P
piccolo1972
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2010
- Odpowiedzi
- 3
Witam!
Zdaję sobie sprawę z tego, że w pierwszych ewentualnych słowach odpowiedzi na mój post usłyszę "było 1000 razy na forum", ale zaryzykuję...
Chciałbym powiedzieć, że nie jestem prawnikiem, tylko matematykiem. Jedną z pierwszych zasad, jaką przekazano mi na studiach było zdanie: "matematyk powinien mówić tylko to, co potrafi udowodnić". Z prawnikami łączy mnie to, że podobnie jak oni, jako pierwszy z przedmiotów przerabiałem logikę. I staram się myśleć zdecydowanie logicznie. Przytoczona mądrość o formie wypowiedzi ma znaczenie. Uważam bowiem, że "prawnik powinien mówić tylko to, na co potrafi znaleźć potwierdzenie w aktach prawnych, lub orzecznictwie". Wiem, że muzykę można, programów... ja nie o tym.
1. Czy można z internetu ściągać oprogramowanie? Nie. Nieprawda, można. OpenOffice jest pakietem biurowym, który można pobrać z internetu i "legalnie" używać. Jak zatem ustalić, na podstawie jakiej licencji jest rozpowszechniany dany program? Czy Windowsa można? Nie. Dlaczego? Bo każdy wie, że Windows jest od microsofu i trzeba zapłacić pieniążka. A program KarbuBalbu.exe można?
Do czego zmierzam. Czy informacja na stronie internetowej o rodzaju licencji dla danego oprogramowania jest wiążąca z punktu widzenia prawa? Czy generalnie można się posługiwać takim argumentem: na witrynie internetowej była podana informacja o rodzaju licencji.
2. Uruchamiając program instalacyjny widzimy okienko z napisem typu: umowa licencyjna... i coś tam. Czy coś takiego może być traktowane jako umowa w sensie prawa cywilnego? Czy kliknięcie "akceptuję warunki umowy" skutkuje zawarciem jakiejkolwiek umowy z punktu widzenia prawa? Czy można kogoś pociągnąć do odpowiedzialności za nie wypełnienie jakiś punktów takiej "umowy"? Czy użytkownik ma obowiązek czytać taką umowę?
3. Licencja jest umową. Prawo przewiduje formy zawarcia umowy. Jaka jest forma zawarcia umowy licencyjnej?
4. Czy jedynym "dokumentem" legalności oprogramowania jest posiadanie oryginalnego nośnika producenta/właściciela oprogramowania?
5. Czy producent/właściciel ma prawo zabezpieczać nośnik przed kopiowaniem, jeśli mam prawo wykonać kopię bezpieczeństwa?
Jeśli ktoś byłby skłonny odpowiedzieć na moje pytanie bardzo proszę posiłkować się podstawą prawną. Filozoficzne wywody, połowiczne domniemania, subiektywne odczucia nic nie wniosą do poruszonych przeze mnie spraw.
Pozdrawiam serdecznie
Zdaję sobie sprawę z tego, że w pierwszych ewentualnych słowach odpowiedzi na mój post usłyszę "było 1000 razy na forum", ale zaryzykuję...
Chciałbym powiedzieć, że nie jestem prawnikiem, tylko matematykiem. Jedną z pierwszych zasad, jaką przekazano mi na studiach było zdanie: "matematyk powinien mówić tylko to, co potrafi udowodnić". Z prawnikami łączy mnie to, że podobnie jak oni, jako pierwszy z przedmiotów przerabiałem logikę. I staram się myśleć zdecydowanie logicznie. Przytoczona mądrość o formie wypowiedzi ma znaczenie. Uważam bowiem, że "prawnik powinien mówić tylko to, na co potrafi znaleźć potwierdzenie w aktach prawnych, lub orzecznictwie". Wiem, że muzykę można, programów... ja nie o tym.
1. Czy można z internetu ściągać oprogramowanie? Nie. Nieprawda, można. OpenOffice jest pakietem biurowym, który można pobrać z internetu i "legalnie" używać. Jak zatem ustalić, na podstawie jakiej licencji jest rozpowszechniany dany program? Czy Windowsa można? Nie. Dlaczego? Bo każdy wie, że Windows jest od microsofu i trzeba zapłacić pieniążka. A program KarbuBalbu.exe można?
Do czego zmierzam. Czy informacja na stronie internetowej o rodzaju licencji dla danego oprogramowania jest wiążąca z punktu widzenia prawa? Czy generalnie można się posługiwać takim argumentem: na witrynie internetowej była podana informacja o rodzaju licencji.
2. Uruchamiając program instalacyjny widzimy okienko z napisem typu: umowa licencyjna... i coś tam. Czy coś takiego może być traktowane jako umowa w sensie prawa cywilnego? Czy kliknięcie "akceptuję warunki umowy" skutkuje zawarciem jakiejkolwiek umowy z punktu widzenia prawa? Czy można kogoś pociągnąć do odpowiedzialności za nie wypełnienie jakiś punktów takiej "umowy"? Czy użytkownik ma obowiązek czytać taką umowę?
3. Licencja jest umową. Prawo przewiduje formy zawarcia umowy. Jaka jest forma zawarcia umowy licencyjnej?
4. Czy jedynym "dokumentem" legalności oprogramowania jest posiadanie oryginalnego nośnika producenta/właściciela oprogramowania?
5. Czy producent/właściciel ma prawo zabezpieczać nośnik przed kopiowaniem, jeśli mam prawo wykonać kopię bezpieczeństwa?
Jeśli ktoś byłby skłonny odpowiedzieć na moje pytanie bardzo proszę posiłkować się podstawą prawną. Filozoficzne wywody, połowiczne domniemania, subiektywne odczucia nic nie wniosą do poruszonych przeze mnie spraw.
Pozdrawiam serdecznie