serwis aukcyjny - problem z kupującym

  • Autor wątku Autor wątku belzebuba
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

belzebuba

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2007
Odpowiedzi
6
witam serdecznie

Zwracam sie z takim pytaniem ponieważ kupujący posądza mnie o sprzedaż przedmiotu niesprawnego i uszkodzonego.

Mianowicie, postanowilem sprzedac na aukcji internetowej kuchenke gazowa. Oczywiscie kuchenka byla calkowicie sprawna, uzytkowana przez rodzine w normalny sposob przez prawie 8 lat bez zadnego problemu. W zwiazku z remontem kuchni stara kuchenka zostala odlączona i wystawilem ja na aukcji. Aukcje opisalem baardzo dokladnie, podajac wszystkie istotne sprawy, dołaczylem doslownie wszystko co otrzymalismy przy kupnie kuchenki (blaszki, rozen itp) oraz instrukcje obslugi i karte gwarancyjna (nieaktualna juz ale swiadcząca o tym, że z kuchenką nic sie nie działo i swiadczącą o tym ze byla podlączana przez osoby do tego uprawnione). Kupujący zalicytowal od razu, bez wahania, bez jakiegokolwiek zapytania o przedmiot. Zadzwonil do mnie, umóliliśmy się na odbiór osobisty dnia następnego.
Osoba ta przyjechała (od razu nie wzbudziła zaufania ponieważ nie byl to czlowiek narodowości polskiej, przynajmniej z wygladu). Pan dokladnie obejrzał kuchenke, podłączył do prądu, posprawdzał to co sie dalo, grzałki działały, światło rownież, zapalanie w pokretlach tez. Nie mozna bylo sprawdzic tylko gazu, bo kuchenka byla odłączona, ale na pewno wszystko działało. Cała rodzina jest swiadkiem i ręczy za nią. Poinformowałem tego Pana ze musi wymienic dysze, ponieważ ona jest przystosowana do gazu z mojej miejscowosci oraz poinformowalem tego pana ze podczas zapalania trzeba kilka sekund wiecej odczekac ponieważ kuchenka posiada zabezpieczenie przeciwyplywowe gazu.
Pan po dokladnym obejrzeniu zdecydował sie na nią, jeszcze bezczelnie sie targujac (choc kupil na aukcji za wylicytowana kwote). Zapakował to na samochod, bez zadnego zabezpieczenia w postaci np styropianu ktory tlumi drgania.

Mineło 5 dni a kupujacy pisze e-maila ze kuchenka nie dziala i musiał wydać 100 zł na naprawe i zaswiadczył ze żąda zadoscuczynienia pienieżnego. Ja go poinformowałem iz kuchenka byla calkowicie sprawna i ze jestem czlowiekiem uczciwym. W serwisie aukcyjnym mam ponad 180 komentarzy (wszystkie pozytywne). Naprawde nikogo nigdy nie oszukałem i taka dewiza kieruje się zawsze.
kupujący postraszył mnie zgłoszeniem sprawy do serwisu aukcyjnego oraz groził sądem.
zaproponowałem, że rodzice zgodzili się oddać mu pieniądze za kuchenkę i za transport, mimo iż wszyscy za nią ręczą iż byla sprawna.
Kupujący napisał ze chce za polubowne załatwienie sprawy 400 zł na co ja nie moge się zgodzić bo po prostu jest to wyłudzenie, szantazowanie i zastraszanie ewentualnymi procesami.

Zwracam sie z pytaniem do znawców prawa co ja w takiej sytuacji mam zrobic ?
Jesli ta kuchenka wg tego Pana byla niesprawna to trzeba bylo mnie o tym poinformować zaraz po podłączeniu a nie pozwalając osobom trzecim na dokonywanie napraw. W ogole nie mam zadnej pewnosci ze naprawy zostały dokonane bo rownie dobrze ten Pan mogł sie z kims umowic, że napisze fakture iż kuchenka nie działa. Po drugie kuchenka mogła zostac uszkodzona podczas transportu. Po trzecie mogła zostać podłączona w niewłąściwy sposob.
Po 4 kuchenka ta tak naprawde moze działać tylko kupujący chce wykorzystac sytuacje iż jestesmy normalna rodziną która nie miała nigdy problemow z prawem i ze sie wystraszymy ewentualnego procesu zwracając pieniądze z nadwiązką.

Dodam tylko, że ten Pan nie wyrażał sie zbytnio kulturalnym językiem, pisząc ze jestem oszustem i ze oddam mu duzo wiecej.
Jeszcze raz gwarantuje, iż kuchenka byla całkowicie sprawna, nawet moglismy ją przyjąć spowrotem, zeby nie robić problemów ale na taka kwote zgodzic sie nie mozemy.
Nigdy niemogłbym kogos oszukac, bo po prostu nie miesci mi sie to w glowe, na dodatek jeszcze na kwote 200 zł.

Oczywiście całą korespondencję e-mailowa posiadam.

pozdrawiam serdecznie i czekam na pomoc.

z gory bardzo dziekuje.
 
witam

kupujacy przed chwila oznajmil mi ze wezwal 'fachowcow' ktorzy kuchenke rozkrecili, wymienili dyszel, popodlaczali, pokombinowali (doslownie), oraz dal do zrozumienia ze zanim ich wezwal to podlaczal ja na wlasna reke piszac, ze fachowcy tez nie mogli zrobic zeby dziala.

co sie pozniej okazuje kuchenka wlasciwie dziala i odpala ale trzeba czekac kilka minut trzymajac pokretlo zeby odpalila. Kupujacy wczesniej pisal ze nie dziala w ogole. i to ewidentnie swiadczy ze cos kreci. Ja kupujacego poinformowalem ze ze wzgledu na zabezpieczenie przeciwyplywowe gazu trzeba poczekac kilka sekund na wlaczenie a nie kilka minut jak to on uwaza. Ja osobiscie kupilem do nowej kuchni takze kuchene, podobna tylko ze nowa i rowniez trzeba czekac kilka sekund zanim gaz sie zapali.

z tego co wiem, powolujac sie na ten artykul

Cytat:
Art. 560. § 1. (211) Jeżeli rzecz sprzedana ma wady, kupujący może od umowy odstąpić albo żądać obniżenia ceny. Jednakże kupujący nie może od umowy odstąpić, jeżeli sprzedawca niezwłocznie wymieni rzecz wadliwą na rzecz wolną od wad albo niezwłocznie wady usunie. Ograniczenie to nie ma zastosowania, jeżeli rzecz była już wymieniona przez sprzedawcę lub naprawiana, chyba że wady są nieistotne.
§ 2. Jeżeli kupujący odstępuje od umowy z powodu wady rzeczy sprzedanej, strony powinny sobie nawzajem zwrócić otrzymane świadczenia według przepisów o odstąpieniu od umowy wzajemnej.


z tego wynika ze moze odstapic od umowy, co oczywiscie mu umozliwilem oraz zwrot kosztow transportu, na co on sie oczywiscie nie zgodzil.
Po drugie czy osoba ta moze zadac ode mnie jakis roszczen skoro na wlasna reke mowiac kolokwialnie "grzebala i kombinowala". ?
Ja ten artykul rozumiem tez ze to sprzedajacy powinien usunac wady a nie kupujacy a potem zadac kwot pienieznych, bo rownie dobrze sam mogl tam tyle popsuc ze sie w glowie nie miesci.

Zwracam sie z pytaniem czy w takiej sytuacji osoba ta ma prawo ządac ode mnie zadoscuczynienia skoro nie chciala oddac kucheni a po drugie "naprawiala" ja na wlasna reke ?

ps-przepraszam ze pisze troche zakrecenie ale jestem bardzo zdenerwowany bo poraz pierwszy mnie takie cos spotkalo.
 
Drogi belzebuba :!: :!: :!: TYLKO SPOKOJNIE :!: :!: :!:

Mam nadzieję że nie dałeś temu człowiekowi ani centa (z resztą dolar i tak źle stoi) :x :lol: .
Z tego co opisałeś to wnioskuje że miałeś nieszczęsćie trafić na zwykłego naciągacza.
Spokojnie możesz sobie żyć i nie odpowiadać na zaczepki tego Pana.
Pamiętaj że sądy są dla ludzi a nie na odwrót. I nie należy się bać.
Jeżeli gość złoży pozew do sądu (w co wątpię) to pójdziesz i przedstawisz swoją rację (co było w opisie aukcji i że przy sprzedaży kuchenka była tak i tak sprawdzona i napewno działał gaz bo masz świadków, fajnie jak byś miał fotki tej kuchenki np. z aukcji no i oczywiście korenspondenjca email gdzie proponowałeś zwrot pieniędzy a on chciał dużo więcej).
Nie prowadź już żadnych konwersacji z tym Panem, przypuszczam iż z czasem da sobie spokój i poszuka innej ofiary.
Głowa do góry i do przodu :ok:
 
Dokładnie tak! Nie ma się czego bać. Nie dawaj żadnych pieniędzy i zgadzaj się na zwrot kuchenki czy tym podobne.
Z tego co piszesz facet może w ostateczności wykazać straty w wysokości 100 zł które poniósł na domniemaną naprawę i o tą kwotę może Cię pozwać do sądu. Czy w imię nie pójścia do sądu chcesz dobrowolnie ponieść wiele wyższą stratę? Po co? Odpisz mu raz żeby spadał i tyle!
Zarobisz niestety negatywny komentarz do aukcji, ale rozsądna odpowiedź na negatywa też ma swoje zalety :)
Powodzenia
 
bardzo dziekuje za pomoc. Podniesliscie mnie na duchu.
Napisalem temu Panu maila, ze nie ma prawa zadac ode mnie takich pieniedzy i przytoczylem ten artykul z kodeksu cywilnego.
Dostalem oczywiscie bardzo obrazliwego i wulgarnego maila, ze po prostu nie wiem czy czlowiek jest w stanie tak myslec i tak byc pozbawionym kultury. konsultowalem to z wieloma osobami zajmujacymi sie prawem, bylem na policji i kazdy mowi ze nie mam sie o co bac i ze to zwykly naciagacz.
W ogole kazdy kto sprzedaje rzecz uzywana moze zostac posadzony ze byla niesprawna i niektorzy probuja wykorzystac fakt uzywanego sprzetu probujac wyludzic pieniadze.
Ja mam czyste sumienie, bo sprzedalem sprzet sprawny nawet chcialem oddac pieniadze ale na wyludzenie zgodzic sie nie moge i jesli trzeba to do sadu pojde. Mam bardzo wielu swiadkow, posiadam zdjecia nie tylko z aukcji, ale z roznych okolicznosci gdzie kuchenka stala w kuchni i dzialala. Tak jak zostala podlaczona tak dzialala przez caly okres jej uzytkowania. Jeszcze przed sprzedaza kuchenka zostala umyta na blysk a tu teraz takie cos.
w glowie sie nie miesci ze ludzie potrafia zezwierzeciec za pare groszy.

Jeszcze raz dziekuje za pomoc i cieple slowo :).

pozdrawiam serdecznie

ps-prosze sie nie dziwic ze sie tak zdenerwowalem ale nigdy sie z takim czyms nie spotkalem. Sprzedalem tyle rzeczy i kazdy pisal cieple slowa a tu takie wulgaryzmy.
 
[cytat="belzebuba"]...... jesli trzeba to do sadu pojde. [/cytat]
Taka postawa mi się podoba :ok:

[cytat="belzebuba"]Jeszcze raz dziekuje za pomoc i cieple slowo :).[/cytat]
Nie za maco :ooo: :lol:
 
Powrót
Góra