A
Akbar9999
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2010
- Odpowiedzi
- 6
Mam takie oto pytanko:
Otóż w lutym wraz z kolegą zostaliśmy zaatakowani przez 3 silniejszych napastników. Były z nami też dziewczyny. Początkowo myslałem, że obędzie się bez bójki jednak w pewnym momencie dwóch napastników rzuciło się na mojego kumpla. Zaczął uciekać, tamci pobiegli za nimi. Jednak jeden zrezygnował i się cofnął. Dziewczyny też się rozproszyły. Kiedy kumpel uciekał, też chciałem jednak jeden mnie zabiegł z przodu ( ten co się cofnął) a drugi był jakieś 20-30 metrów za mną. Ten co był przede mną miał nóż lub coś bardzo podobnego lecz go schował jak szedł do mnie.
Chciał się bić, ja starałem się go wyminąć, jednak w tym momencie ten z tyłu we mnie wszedł i razem pobili mnie porządnie. Na policji powiedziałem o tym zajści, moi kumple też zeznali. Powiedziałem też o tym nożu. W raporcie z przesłuchania nie zauważyłem jednak, ze policjant trochę przekręcił fakty i napisał, że napastnik do mnie podszedł z nożem w ręku i trzymał go podczas bicia mnie. Wiem zrobiłem głupotę, że tego nie zauważyłem ale byłem obolały bardzo i zdenerwowany.
Tydzień później również byłem wezwany. Poszedłem od razu po telefonie, na szybko bo się spieszyłem na zajęcia. Na przesłuchaniu znowu policjant coś nagmatwał bo mówiłem mu, że on miał nóż. Policjant zapytał czy ten który mnie bił, ja odp , że tak a on to jakoś tak dziwnie zapisał, że znowu wyglądało jakby ten co mnie bił miał nóż podczas bójki.
Na rozprawie wyjaśniłem, że to nie było tak bo on też nóż schował zanim do mnie podszedł i mnie pobił z innym napastnikiem. Oskarżony oczywiście się nie przyznał do noża. Przyznał się tylko do bicia i kradzieży. Sąd trochę dziwnie na mnie spojrzał kiedy prostowałem to zeznanie. Boję się, że zostanę posądzony o składanie fałszywych zeznań. Co o tym sądzicie ?? powinienem się bać??
Otóż w lutym wraz z kolegą zostaliśmy zaatakowani przez 3 silniejszych napastników. Były z nami też dziewczyny. Początkowo myslałem, że obędzie się bez bójki jednak w pewnym momencie dwóch napastników rzuciło się na mojego kumpla. Zaczął uciekać, tamci pobiegli za nimi. Jednak jeden zrezygnował i się cofnął. Dziewczyny też się rozproszyły. Kiedy kumpel uciekał, też chciałem jednak jeden mnie zabiegł z przodu ( ten co się cofnął) a drugi był jakieś 20-30 metrów za mną. Ten co był przede mną miał nóż lub coś bardzo podobnego lecz go schował jak szedł do mnie.
Chciał się bić, ja starałem się go wyminąć, jednak w tym momencie ten z tyłu we mnie wszedł i razem pobili mnie porządnie. Na policji powiedziałem o tym zajści, moi kumple też zeznali. Powiedziałem też o tym nożu. W raporcie z przesłuchania nie zauważyłem jednak, ze policjant trochę przekręcił fakty i napisał, że napastnik do mnie podszedł z nożem w ręku i trzymał go podczas bicia mnie. Wiem zrobiłem głupotę, że tego nie zauważyłem ale byłem obolały bardzo i zdenerwowany.
Tydzień później również byłem wezwany. Poszedłem od razu po telefonie, na szybko bo się spieszyłem na zajęcia. Na przesłuchaniu znowu policjant coś nagmatwał bo mówiłem mu, że on miał nóż. Policjant zapytał czy ten który mnie bił, ja odp , że tak a on to jakoś tak dziwnie zapisał, że znowu wyglądało jakby ten co mnie bił miał nóż podczas bójki.
Na rozprawie wyjaśniłem, że to nie było tak bo on też nóż schował zanim do mnie podszedł i mnie pobił z innym napastnikiem. Oskarżony oczywiście się nie przyznał do noża. Przyznał się tylko do bicia i kradzieży. Sąd trochę dziwnie na mnie spojrzał kiedy prostowałem to zeznanie. Boję się, że zostanę posądzony o składanie fałszywych zeznań. Co o tym sądzicie ?? powinienem się bać??