Sachalin
Stały bywalec
- Dołączył
- 11.2012
- Odpowiedzi
- 1 979
W sprawie miał następujący bieg wydarzeń:
09/01/13 - odwołałem się od decyzji organu do SKO (via organ) - akta sprawy są już w WSA w związku z innym wątkiem (bezczynności organu),
30/01/13 - odwołałem się od decyzji organu bezpośrednio do SKO (organ nie przekazał odwołania z 09/01/13),
06/03/13 - wzywam SKO do usunięcia naruszenia prawa (brak rozpatrzonego odwołania w ustawowym terminie),
13/03/13 - kieruję do WSA skargę na bezczynność SKO,
26/03/13 - SKO występuje równolegle do WSA i organu o wypożyczenie akt (odp. oryginałów i akt zastępczych),
04/04/13 - SKO otrzymuje oryginalne akta z WSA,
08/04/13 - SKO otrzymuje teczkę akt zastępczych od organu,
30/04/13 - SKO orzeka w sprawie mojego odwołania
17/06/13 - WSA wzywa mnie, wobec wydania orzeczenia przez SKO oraz niecofnięcia mojej skargi, do nadesłania w terminie 7 dni informacji, czy wniesiona skarga jest skargą na przewlekłe prowadzenie przez SKO postępowania odwoławczego, pod rygorem przyjęcia, że jest to skarga na przewlekłe prowadzenie tego postępowania...
Przyznam, że zbaraniałem.
Tym bardziej, że skargę do WSA jasno sprecyzowałem, jako skargę na bezczynność SKO, zważywszy, że od 30/01, czyli chwili, kiedy przekazałem swoje odwołanie do SKO, do 26/03, SKO nie zrobiło nic w tej sprawie, a w moim poście zamieszczonym tutaj obszernie pouczyło w temacie rozróżnienia bezczynności versus przewlekłość.
Co ciekawe, SKO przekazujące skargę do WSA samo przyznało na piśmie, że dopuściło się bezczynności (jako pierwszy do tej pory organ!) motywując swoją bezczynność nawałem pracy i niezmienną liczbą członków kolegium. A dalej... wniosło w trybie art. 161 par. 1 pkt.1 ppsa o umorzenie postępowania lub oddalenie mojej skargi w trybie art. 151 ppsa.
Bardzo proszę bardziej doświadczonych czytelników o informację, o co może chodzić WSA? Czy WSA, wobec jasno zdefiniowanego przeze mnie przedmiotu skargi może może na prawe spojrzeć jak na zagadnienie przewlekłości? (WSA w piśmie podstawy nie podał)
Czy w tym zagadnieniu można w ogóle mówić o przewlekłości postępowania?
O co tu może WSA chodzić? Co zrobić? Jak (jeśli w ogóle) zareagować?
09/01/13 - odwołałem się od decyzji organu do SKO (via organ) - akta sprawy są już w WSA w związku z innym wątkiem (bezczynności organu),
30/01/13 - odwołałem się od decyzji organu bezpośrednio do SKO (organ nie przekazał odwołania z 09/01/13),
06/03/13 - wzywam SKO do usunięcia naruszenia prawa (brak rozpatrzonego odwołania w ustawowym terminie),
13/03/13 - kieruję do WSA skargę na bezczynność SKO,
26/03/13 - SKO występuje równolegle do WSA i organu o wypożyczenie akt (odp. oryginałów i akt zastępczych),
04/04/13 - SKO otrzymuje oryginalne akta z WSA,
08/04/13 - SKO otrzymuje teczkę akt zastępczych od organu,
30/04/13 - SKO orzeka w sprawie mojego odwołania
17/06/13 - WSA wzywa mnie, wobec wydania orzeczenia przez SKO oraz niecofnięcia mojej skargi, do nadesłania w terminie 7 dni informacji, czy wniesiona skarga jest skargą na przewlekłe prowadzenie przez SKO postępowania odwoławczego, pod rygorem przyjęcia, że jest to skarga na przewlekłe prowadzenie tego postępowania...
Przyznam, że zbaraniałem.
Tym bardziej, że skargę do WSA jasno sprecyzowałem, jako skargę na bezczynność SKO, zważywszy, że od 30/01, czyli chwili, kiedy przekazałem swoje odwołanie do SKO, do 26/03, SKO nie zrobiło nic w tej sprawie, a w moim poście zamieszczonym tutaj obszernie pouczyło w temacie rozróżnienia bezczynności versus przewlekłość.
Co ciekawe, SKO przekazujące skargę do WSA samo przyznało na piśmie, że dopuściło się bezczynności (jako pierwszy do tej pory organ!) motywując swoją bezczynność nawałem pracy i niezmienną liczbą członków kolegium. A dalej... wniosło w trybie art. 161 par. 1 pkt.1 ppsa o umorzenie postępowania lub oddalenie mojej skargi w trybie art. 151 ppsa.
Bardzo proszę bardziej doświadczonych czytelników o informację, o co może chodzić WSA? Czy WSA, wobec jasno zdefiniowanego przeze mnie przedmiotu skargi może może na prawe spojrzeć jak na zagadnienie przewlekłości? (WSA w piśmie podstawy nie podał)
Czy w tym zagadnieniu można w ogóle mówić o przewlekłości postępowania?
O co tu może WSA chodzić? Co zrobić? Jak (jeśli w ogóle) zareagować?