P
PawelDe
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2017
- Odpowiedzi
- 1
Proszę o pomoc jak mam dalej postępować i czy obawiać się dalszych konsekwencji.
Poniżej zamieszczę opis zdarzenia.
Jest prowadzone przeciwko mnie dochodzenie o spowodowanie wypadku ze szkodami i oddalenie się z miejsca zdarzenia.
Postaram się pokrótce opisać zajście.
Pracuję i mieszkam w Berlinie. Jestem zatrudniony w firmie transportowej jako kierowca zawodowy. Przeważnie jeżdżę ciągnikiem siodłowym plus naczepa. dodam jeszcze że jestem niepełnosprawny z powodu utraty słuchu ( muszę nosić aparaty)-jest to istotna informacja która będzie miała znaczenie w wydarzeniach które nastapiły.
W dniu 2.08.2017 jechałem moim pojazdem. Na skrzyżowaniu na którym chciałem skręcić w lewo, na przeciwko stały na zakazie postoju dwa zepsute pojazdy. Przez to nie miałem możliwości tzw. " wypuszczenia" zestawu prosto i następnie skrętu. Mimo to postanowiłem dokonać zamierzonego skrętu.
Był spory ruch, nie chciałem blokować całego skrzyżowania z uwagi na możliwość ewentualnego przejazdu karetki lub straży pożarnej.
Na środku skrzyżowania była wysepka ze znakiem drogowym. Niestety, podczas wykonywania skrętu zabrakło mi kilku cm i znak dostał się pod koła naczepy.
Ulica na której się to stało, jest wąska i nie ma możliwości zatrzymania się dużym zestawem bez sparaliżowania ruchu, zatem kontynuowałem jazdę dalej. Oprócz zniszczonego znaku , nie było żadnych innych uszkodzeń pojazdu.
Jako że jestem osobą niedosłyszącą ( 50 % ubytku) nie zadzwoniłem na Policję , bo po prostu nic bym nie zrozumiał. Zdecydowanie lepiej jest mi rozmawiać "na żywo" niż przez telefon.
Na bazie zgłosiłem zdarzenie dysponentowi, i następnego dnia osobiście zgłosiłem się na Policję w rejonie mojego miejsca zamieszkania.
Tam otrzymałem potwierdzenie zgłoszenia a w zeszłym tygodniu pismo z Policji mówiące o zarzutach jakie są przeciwko mnie prowadzone.
Mam zarzuty z paragarfów 142 StGB 49 StVO i 24 StVg.
Będę wdzięczny za jakąkolwiek pomoc.
Poniżej zamieszczę opis zdarzenia.
Jest prowadzone przeciwko mnie dochodzenie o spowodowanie wypadku ze szkodami i oddalenie się z miejsca zdarzenia.
Postaram się pokrótce opisać zajście.
Pracuję i mieszkam w Berlinie. Jestem zatrudniony w firmie transportowej jako kierowca zawodowy. Przeważnie jeżdżę ciągnikiem siodłowym plus naczepa. dodam jeszcze że jestem niepełnosprawny z powodu utraty słuchu ( muszę nosić aparaty)-jest to istotna informacja która będzie miała znaczenie w wydarzeniach które nastapiły.
W dniu 2.08.2017 jechałem moim pojazdem. Na skrzyżowaniu na którym chciałem skręcić w lewo, na przeciwko stały na zakazie postoju dwa zepsute pojazdy. Przez to nie miałem możliwości tzw. " wypuszczenia" zestawu prosto i następnie skrętu. Mimo to postanowiłem dokonać zamierzonego skrętu.
Był spory ruch, nie chciałem blokować całego skrzyżowania z uwagi na możliwość ewentualnego przejazdu karetki lub straży pożarnej.
Na środku skrzyżowania była wysepka ze znakiem drogowym. Niestety, podczas wykonywania skrętu zabrakło mi kilku cm i znak dostał się pod koła naczepy.
Ulica na której się to stało, jest wąska i nie ma możliwości zatrzymania się dużym zestawem bez sparaliżowania ruchu, zatem kontynuowałem jazdę dalej. Oprócz zniszczonego znaku , nie było żadnych innych uszkodzeń pojazdu.
Jako że jestem osobą niedosłyszącą ( 50 % ubytku) nie zadzwoniłem na Policję , bo po prostu nic bym nie zrozumiał. Zdecydowanie lepiej jest mi rozmawiać "na żywo" niż przez telefon.
Na bazie zgłosiłem zdarzenie dysponentowi, i następnego dnia osobiście zgłosiłem się na Policję w rejonie mojego miejsca zamieszkania.
Tam otrzymałem potwierdzenie zgłoszenia a w zeszłym tygodniu pismo z Policji mówiące o zarzutach jakie są przeciwko mnie prowadzone.
Mam zarzuty z paragarfów 142 StGB 49 StVO i 24 StVg.
Będę wdzięczny za jakąkolwiek pomoc.