Serwis "nie stwierdza usterki"

  • Autor wątku Autor wątku Grimbald
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

Grimbald

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2006
Odpowiedzi
8
Witam!

Od razu zaznaczam, że przeglądnąłem forum i choć znalazłem parę zbliżonych tematów, to jednak ten jest dosyć specyficzny.

Sprawa wygląda następująco - mój telefon (na gwarancji) zaczął się psuć. Zaniosłem go więc do serwisu, wytłumaczyłem w czym problem i zostawiłem do naprawy. Po tygodniu, przy odbiorze okazało się, że problem nadal występuje, na dodatek paradoksalnie "usterki nie stwierdzono". Musiałem więc zostawić telefon na kolejne dwa tygodnie, aby został wysłany do Warszawy. Dziś poszedłem go odebrać - nie muszę chyba dodawać, że nic się nie zmieniło. Na dodatek pokazano mi raport z naprawy, w którym opis zgłoszonej usterki zupełnie różnił się od opisu który podałem dwa tyg. wcześniej. Ogólnie rzecz biorąc, po raz drugi usłyszałem, że "usterki nie stwierdzono". Jedyne co zaproponowała mi pani w serwisie, to ponowne wysłanie telefonu do Warszawy. Zażądałem potwierdzenia na piśmie, że jeśli po raz trzeci nie naprawią usterki, to wymienią telefon na nowy, ale usłyszałem, że oni wcale nie mają takiego obowiązku. Stąd moje pytania:

1. Czy istnieją jakieś szczegółowe przepisy określające, w którym momencie wadliwy sprzęt powinien zostać wymieniony na nowy, jeśli serwis nie jest w stanie go naprawić?
2. Co mogę zrobić w sytuacji, kiedy serwis cały czas utrzymuje, że usterka nie występuje? Sytuacja jest wręcz absurdalna - w serwisie pokazuję "na żywo" na czym polega usterka, po czym po dwóch tygodniach ta sama pani której pokazywałem usterkę twierdzi, że ona wcale nie występuje. W ten sposób mogą mi odsyłać ten telefon do momentu w którym gwarancja wygaśnie ...

Jedyny adekwatny zapis w gwarancji mówi, że serwis zobowiązuje się w stosownym czasie dokonać naprawy lub wymiany produktu, jeśli uzna to za konieczne.

Pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc!
 
Ad.1 Nie ma takich przepisów chyba że w karcie gwarancyjnej jest taki zapis ale jeśli go nie ma to znaczy że mogą tak "naprawiać" bez końca.

Ad.2 Proponowałbym zareklamować z ustawy. Jeśli po reklamacji to samo odpiszą to tylko do sądu przeciwko sprzedawcy. Jeśli nie minęło 6 miesięcy od dnia zakupu i nie był to telefon z promocji za 1 zł to chyba warto spróbować.
 
[cytat="stichus13"]Ad.1 Nie ma takich przepisów chyba że w karcie gwarancyjnej jest taki zapis ale jeśli go nie ma to znaczy że mogą tak "naprawiać" bez końca.[/cytat]

W gwarancji jest napisane tylko, że serwis zobowiązuje się naprawić telefon "w stosownym czasie". Ale kto ustala kiedy czas jeszcze jest, a kiedy już przestaje być "stosowny"?
 
[cytat:1o7ewjkx]
Na dodatek pokazano mi raport z naprawy, w którym opis zgłoszonej usterki zupełnie różnił się od opisu który podałem dwa tyg. wcześniej.
[/cytat:1o7ewjkx]

PISEMNIE reklamujesz. Powołując się na ustawę

z dnia 27 lipca 2002 r.
o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego.

W piśmie dokładnie opisujesz co nie działa i jak się objawia.
Daj im 2-egzemplarze - jeden dla nich, drugi niech Ci podpiszą, że odebrali i oddadzą.

Nie obchodzi Cię, że oni nie potrafią wyegzekwować naprawy od serwisu. W trybie ustawowym, za usterki odpowiada sprzedawca.

Skoro jesteś w stanie "na żywo" pokazać sprzedawcy, że nie działa, to dobrze byłoby mieć jakieś potwierdzenie na to. Np. jego podpis, że rzeczywiście widzi coś takiego. Ale wątpię w tyle szczęścia :P. Może jakiś dyktafonik (jeśli okaże się, że bez sądu się nie obejdzie, to lepiej mieć więcej, jak mniej dowodów) :P ...

Jeśli teraz oni nie uznają reklamacji, w której jest dokładnie napisane co nie działa i Ty będziesz mógł dosłownie pokazać, że nie działa - to tylko sąd (a o tym na federacja-konsumentow.org.pl)
 
chyba nie można nagrywać kogoś bez jego zgody :)
 
Witam,

Mam podobny problem. Napisalem do orange pismo ale poprosili o ekspertyze... Usterka w moim telefonie wystepuje na chybił trafil i nie moge jej udowodnic... Czy dowodem ukazujacym taka usterke moze byc filmik? (pokazujacy wade i IMEI)

I jeszcze jedno... przy okazji 3 "naprawie" poprosilem o ekspertyze i sie zdziwilem bo przy odbiorze powiedzieli mi ze ekspertyza to ten papierek z serwisu, ktory po odbiorze jest dla mnie... Czy to naprawde jest ekspertyza?
 
W moim przypadku ekspertyza polegała na tym, że serwis "wymyślił" sobie jaką usterkę zgłosiłem, gdyż zupełnie różniła się ona od tej którą rzeczywiście zgłosiłem, oczywiście wymyślona przez nich usterka nie występowała, więc otrzymałem raport "usterki nie stwierdzono". Przecież to jakiś totalny absurd, a najgorsze, że w tym serwisie wszyscy uważają to za jak najbardziej normalne i nie widzą w tym nic dziwnego, co więcej nie rozumieją dlaczego ja się denerwuję i na nich wrzeszczę ... Wychodzi na to, że w takim razie ja po prostu mam schizofrenię i wyimaginowałem sobie tą usterkę. Nigdy nie miałem do czynienia z sądem i trochę mnie zdołowało to, że tak błahą sprawę najwyraźniej będę musiał rozwiązać z jego pomocą ... Ale najbardziej rozczarowało mnie to, że firmą o której cały czas piszę jest Nokia, do tej pory uważana przeze mnie za jedną z najpewniejszych i najsolidniejszych firm.
 
A oto co się okazało - Nokia nie ma (przynajmniej w Polsce) swojego własnego serwisu! Współpracuje z serwisem CRC w Warszawie, który naprawia dla Nokii telefony. Innymi słowy, punkt serwisowy Nokii w Krakowie cały czas zwala winę na serwis w Warszawie i umywa ręce w sprawie nienaprawionego po raz trzeci telefonu, a serwis w Warszawie nie wymieni mi telefonu na nowy i umywa ręce, bo poza tym, że naprawia dla Nokii telefony, nie ma z nią nic wspólnego. Czyli ciągle słyszę od obu stron: "Proszę się zwrócić do nich, nie do nas".

I jak to się ma do gwarancji, w której Nokia zobowiązuje się naprawić lub wymienić telefon na nowy w stosownym czasie?

Czy w tym wypadku powinno mnie obchodzić z jakim serwisem Nokia współpracuje? Czy mają prawo już piąty tydzień odsyłać mnie do innej firmy, o której nie ma słowa w gwarancji?
 
Powrót
Góra