Sad, wyrok bez mojego udziału

  • Autor wątku Autor wątku kerad72
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kerad72

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2009
Odpowiedzi
5
witam. jestem tu pierwszy raz i nie za bardzo wiem czy jestem w dobrym profilu ? gdybym źle trafił poproszę o podpowiedz do którego mam się udać.
Grudzień 2002r. spowodowałem kolizje drogową (stłuczka pojazdów moja wina) pojazd był pożyczony od kolegi zostałem ukarany mandatem 100zł. i do tej pory jest dla mnie wszystko jasne.
W tym roku w sierpniu otrzymałem przypadkiem (błędny adres korespondencyjny - mój) zawiadomienie od komornika o zakazie sprzedaży mojego samochodu i o wpisie ewidencji pojazdu urzędu miejskiego. Byłem zaskoczony tą sytuacją, udałem się do ww komornika. Dostałem informacje, że ciąży na mnie wyrok z roku 2005 zatwierdzone w sądzie sąsiedniego miasta. Udałem się do tego sądu z prośbą o przedstawienie mi sprawy. Po przeglądnięciu akt dowiedziałem się, iż dotyczy to powyżej przedstawionej kolizji. Również z akt dowiedziałem się dlaczego byłem nieświadomy zaistniałej sytuacji. W dniu kolizji policja prawidłowo spisała moje dane personalne i adresowe, a dalszy ciąg sprawy (tzn. zawiadomienie funduszu gwarancyjnego jak i wezwań do sądu były na adres nr 3 (mieszkanie nr 3 jak i również przynależna mu skrzynka pocztowa są niezamieszkałe i nieużywane więc był brak nawet sąsiedzkiego dostarczenia błędnej korespondencji) zostałem oskarżony o brak dokumentów uprawniających poruszaniem się pojazdem (wyszło na to, że 25.10.2002r samochód został zakupiony przez kolegę, do czasu kolizji tzn.12.12.2002 nie przerejestrował go na siebie ja jadąc tym pojazdem posiadałem dokumenty, jak i również OC na nazwisko poprzedniego właściciela, przegląd i OC w dniu kolizji były ważne, opłacone, jak wynikało z resztą z protokołu po kolizyjnego spisanego przez policję jak i odpisu z ubezpieczalni PZU - załączone w aktach sprawy) wyrok sądu brzmi - ja, który pożyczyłem samochód i kolega, który był właścicielem solidarnie do pokrycia kosztów naprawy samochodu poszkodowanego przeze mnie w kolizji. Napisałem pismo odwoławcze o wstrzymanie egzekuzcji komorniczej. Wnioskowałem sprzeciw o zakazie zapłaty i zwróciłem się z prośbą o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu - krótko opisałem o adresie, którym posługiwał się sąd. Zwróciłem się również o wydanie duplikatu akt sprawy. Dostałem po dwóch miesiącach odpowiedź z sądu, że mam uzupełnić dokumenty o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu. W sierpniu miałem problem aby w ciągu siedmiu dni pismo zostało napisane przez prawnika, adwokata (okres urlopowy, brak możliwości, żeby w ciągu 7 dni umówić się z jakimś biurem - wszystko na później) Po otrzymaniu tego pisma w październiku na drugi dzień pojechałem do sądu> na miejscu odręcznie napisałem pismo "wnoszę o wstrzymanie egzekucji komorniczej i zwracam się z prośbą o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu.
W 2005 roku zapadł wyrok w sprawie ww , o której nie wiedziałem. 10.08.2009 otrzymałem zawiadomienie o postępowaniu komorniczym. Po zapoznaniu się za aktami sprawy zauważyłem błąd w adresie korespondencyjnym. W związku z tym nie byłem poinformowany o toczącej się sprawie i możliwości złożenia wyjaśnień. Dokonałem opłaty do wniosku , aby uzyskać duplikaty akt sprawy. 25.11.2009 odebrałem z poczty odpowiedź z sadu na moje wnioski. Sąd odrzucił moje odwołanie i uznał iż moje pisma były nie pełne tzn. nie było w nich uzasadnień co do mojego odwołania, sprzeciwu. W poniedziałek udałem się na rozmowę z przewodniczącym Wydziału I Cywilnego. Co nie przyniosło żadnego skutku. Zauważyłem iż nie były one dokładnie czytane.Gdyż na prośbę o wydanie duplikatu sprawy, poinformował mnie że muszę uiścić opłatę, która była dołączona do akt. Wskazałem ją iż jest w dokumentach. Wtedy przekazał personelowi żeby przygotowali kserokopię i mi wydali. Zaraz po wizycie w sądzie, poszukiwałem adwokatów którzy mogliby sporządzić pismo w odpowiedzi na otrzymane odrzucenie mojego wniosku. Najwcześniejszy termin miałem we czwartek tzn.03.12.2009 i na dzisiaj miałem mieć przygotowane pismo. Adwokat u którego byłem do tej pory się do mnie nie odezwał, po mimo licznych moich telefonów do niego. Pisma nie mam nadal. Jutro mija ustawowy 7 dzień. Nie wiem co mogę zrobić? Proszę mi doradzić co w tej sytuacji mogę jeszcze zrobić?
 
Doliczyłem się, że na tym forum, co najmniej 3 razy umieściłeś swoje pytanie. Łamiesz regulamin.
 
Napisz sam odwołanie.Wyslij je listem poleconym.List możesz wysłać do jutra do godziny 23.59.Liczy sie data stempla pocztowego.
W poniedziałek znajdż adwokata ,on może napisać pismo precyzujące zarzuty w odwołaniu które ty sporządziłeś.

Nie tylko on łamie tu regulamin.Na tym forum nawet moderator łamie regulamin.
 
sory nie doczytałem wszystkiego strichte i nie wiem jak usunąć wątek na tym forum
 
Powrót
Góra