L
limak13
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2021
- Odpowiedzi
- 11
Witam!
Sytuacja następująca: bratu zepsuł się komputer - nagle przestał działać. Brat potrzebował naprawy "na już", znalazł speca, który działa mobilnie - przyjeżdża, przeprowadza diagnostykę i wykonuje naprawę. Opinie bardzo dobre - 4.9/5 gwiazdek, a jest ich kilkaset. Brat się nie zna na komputerach.
Spec przyjechał, od razu stwierdził usterkę dysku, zaproponował wymianę na nowy i instalację świeżego systemu, do tego pakiet Office. Brat się zgodził. Naprawa przeprowadzona, komputer działa. Koszt naprawy bardzo duży.
Po dwóch dniach brat zainstalował oprogramowanie antiwirusowe, które dość szybko wykryło tzw. "riskware KMS", co sugeruje, że zainstalowano nielegalne aktywatory licencji systemu oraz pakietu Office. Pan spec najprawdopodobniej nie dał bratu legalnej licencji, a zainstalował system z ogólnodostępnego obrazu lub kopii, do tego lewe oprogramowanie, które omija sprawdzenie licencji i w ten sposób "spiracił" oprogramowanie. Co za tym idzie - brat ma najprawdopodobniej zainstalowane nielegalne oprogramowanie czego nawet się nie spodziewał, zwłaszcza że naprawa tania nie była - chyba firma (co prawda jednoosobowa) nie ma prawa zrobić czegoś takiego.
Płatność gotówką - pan spec nie zostawił faktury/paragonu.
Brat nie chce mieć pirackiego oprogramowania. Planuje się skontaktować z tym specem i zażądać zwrotu gotówki (przynajmniej części za to lewe oprogramowanie). Do tego planuje zakupić legalne oprogramowanie i zainstalować we własnym zakresie - będzie pełny format i instalacja na czysto, kto wie co tam jeszcze zostało zainstalowane.
Co można w takie sytuacji zrobić? Generalnie wygląda na to, że ten spec wykorzystuje niewiedzę klientów i wciska im pirackie oprogramowanie - udało mi się znaleźć dwie opinie w Internecie, w których ludzie żalili się na podobny problem i niechęć zwrotu zapłaconych pieniędzy przez tego naciągacza. Wręcz ich obrażał i straszył procesem za oczernianie.
Ciekawe też na ile ta diagnostyka była prawidłowa. Mam na myśli czy dysk był faktycznie zepsuty - być może był to problem jedynie z oprogramowaniem.
Będę wdzięczny za pomysły. Ja osobiście brak paragonu/faktury zgłosiłbym do Skarbówki, a sam fakt instalowania lewego oprogramowania na Policję. W opinie bym się nie bawił.
Sytuacja następująca: bratu zepsuł się komputer - nagle przestał działać. Brat potrzebował naprawy "na już", znalazł speca, który działa mobilnie - przyjeżdża, przeprowadza diagnostykę i wykonuje naprawę. Opinie bardzo dobre - 4.9/5 gwiazdek, a jest ich kilkaset. Brat się nie zna na komputerach.
Spec przyjechał, od razu stwierdził usterkę dysku, zaproponował wymianę na nowy i instalację świeżego systemu, do tego pakiet Office. Brat się zgodził. Naprawa przeprowadzona, komputer działa. Koszt naprawy bardzo duży.
Po dwóch dniach brat zainstalował oprogramowanie antiwirusowe, które dość szybko wykryło tzw. "riskware KMS", co sugeruje, że zainstalowano nielegalne aktywatory licencji systemu oraz pakietu Office. Pan spec najprawdopodobniej nie dał bratu legalnej licencji, a zainstalował system z ogólnodostępnego obrazu lub kopii, do tego lewe oprogramowanie, które omija sprawdzenie licencji i w ten sposób "spiracił" oprogramowanie. Co za tym idzie - brat ma najprawdopodobniej zainstalowane nielegalne oprogramowanie czego nawet się nie spodziewał, zwłaszcza że naprawa tania nie była - chyba firma (co prawda jednoosobowa) nie ma prawa zrobić czegoś takiego.
Płatność gotówką - pan spec nie zostawił faktury/paragonu.
Brat nie chce mieć pirackiego oprogramowania. Planuje się skontaktować z tym specem i zażądać zwrotu gotówki (przynajmniej części za to lewe oprogramowanie). Do tego planuje zakupić legalne oprogramowanie i zainstalować we własnym zakresie - będzie pełny format i instalacja na czysto, kto wie co tam jeszcze zostało zainstalowane.
Co można w takie sytuacji zrobić? Generalnie wygląda na to, że ten spec wykorzystuje niewiedzę klientów i wciska im pirackie oprogramowanie - udało mi się znaleźć dwie opinie w Internecie, w których ludzie żalili się na podobny problem i niechęć zwrotu zapłaconych pieniędzy przez tego naciągacza. Wręcz ich obrażał i straszył procesem za oczernianie.
Ciekawe też na ile ta diagnostyka była prawidłowa. Mam na myśli czy dysk był faktycznie zepsuty - być może był to problem jedynie z oprogramowaniem.
Będę wdzięczny za pomysły. Ja osobiście brak paragonu/faktury zgłosiłbym do Skarbówki, a sam fakt instalowania lewego oprogramowania na Policję. W opinie bym się nie bawił.