zwrocilam sie do kancelarii w sprawie o roszczenie o zachowek. Roszczenie bylo juz zreszta sformulowane i wystosowane wczesniej. Ta kancelaria miala "wejsc" do sprawy w toku. Wczesniej toczyla sie sprawa w zwiazku z Trennungsjahr. Wyprowadzilam sie w trakcie interwencji policyjnej(na moje zadanie) po kolejnej awanturze wywolanej przez meza. Zostawilam w domu sporo swoich rzeczy, zabralam tylko te najpotrzebniejsze. Po kilku dniach moj maz mial zapasc i trafil do szpitala, gdzie po miesiacu pobytu na intensywnej terapii zmarl. To bylo cztery miesiace od rozpoczecia okresu Trennungsjahr.
Kiedy dostalam testament meza zwrocilam sie do kancelarii, o ktorej pisze, o prowadzenie sprawy. Nawet w sekretariacie wiedziano, ze w moim przypadku chodzi o zachowek dla mnie. A moja pelnomocnik pisze do drugiej strony, ze ja jestem wspolspadkobierca i ze jako wspolspadkobierca mam takie same prawa jak pozostali (jego dzieci). Poza tym przekrecala fakty np. z 5 maja ona zrobila 15 maja - otyle wazne, ze dotyczylo spotkania z sznem meza, ktory wywozil rzeczy z domu jak rowniez mi grozil, z informacji, ze moje rzeczy osobiste byly zmieszane ze smieciami, wymieszane z cudzymi, przepakowane i wyrzucone na podloge na tarasie, ona pisze o rozrzuconch rzeczach w workach i luzem w ogrodzie na posesji meza, prosilam o ustalenie masy spadkowej i wskazalam zrodla, gdzie moga byc pieniadze, nie zrobila tego w ogole, wnioslam zastrzezenia do kosztow nadmiernych spadkowych m. in. na ok. 2000 euro, ona nie podniosla tej kwestii a zazadala wyjasnien wydatkow na wizytowki posmiertne na kwote 36 Euro.
Zazadala ode mnie w trybie dwoch dni danych finansowych sprzed dwoch lat, bo chciala Zugewinnausgleich rozliczac, poczas, gdy to dotyczy rozwodow. Strona przeciwna przedstawila wycene Wohnung (chodzi o nieruchomosc nalezaca do mojego meza) na bardzo niska kwote, zrobiona przez Makler z banku a chodzilo o dom na dzialce. Kilka razy zwrocilam uwage, ze to nie jest Wohnung ale ona nie korygowala drugiej strony. Po prostu ona nie czytala dokumentow. poza tym, za kazdym razem, kiedy chcialam sie z nia kontaktowac, musiala szczegolowo wyjasniac w sekretariacie dlaczego i z jakim problemem zwracam sie do mojego adwokata i udowadniac, ze to moze byc wazne. I pewnego razu uslyszalam od sekretarki, ze dzwoniac przeszkadzam w pracy i ze pani adwokat nie zyczy sobie za mna zadnego osobistego kontaktu.
Moja adwokat wymuszala ode mnie odpowiadanie stronie przeciwnej, co zreszta zrobilam, ale ona nawet nie opracowala tych pism, tylko prowadzila jakies rozmowy telefoniczne z druga strona, o tresci ktorych tylko tyle wiem, co druga strona natychmiast pisemnie wysylala, jako potwierdzenie. Ale czy o wszystkim pisali, nie wiem. W pismach drugiej strony byly bardzo powazne zarzuty wobec mnie a moja adwokat pomimo przedstawienia mojego stanowiska slownie, jak rowniez pisemnie w emailach, nie odpowiedziala. Zreszta pisanie e-maili o moich intymnych sprawach, musialam pisac na adres ogolny kancelarii i wszyscy z sekretariatu czytali to. To bylo dlamnie upokarzajace.
Ale najistotniejsze, to tryb wspolpracy w tej kancelarii. Na poczatku powiedziala mi, ze preferuje konakt telefoniczny. Nie bedziemy sie widziec, tylko rozmawiac przez telefon. Do dzisiaj nie wiem nawet jak wyglada moja adwokatka. Poczatkowo wydawalo mi sie to prostsze i wyrazilam na to zgode. Ale potem bylo coraz trudniej, poniewaz, po wyslaniu do niej wszystkich kopii dokumentow, sadzilam, ze bedzie miec pytania. Sprawy rodzinne sa trudnymi sprawami i jezeli dochodzi do tego atak i agresja ze strony przeciwnej, bezpodstawne zarzuty, to adwokat musi wiedziec cos wiecej od swojego klienta. Ona nie chciala i zaczely sie przeklamania oraz brak odpowiedzi na pisma. Bo jak mozna odpowiedziec, kiedy nie wie sie nic o sprawie i nie rozmawia sie ze swoim klientem. Wymusialam cztery rozmowy telefoniczne, trzy po ok 25 min i jedna 55 minut. ale bylo tez tak, ze dzwonilam, proszac o kontakt i nikt do mnie nie oddzwanial. Nawet z informacja, np. przepraszam, ale dzisiaj pani adwokat nie zadzwoni, moze np. przelozymy to na inny dzien, czy cos w tym stylu. Ja czekalam od 4 do 7 godzin przy telefonie bezskutecznie. Oklamano mnie, ze wyslano fax z informacja, ze ze odpowiedz bedzie wyslana z tygodniowym opoznieniem, podczas, gdy zaden fax nie byl wyslany.
To nie jest cala lista zastrzezen. Skutkiem tego wszystkiego jest odebranie mi wiarygodnosci, bo jezeli ja sie na cokolwiek powoluje, to druga stona wytyka nieprawdziwe wczesniejsze zarzuty i odpiera biezace. . No i co najwazniejsze, dalej nie jest ustalona wartosc masy spadkowej.\
Po wypowiedzeniu przeze mnie umowy, kiedy sprawa nie zostala doprowadzona do konca, nie ma podstawowych ustalen, sadzilam, ze kancelaria wysle powiadomienie do mnie o kosztach czesiowych a dostalam rachunek na pelna kwote ok. 1500 Euro.
Jestem zdecydowana zaplacic, ale za tyle upokorzen, braku profesjonalizmu, 1500 euro wydaje mi sie za duza kwota.
Ponadto dostalam przedwczoraj od nich odpowiedz, i m.in. czytam, ze nieprawdziwy jest zarzut, ze to ja mialam odpowiedziec na ostatnie pismo strony przeciwnej, bo oczywiste jest, ze to jest zadanie dla adwokata.... i sami sobie strzelaja w kolano, poniewaz wlasnie ta adwokatka na to pismo nie odpowiedziala, chociaz byl tam wyznaczony termin, okreslany jako ostateczny. Nie doczekalam sie i po ok. 1,5 miesiaca od uplywu tego terminu skierowalam sprawe do innej kancelarii.