K
KasiaT.
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2022
- Odpowiedzi
- 2
Jak powinnam postąpić, co robić dalej? Skarga do prezesa sądu, żeby mieć podkładkę w razie problemów z sądem spadku? Jesienią zeszłego roku zmarł mój ojciec. 13.12.2021 r. odrzuciliśmy spadek - ja, moje rodzeństwo i matka. Dla moich dzieci ostatni termin na odrzucenie to 13.06.22 r
Najpierw notariusz informuje przy odrzucaniu, że trzeba czekać na pismo z sądu spadku po naszym odrzuceniu - straciłam przez to kilka tygodni, a mogłam napisać wniosek do sądu o zgodę na zarząd majątkiem, będąc jeszcze w Polsce w grudniu zeszłego roku, gdy odrzucałam spadek. Mój błąd czy niewiedza, trudno. Wymagane dokumenty i potwierdzenie wniesienia opłaty za wniosek wysłałam na początku kwietnia, do sądu dotarły 11.04.22 r.
28.04.22 r. odbyło się posiedzenie sądu, sąd przychylił się do mojego wniosku. Pani z Boi, z którą rozmawiam 04.05.2022 r. mówi, że lada moment powinnam otrzymać pismo z sądu, informujące o, nieprawomocnym wciąż, postanowieniu. Pismo dociera do mnie 17.05. Następnego dnia wysyłam poleconym wniosek o wydanie odpisu prawomocnego postanowienia Sądu wraz z dowodem wpłaty za wydanie tegoż oraz prośbą o zwrot oryginałów dokumentów, udostępnionych przeze mnie sądowi. Pan z BOI informuje, że mogę wysłać wniosek przed uprawomocnieniem wyroku, dodając, że czas na uprawomocnienie to 2 tyg. od momentu dostarczenia mi listu z informacją o postanowieniu sądu. Początkiem czerwca miałam i tak termin w konsulacie, udało mi się ustalić termin na odrzucenie spadku na ten sam dzień. Pytałam jeszcze w konsulacie, czy da radę załatwić sprawę, jeśli nie będę posiadać odpisu prawomocnego postanowienia. Dostaję informację, że jak najbardziej, bylebym tylko miała pismo z sądu, które dostałam 17.05 i żebym znała datę uprawomocnienia.
Przed końcem maja dzwonię kilkukrotnie do BOI z zapytaniem, czy postanowienie się uprawomocniło, za każdym razem otrzymując odpowiedź, że niestety nie oraz informację, że trzeba czekać.
Mija 31.05., mija 01.06. Pani z BOI na moje zapytania, ile to jeszcze może trwać, odpowiada, że to wcale nie musi być 2 tygodnie, że uprawomocnienie się może potrwać dłużej, proszę czekać.
3.06. dzwonię do sądu już jadąc do konsulatu. Niestety, wyrok nieprawomocny. Odwołuję termin w dziale prawnym konsulatu.
Kolejne dni to dzwonienie rano i popołudniem do sądu i wciąż ta sama odpowiedź, czyli "nie".
Wysłałam mailem ponaglenie w sprawie uprawomocnienia z zaznaczeniem, że chcę odebrać odpis osobiście w siedzibie sądu, pojechałam do Polski z nadzieją, ze coś załatwię. Po wysłaniu maila otrzymuję zwrotkę, że przekazano go do wydziału. Nie załatwiłam nic, wyrok nieprawomocny, proszę czekać. Od powrotu 14.06. do domu dzwonię codziennie do sądu i otrzymuję niezmiennie tę samą odpowiedź. Wczoraj, już bez wielkich nadziei, dzwonię w czasie przerwy w pracy. Podaję sygnaturę akt sprawy. I dostaję informację, że postanowienie jest prawomocne. Uprawomocniło się 25 MAJA 2022 r.
Na pytanie, czy pracownicy BOI nie widzą takich rzeczy w systemie, a ja dzwonię dzień w dzień od miesiąca, odpowiedź brzmiała, że nie widzą. Po co jest więc to całe biuro obsługi? Jak funkcjonuje ten sąd, skoro to po mojej stronie leży interesowanie się otrzymaniem informacji o uprawomocnieniu, żebym zmieściła się w terminach, a nie mogę uzyskać rzetelnej informacji przez miesiąc, przez miesiąc, gdy postanowienie, jak się okazało, jest w mocy? Jak podejdzie do tego sąd spadku i co robić, gdyby jednak uznał, że to ja nie zadziałałam na czas? Poradźcie coś, nie wiem, jak postąpić, żeby po takiej akcji moje dzieci nie miały problemów z długami po moim ojcu… Odpisu oczywiście wciąż nie mam.
Najpierw notariusz informuje przy odrzucaniu, że trzeba czekać na pismo z sądu spadku po naszym odrzuceniu - straciłam przez to kilka tygodni, a mogłam napisać wniosek do sądu o zgodę na zarząd majątkiem, będąc jeszcze w Polsce w grudniu zeszłego roku, gdy odrzucałam spadek. Mój błąd czy niewiedza, trudno. Wymagane dokumenty i potwierdzenie wniesienia opłaty za wniosek wysłałam na początku kwietnia, do sądu dotarły 11.04.22 r.
28.04.22 r. odbyło się posiedzenie sądu, sąd przychylił się do mojego wniosku. Pani z Boi, z którą rozmawiam 04.05.2022 r. mówi, że lada moment powinnam otrzymać pismo z sądu, informujące o, nieprawomocnym wciąż, postanowieniu. Pismo dociera do mnie 17.05. Następnego dnia wysyłam poleconym wniosek o wydanie odpisu prawomocnego postanowienia Sądu wraz z dowodem wpłaty za wydanie tegoż oraz prośbą o zwrot oryginałów dokumentów, udostępnionych przeze mnie sądowi. Pan z BOI informuje, że mogę wysłać wniosek przed uprawomocnieniem wyroku, dodając, że czas na uprawomocnienie to 2 tyg. od momentu dostarczenia mi listu z informacją o postanowieniu sądu. Początkiem czerwca miałam i tak termin w konsulacie, udało mi się ustalić termin na odrzucenie spadku na ten sam dzień. Pytałam jeszcze w konsulacie, czy da radę załatwić sprawę, jeśli nie będę posiadać odpisu prawomocnego postanowienia. Dostaję informację, że jak najbardziej, bylebym tylko miała pismo z sądu, które dostałam 17.05 i żebym znała datę uprawomocnienia.
Przed końcem maja dzwonię kilkukrotnie do BOI z zapytaniem, czy postanowienie się uprawomocniło, za każdym razem otrzymując odpowiedź, że niestety nie oraz informację, że trzeba czekać.
Mija 31.05., mija 01.06. Pani z BOI na moje zapytania, ile to jeszcze może trwać, odpowiada, że to wcale nie musi być 2 tygodnie, że uprawomocnienie się może potrwać dłużej, proszę czekać.
3.06. dzwonię do sądu już jadąc do konsulatu. Niestety, wyrok nieprawomocny. Odwołuję termin w dziale prawnym konsulatu.
Kolejne dni to dzwonienie rano i popołudniem do sądu i wciąż ta sama odpowiedź, czyli "nie".
Wysłałam mailem ponaglenie w sprawie uprawomocnienia z zaznaczeniem, że chcę odebrać odpis osobiście w siedzibie sądu, pojechałam do Polski z nadzieją, ze coś załatwię. Po wysłaniu maila otrzymuję zwrotkę, że przekazano go do wydziału. Nie załatwiłam nic, wyrok nieprawomocny, proszę czekać. Od powrotu 14.06. do domu dzwonię codziennie do sądu i otrzymuję niezmiennie tę samą odpowiedź. Wczoraj, już bez wielkich nadziei, dzwonię w czasie przerwy w pracy. Podaję sygnaturę akt sprawy. I dostaję informację, że postanowienie jest prawomocne. Uprawomocniło się 25 MAJA 2022 r.
Na pytanie, czy pracownicy BOI nie widzą takich rzeczy w systemie, a ja dzwonię dzień w dzień od miesiąca, odpowiedź brzmiała, że nie widzą. Po co jest więc to całe biuro obsługi? Jak funkcjonuje ten sąd, skoro to po mojej stronie leży interesowanie się otrzymaniem informacji o uprawomocnieniu, żebym zmieściła się w terminach, a nie mogę uzyskać rzetelnej informacji przez miesiąc, przez miesiąc, gdy postanowienie, jak się okazało, jest w mocy? Jak podejdzie do tego sąd spadku i co robić, gdyby jednak uznał, że to ja nie zadziałałam na czas? Poradźcie coś, nie wiem, jak postąpić, żeby po takiej akcji moje dzieci nie miały problemów z długami po moim ojcu… Odpisu oczywiście wciąż nie mam.