A
anonim.5051
Dzień dobry.
Kiedyś wspólnie z Żoną otrzymaliśmy polecone ze Spółdzielni z żądaniem spłaty zaległego czynszu, dość wysoka kwota. Zaskoczyło mnie to, ponieważ przekazywałem Żonie pieniądze na dom, i umawialiśmy się że ureguluje wszystkie płatności, ale okazało się, że te pieniądze przeznaczyła niezgodnie z przeznaczeniem.
Był to okres, w którym nasze relacje ogólnie bardzo się popsuły, z wielu różnych powodów, i wyprowadziłem się z domu. Początkowo planowałem nic nie regulować, uznając, że to wina Żony i Jej problem, a ja już i tak tam nie mieszkam.
To nie takie proste. Wg prawa, jeśli w dalszym ciągu jesteśmy małżeństwem, odpowiadamy wspólnie za rodzinę którą stworzyliśmy, i Spółdzielnia mogła by ode mnie żądać pieniędzy za czynsz, nieważne czy tam w ogóle mieszkam, czy nie - tak poinformowano mnie w Spółdzielni. Uregulowałem więc zaległość.
Jak będzie to wyglądać po orzeczeniu separacji przez Sąd, na którą oboje się zgodziliśmy? Czy jeśli Żona będzie dalej mieszkać w swoim mieszkaniu, a ja pod innym adresem, będąc w separacji i nie mając meldunku w Jej mieszkaniu, mogę wciąż odpowiadać za jakieś Jej zaległości? Żona ma dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa, chcę mieć z Nimi kontakt i dokładać się do Ich wydatków, np. będę opłacał zajęcia w szkole, stołówkę, itp., choć Żona ma alimenty na dzieci od Ich Ojca.
To co mnie martwi, to czy jednak będę w dalszym ciągu odpowiadał za jakiekolwiek Jej zobowiązania, czynsz, rachunki, itp, bo niestety nie jest to gospodarna osoba...
Dziękuję serdecznie za przeczytanie, dziękuję serdecznie za odpowiedź, pozdrawiam.
Kiedyś wspólnie z Żoną otrzymaliśmy polecone ze Spółdzielni z żądaniem spłaty zaległego czynszu, dość wysoka kwota. Zaskoczyło mnie to, ponieważ przekazywałem Żonie pieniądze na dom, i umawialiśmy się że ureguluje wszystkie płatności, ale okazało się, że te pieniądze przeznaczyła niezgodnie z przeznaczeniem.
Był to okres, w którym nasze relacje ogólnie bardzo się popsuły, z wielu różnych powodów, i wyprowadziłem się z domu. Początkowo planowałem nic nie regulować, uznając, że to wina Żony i Jej problem, a ja już i tak tam nie mieszkam.
To nie takie proste. Wg prawa, jeśli w dalszym ciągu jesteśmy małżeństwem, odpowiadamy wspólnie za rodzinę którą stworzyliśmy, i Spółdzielnia mogła by ode mnie żądać pieniędzy za czynsz, nieważne czy tam w ogóle mieszkam, czy nie - tak poinformowano mnie w Spółdzielni. Uregulowałem więc zaległość.
Jak będzie to wyglądać po orzeczeniu separacji przez Sąd, na którą oboje się zgodziliśmy? Czy jeśli Żona będzie dalej mieszkać w swoim mieszkaniu, a ja pod innym adresem, będąc w separacji i nie mając meldunku w Jej mieszkaniu, mogę wciąż odpowiadać za jakieś Jej zaległości? Żona ma dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa, chcę mieć z Nimi kontakt i dokładać się do Ich wydatków, np. będę opłacał zajęcia w szkole, stołówkę, itp., choć Żona ma alimenty na dzieci od Ich Ojca.
To co mnie martwi, to czy jednak będę w dalszym ciągu odpowiadał za jakiekolwiek Jej zobowiązania, czynsz, rachunki, itp, bo niestety nie jest to gospodarna osoba...
Dziękuję serdecznie za przeczytanie, dziękuję serdecznie za odpowiedź, pozdrawiam.