A
andrzejjanus
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2015
- Odpowiedzi
- 3
witajcie pomóżcie co mam zrobić w tym przypadku.
W dniu 18.11.2015 umówiłem się na pierwszą wizytę w DDB AUTO Bogacka Autoryzowany Dealer Mercedes-Benz Szczecin przy ul. Mieszka I 30. Samochód w serwisie zostawiłem około godziny 17:30 zgłaszając usterkę polegającą na tym, iż samochód po całonocnym postoju nie odpala i natychmiast gaśnie. Za każdym razem w celu uruchomienia silnika muszę stosować preparat typu „autostart”. Obsługa serwisu specjalnie prosiła mnie o to żebym podstawił samochód pod koniec godzin pracy w tym dniu, po to kolejnego poranka mogli sami przekonać się o problemie. Następnego dnia 19.11.2014 po godzinie 16:00 skontaktował się ze mną telefonicznie pracownik serwisu P. Mariusz P, który potwierdził występowanie zgłaszanego przeze mnie problemu oraz poinformował mnie o diagnozie, kosztach naprawy oraz wymianie części zgodnie ze zleceniem nr 3650/S/2014 z dnia 18.11.2014. Zgodziłem się na tą wymianę. Po kilku dniach 22.11.2014 samochód był gotowy do odbioru. Pracownik serwisu poinformował mnie, że usterka została usunięta, samochód sprawdzony oraz zapewniał że problem już się nie powtórzy. Koszty naprawy jednak okazały się wyższe niż uprzednio zakładane i tak zgodnie z fakturą nr 2604/S/2014 był to koszt 1602,02 zł. Odebrałem go po godzinie 17:00 a już kolejnego dnia o poranku ku mojemu zdziwieniu nie mogłem uruchomić silnika. Problem nadal występował. Niezwłocznie poinformowałem o nieustającym problemie serwisanta oraz ustaliłem kolejny termin naprawy. Po raz drugi zostawiłem samochód w godzinach popołudniowych po 17:30 aby pracownicy z samego rana mogli ponownie sprawdzić co się dzieje. Nazajutrz zadzwonił do mnie pracownik serwisu, który potwierdził dalsze występowanie problemu . Poinformował mnie, iż niezbędne do naprawienia usterki będzie sprowadzenie części z Niemiec i potrwa to co najmniej kilka dni. Podchodząc z dużą podejrzliwością i brakiem zaufania do kompetencji pracowników serwisu zapytałem kilkakrotnie czy wymiana proponowanej przez nich części gwarantuje sprawną pracę samochodu i całkowitą likwidacje zgłaszanej przeze mnie usterki. Otrzymałem zapewnienie, że tym razem diagnoza jest na pewno trafna, ponieważ wykonali niezbędne testy, a proponowana wymiana części całkowicie wyeliminuje problem. Po kilku dniach i wymianie kolejnych niezbędnych części otrzymałem telefon z informacją, iż samochód jest sprawny a usterka już nie występuje. Odebrałem zatem po raz drugi samochód w dniu 19.12.2014 oraz zapłaciłem kolejne 919,81 zł zgodnie z fakturą nr 2797/S/2015. Niestety kolejnego dnia rano byłem w niesamowitym szoku ponieważ usterka, którą zgłaszałem dalej występowała. Do uruchomienia silnika nadal niezbędny by preparat typu „autostart”. Zadzwoniłem zatem po raz kolejny zgłaszając w serwisie po raz trzeci tą samą usterkę, która pomimo wielokrotnych zapewnień i dwóch napraw na łączną kwotę 2521,83 zł dalej występowała. Serwisant zaproponował bym ponownie zostawił samochód w godzinach wieczornych tak by z samego rana mogli po raz trzeci sprawdzić czy problem nie minął. Po raz kolejny do zostawiłem samochód w serwisie po południu. Nazajutrz pracownik serwisu potwierdził, iż usterka nadal występuje. Trzecią naprawę tej samej usterki wycenił na 2700 zł informując mnie, iż niezbędna jest wymiana pompy paliwa niskiego ciśnienia. Kategorycznie odmówiłem kolejnej naprawy i odebrałem auto z serwisu.
Stan faktyczny jest taki, iż pomimo dwóch napraw o których wspominam powyżej na łączną wartość 2521,83 zł wskazywana przeze mnie usterka już przy pierwszej wizycie dalej występuje. Twierdzę zatem, że samochód pomimo poniesionych przeze mnie kosztów i rzekomych napraw nadal jest w takim samym stanie jak przed pierwszą wizytą w serwisie. Do dnia dzisiejszego usterka występuje a ja nadal muszę uruchamiać silnik przy pomocy preparatu „autostart”.
W dniu 18.11.2015 umówiłem się na pierwszą wizytę w DDB AUTO Bogacka Autoryzowany Dealer Mercedes-Benz Szczecin przy ul. Mieszka I 30. Samochód w serwisie zostawiłem około godziny 17:30 zgłaszając usterkę polegającą na tym, iż samochód po całonocnym postoju nie odpala i natychmiast gaśnie. Za każdym razem w celu uruchomienia silnika muszę stosować preparat typu „autostart”. Obsługa serwisu specjalnie prosiła mnie o to żebym podstawił samochód pod koniec godzin pracy w tym dniu, po to kolejnego poranka mogli sami przekonać się o problemie. Następnego dnia 19.11.2014 po godzinie 16:00 skontaktował się ze mną telefonicznie pracownik serwisu P. Mariusz P, który potwierdził występowanie zgłaszanego przeze mnie problemu oraz poinformował mnie o diagnozie, kosztach naprawy oraz wymianie części zgodnie ze zleceniem nr 3650/S/2014 z dnia 18.11.2014. Zgodziłem się na tą wymianę. Po kilku dniach 22.11.2014 samochód był gotowy do odbioru. Pracownik serwisu poinformował mnie, że usterka została usunięta, samochód sprawdzony oraz zapewniał że problem już się nie powtórzy. Koszty naprawy jednak okazały się wyższe niż uprzednio zakładane i tak zgodnie z fakturą nr 2604/S/2014 był to koszt 1602,02 zł. Odebrałem go po godzinie 17:00 a już kolejnego dnia o poranku ku mojemu zdziwieniu nie mogłem uruchomić silnika. Problem nadal występował. Niezwłocznie poinformowałem o nieustającym problemie serwisanta oraz ustaliłem kolejny termin naprawy. Po raz drugi zostawiłem samochód w godzinach popołudniowych po 17:30 aby pracownicy z samego rana mogli ponownie sprawdzić co się dzieje. Nazajutrz zadzwonił do mnie pracownik serwisu, który potwierdził dalsze występowanie problemu . Poinformował mnie, iż niezbędne do naprawienia usterki będzie sprowadzenie części z Niemiec i potrwa to co najmniej kilka dni. Podchodząc z dużą podejrzliwością i brakiem zaufania do kompetencji pracowników serwisu zapytałem kilkakrotnie czy wymiana proponowanej przez nich części gwarantuje sprawną pracę samochodu i całkowitą likwidacje zgłaszanej przeze mnie usterki. Otrzymałem zapewnienie, że tym razem diagnoza jest na pewno trafna, ponieważ wykonali niezbędne testy, a proponowana wymiana części całkowicie wyeliminuje problem. Po kilku dniach i wymianie kolejnych niezbędnych części otrzymałem telefon z informacją, iż samochód jest sprawny a usterka już nie występuje. Odebrałem zatem po raz drugi samochód w dniu 19.12.2014 oraz zapłaciłem kolejne 919,81 zł zgodnie z fakturą nr 2797/S/2015. Niestety kolejnego dnia rano byłem w niesamowitym szoku ponieważ usterka, którą zgłaszałem dalej występowała. Do uruchomienia silnika nadal niezbędny by preparat typu „autostart”. Zadzwoniłem zatem po raz kolejny zgłaszając w serwisie po raz trzeci tą samą usterkę, która pomimo wielokrotnych zapewnień i dwóch napraw na łączną kwotę 2521,83 zł dalej występowała. Serwisant zaproponował bym ponownie zostawił samochód w godzinach wieczornych tak by z samego rana mogli po raz trzeci sprawdzić czy problem nie minął. Po raz kolejny do zostawiłem samochód w serwisie po południu. Nazajutrz pracownik serwisu potwierdził, iż usterka nadal występuje. Trzecią naprawę tej samej usterki wycenił na 2700 zł informując mnie, iż niezbędna jest wymiana pompy paliwa niskiego ciśnienia. Kategorycznie odmówiłem kolejnej naprawy i odebrałem auto z serwisu.
Stan faktyczny jest taki, iż pomimo dwóch napraw o których wspominam powyżej na łączną wartość 2521,83 zł wskazywana przeze mnie usterka już przy pierwszej wizycie dalej występuje. Twierdzę zatem, że samochód pomimo poniesionych przeze mnie kosztów i rzekomych napraw nadal jest w takim samym stanie jak przed pierwszą wizytą w serwisie. Do dnia dzisiejszego usterka występuje a ja nadal muszę uruchamiać silnik przy pomocy preparatu „autostart”.