P
patris
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2007
- Odpowiedzi
- 2
Proszę o poradę. Na moim terenie znajduje się samochód poprzedniego właściciela działki, pan ten nie żyje. Miałam z nim podpisaną umowę o dożywotnią opiekę. Pan ten nie miał najbliższych krewnych (rodziców, rodzeństwa ani dzieci). Współwłaścicielem samochodu była jego żona, która zmarła pół roku przed nim.
Po jego śmierci chciałam pozbyć się samochodu (jest w bardzo dobrym stanie, to kilkunastoletni Peugeot 405, więc niestety jego wartość rynkowa jest niewielka, jest dość drogi w utrzymaniu, i mnie na niego po prostu nie stać). Pytałam prawników, co mogę zrobić w tej sytuacji i powiedziano mi, że po osobie, która nie miała blikich krewnych, dziedziczy gmina. Wystosowałam więc pismo do urzędu gminy, opisując całą sytuację, jednak wójt i jego prawnik wcale nie mają ochoty się tą sprawą zająć - stwierdzili, że wcale nie muszą.
Jestem w kropce - mam w garażu samochód, którym nie jeżdżę, bo go nie opłacam - nie mam do niego w końcu żadnych praw. Co z tym fantem zrobić? Czy jedynym wyjściem jest porzucenie samochodu? Bardzo mnie wkurza sytuacja, w której nie mogę załatwić nic zgodnie z prawem.
Po jego śmierci chciałam pozbyć się samochodu (jest w bardzo dobrym stanie, to kilkunastoletni Peugeot 405, więc niestety jego wartość rynkowa jest niewielka, jest dość drogi w utrzymaniu, i mnie na niego po prostu nie stać). Pytałam prawników, co mogę zrobić w tej sytuacji i powiedziano mi, że po osobie, która nie miała blikich krewnych, dziedziczy gmina. Wystosowałam więc pismo do urzędu gminy, opisując całą sytuację, jednak wójt i jego prawnik wcale nie mają ochoty się tą sprawą zająć - stwierdzili, że wcale nie muszą.
Jestem w kropce - mam w garażu samochód, którym nie jeżdżę, bo go nie opłacam - nie mam do niego w końcu żadnych praw. Co z tym fantem zrobić? Czy jedynym wyjściem jest porzucenie samochodu? Bardzo mnie wkurza sytuacja, w której nie mogę załatwić nic zgodnie z prawem.