Serwis, konsument, TU i wydanie rzeczy

  • Autor wątku Autor wątku fakuś
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

fakuś

Stały bywalec
Dołączył
12.2008
Odpowiedzi
685
Witam.

Może ktoś z Was doświadczył takiej "procedury" i może podzielić się ze mną
uwagami w tej materii.
Rzecznik Federacji Konsumentów będzie dopiero w poniedziałek uchwytny -
dzisiaj mi się nie udało nić dowiedzieć :(

Więc tak:
- w październiku zaliczyłem "szlifa" na motocyklu. Zgłosiłem do TU szkodę z
tytułu AC, została przyjęta i po dwóch dniach pojawił się likwidator szkód.
Spisaliśmy wniosek, porobił zdjęcia itp itd. Pierwszy raz mnie takie coś
spotkało, ale we wniosku/protokole wybrałem wariant że formę naprawy
wybiorę sam, ze wstępnym założeniem iż będzie to robił autoryzowany serwis
w formie bezgotówkowej. Sądziłem że likwidator TU poda mi namiary na jakieś
konkretne autoryzowane serwisy - ale powiedział mi że oni nie maja takich,
że sam sobie mam wybrać. Nieoficjalnie podał mi jedną nazwę takiego
serwisu.
Na następny dzień po wizycie likwidatora, otrzymałem na mejla wycenę
szkody. Opiewała na kwotę ~5,1k
Skontaktowałem się więc z tym serwisem i umówiłem na odbiór motocykla przez
nich (mają swój transport). Przyjechał gość w uniformie, wszystko niby
ładnie pięknie ale nie miał ze sobą ... żadnego protokołu ani nic w tym
stylu że przyjmuje mój motocykl!!
Na moje żądanie wypisał mi (po sprawdzenia przeze mnie jego D.O.)
oświadczenie że przejmuje mój motocykl.
Miał zatelefonować za 2-3 dni i podać mi ile wynosi ich wycena tej naprawy.
W tym czasie ja złożyłem do TU oświadczenie iż "Upoważniam autoryzowany
serwis "XYZ" do występowania w moim imieniu do TU z wnioskami i wszystkimi
innymi sprawami w zakresie bezgotówkowej naprawy motocykla .....".
Po kilku dniach zatelefonował magik z serwisu i podał mi info że ich wycena
opiewa na 16,9k.
Uzyskałem zapewnienie że TU na pewno będzie chciało przeprowadzić kolejne
oględziny - z tego sobie zdawałem sprawę. Serwis obiecał kontakt jak coś
się "w sprawie ruszy". Nie było żadnego kontaktu, więc 20 listopada
podjechałem do tego serwisu by w końcu uzyskać "oficjalnie" jakieś papiery
że w ogóle przyjęli mój motocykl do serwisu. Miła pani spisała protokół,
podpisałem go i pokazała korespondencję z TU jaką prowadzili. Była natyle
uprzejma że mi skserowała ich kosztorys i odpowiedź TU, która uznawała z
wyceny serwisowej ~12,9k. Były podobo ustalone na 21 listopada kolejne
oględziny, które maiły doprowadzić do uznania zakwestionowanych pozycji
przez TU.
24 listopada zatelefonowałem do serwisu i uzyskałem informację że otrzymali
pisemne zaakceptowanie całego kosztorysu na kwotę 16,9k
Lekko odetchnąłem z ulgą.
Miła pani zapytała jednak czy bardzo mi się spieszy z tą naprawą, bo oni w
tym tygodniu (24-11 - 29-11) przenoszą się do innej siedziby ....
odpowiedziałem że nie, że pozwolę sobie zatelefonować w "przyszłym
tygodniu". Więc dzisiaj zatelefonowałem i .... znowu szok :[
Miła pani już nie była taka miła ;) - stwierdziła że nadal trwa
"przeprowadzka" i że mówiła mi o tym. Trochę jej wyjaśniłem jaka była
terminologia. Ale najlepsze jest teraz to co mi powiedziała na sam koniec.

Że ich WEWNĘTRZNA procedura ustalona przez prezesa stwierdza, że ja będę
mógł odebrać motocykl dopiero jak TU zapłaci im kwotę wynikającą z faktury
którą wystawią po naprawie!!
Jestem w szoku.
Co mnie obchodzi ich rozliczenie?
Wystawiłem pełnomocnictwo na serwis, szkoda została w pełni uznana i
zaakceptowana wycena serwisowa przez TU.
Ja teraz będę pozbawiony motocykla przez np. 30 dni bo może na taki kres
serwis wystawi fakturę i termin płatności. To jakiś żart? ;)

Przecież ja nie mam wpływu na rozliczenia dwóch OBCYCH mi podmiotów
(serwis, TU) - wszystkie papiery są "git".

Czy to jest zgodne z prawem?
Serwis może np. sprawdzać swój rachunek bankowy raz na tydzień ;)

Ponadto, lekko zdenerwowany, powiedziałem tej nie miłej już pani, że mi nie
została przekazana taka informacja (żę dostanę swój motocykl dopiero jak TU
zapłaci im) ani podczas oddawania motocykla do naprawy, ani podczas
spisywania późniejszego protokołu przekazania. Skąd ja mam wiedzieć jakie
oni mają "wewnętrzne procedury"??
Może mają procedurę że mechanik zanim rozpocznie pracę to wypija dwie kawy
i jedną herbatę ...

Gdybym wiedział że jest takie obostrzenie - nie korzystałbym z TEGO
serwisu.


Spotkał się ktoś z podobnym przypadkiem?
 
Wewnętrzne procedury obowiązuja pracowników i nikogo innego, klienci nie muszą o nich wiedzieć.
Przetrzymywanie cudzej własności w celu wymuszenia zapłaty jest oczywiście całkowicie bezprawne. Miałem podobny przypadek, ale w "zwykłym" warsztacie: wystąpiły kłopoty z rozliczeniem, facet nie chciał mi wydać dowodu rejestracyjnego. Zadzwoniłem na policję, przyjechali, po 10 minutach było po sprawie.
 
13Homer napisał:
Wewnętrzne procedury obowiązuja pracowników i nikogo innego, klienci nie muszą o nich wiedzieć.

Dokładnie, zgadzam się z tym w całej rozciągłości.

13Homer napisał:
Przetrzymywanie cudzej własności w celu wymuszenia zapłaty jest oczywiście całkowicie bezprawne.

A co powiesz na art. 461 KC, który brzmi: "Zobowiązany do wydania cudzej rzeczy może ją zatrzymać aż do chwili zaspokojenia lub zabezpieczenia przysługujących mu roszczeń o zwrot nakładów na rzecz (...) (prawo zatrzymania).

13Homer napisał:
Miałem podobny przypadek, ale w "zwykłym" warsztacie: wystąpiły kłopoty z rozliczeniem, facet nie chciał mi wydać dowodu rejestracyjnego. Zadzwoniłem na policję, przyjechali, po 10 minutach było po sprawie.

Mam nadzieję że nie będę musiał się "kopać z koniem" - w poniedziałek ma do mnie zatelefonować "prezes serwisu".
 
fakuś napisał:
A co powiesz na art. 461 KC, który brzmi: "Zobowiązany do wydania cudzej rzeczy może ją zatrzymać aż do chwili zaspokojenia lub zabezpieczenia przysługujących mu roszczeń o zwrot nakładów na rzecz (...) (prawo zatrzymania).
"
SN 4 listopada 1999 r., II CKN 561/98 (OSNC 2000/5/91)- przewidziane w art. 461 § 1 prawo zatrzymania cudzej rzeczy ze względu na poczynienie nakładów na tę rzecz nie przysługuje, jeżeli zobowiązanym do zwrotu nakładów nie jest osoba domagająca się wydania rzeczy.
"
Oczywiście dochodzi kwestia interpretacji tego, co wyżej.
 
13Homer napisał:
"
SN 4 listopada 1999 r., II CKN 561/98 (OSNC 2000/5/91)- przewidziane w art. 461 § 1 prawo zatrzymania cudzej rzeczy ze względu na poczynienie nakładów na tę rzecz nie przysługuje, jeżeli zobowiązanym do zwrotu nakładów nie jest osoba domagająca się wydania rzeczy.
"
Oczywiście dochodzi kwestia interpretacji tego, co wyżej.

Rany julek :)
Moim zdaniem opisana sytuacja w sentencji jest "wypisz - wymaluj" jak w moim przypadku.
Wszak zobowiązanym jest tutaj TU.
Cudza rzecz - mój motocykl.
Tak mi sie przynajmniej wydaje ;)

Wielki dzięki za podanie tej sygnatury.

pozdro
 
fakuś napisał:
Wszak zobowiązanym jest tutaj TU.
Niekoniecznie. Wg mnie TU ma zobowiązanie wobec Ciebie, a nie warsztatu, gdyż upoważnienie nie przenosi zobowiązania, jedynie daje mandat do jego egzekwowania przez kogoś innego.
Tak jak pisałem: to kwestia interpretacji.
 
Powrót
Góra