tj pęknięta przekładnia mocno pokrzywione inne części.Przecież każdy normalny człowiek wie że przy takiej sile musiało coś ulec uszkodzeniu.
Jak sobie radzić w obecnej sytuacji ?
Dodam że półtorej roku temu też doszło do kolizji nie z mojej winy na innym moim samochodzie i ubezpieczalnia ergo hestia znacznie zaniżyła wycenę i z 3500 po rocznej rozprawie sadowej było 8000.Tylko tym razem wole uniknąć rozprawy bo wtedy najpewniej nie z ubezpieczalnia a ta kobieta musiałbym się sadzić.