N
Neptune
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2008
- Odpowiedzi
- 2
Witam
Przejzalem kilka tematow o podobnej tematyce jednak nie trafialy w sedno mojej sprawy. Otoz..
Bodazje na poczatku wrzesnia trafilem na izbe wytrzezwien za 0,6 promila.
Zabrali mnie bez pieniedzy bez dokumentow. Musialem wrocic do domu pociagiem. Nie mialem pieniedzy ani dokumentow, tylko swistek z izby wytrzezwien. Poszedlem do kasy zapytac sie co mam w takiej sytuacji zrobic.
Odpowiedziano mi, zeby pojsc do konduktora i kupic bilet kredytowy.
Przed odjazdem wsiadlem z 3 konduktorami, powiedzialem w czym rzecz i dostalem bilet kredytowy 70zl oO (po 7 dniach 156). Konduktor mowil, azebym poszedl do urzedu i prosil o anulowanie. Poszedlem, ale odrzekli, ze sie tym nie zajmuja i nie wiedza gdzie. Odkladalem to i zapomnialem.
Moze miesiac pozniej - moze troche dluzej. Dostalem list, ktorego nie odebralem osobiscie. Lezal w domu. Czyli byl w skrzynce. Domyslalem sie co to jest, a ze bylem zmeczony rzucilem go wsrod papierow i poszedlem spac.. Nazajutrz przywalilem go innymi papierami i zapomnialem o calej sprawie.
Dnia wczorajszego dostalem wezwanie do zaplaty PKP 160 zl i 70zl koszta sadowe. (Bylo tam napisane, dane potwierdzone przez policje - uwagi pasazera: brak <<<< przeciez sam sie zglosilem do konduktora).
Problem w tym ze ja jestem i bylem osoba uczaca sie na utrzymaniu rodzica (ojca) - mam 19 lat i nie mam skad tego zaplacic.
Dzisiaj mamy 9. List z sadu zostal wyslany do mnie 28 grudnia. Z tym ze poczta strajkowala i ruszyla dopiero 3 stycznia. Listonosz byl 4 odebralem 8 stycznia.
Bylo napisane 2 tygodnie od otrzymania listu - czyli od wyslania? Czy mojego odebrania z poczty?
Co mam teraz zrobic ? Jest mozliwosc anulowania ? Pisac odwolanie do sadu? Nie mam pieniedzy. Bardzo prosze o rzetelna pomoc. Bede bardzo wdzieczny.
Pozdrawiam
Przejzalem kilka tematow o podobnej tematyce jednak nie trafialy w sedno mojej sprawy. Otoz..
Bodazje na poczatku wrzesnia trafilem na izbe wytrzezwien za 0,6 promila.
Zabrali mnie bez pieniedzy bez dokumentow. Musialem wrocic do domu pociagiem. Nie mialem pieniedzy ani dokumentow, tylko swistek z izby wytrzezwien. Poszedlem do kasy zapytac sie co mam w takiej sytuacji zrobic.
Odpowiedziano mi, zeby pojsc do konduktora i kupic bilet kredytowy.
Przed odjazdem wsiadlem z 3 konduktorami, powiedzialem w czym rzecz i dostalem bilet kredytowy 70zl oO (po 7 dniach 156). Konduktor mowil, azebym poszedl do urzedu i prosil o anulowanie. Poszedlem, ale odrzekli, ze sie tym nie zajmuja i nie wiedza gdzie. Odkladalem to i zapomnialem.
Moze miesiac pozniej - moze troche dluzej. Dostalem list, ktorego nie odebralem osobiscie. Lezal w domu. Czyli byl w skrzynce. Domyslalem sie co to jest, a ze bylem zmeczony rzucilem go wsrod papierow i poszedlem spac.. Nazajutrz przywalilem go innymi papierami i zapomnialem o calej sprawie.
Dnia wczorajszego dostalem wezwanie do zaplaty PKP 160 zl i 70zl koszta sadowe. (Bylo tam napisane, dane potwierdzone przez policje - uwagi pasazera: brak <<<< przeciez sam sie zglosilem do konduktora).
Problem w tym ze ja jestem i bylem osoba uczaca sie na utrzymaniu rodzica (ojca) - mam 19 lat i nie mam skad tego zaplacic.
Dzisiaj mamy 9. List z sadu zostal wyslany do mnie 28 grudnia. Z tym ze poczta strajkowala i ruszyla dopiero 3 stycznia. Listonosz byl 4 odebralem 8 stycznia.
Bylo napisane 2 tygodnie od otrzymania listu - czyli od wyslania? Czy mojego odebrania z poczty?
Co mam teraz zrobic ? Jest mozliwosc anulowania ? Pisac odwolanie do sadu? Nie mam pieniedzy. Bardzo prosze o rzetelna pomoc. Bede bardzo wdzieczny.
Pozdrawiam