To było tak, że zatrzymali nas w 3 osoby. Ja byłem najmłodszy, jeden miał 19 lat, drugi prawie 18. I najpierw zeznawał 18latek i powiedział że ja kupowałem skręta od kogoś. Potem poszedł 19letni i kiedy policjant czytał mu zeznanie tamtego, potwierdził to. I mnie postawili przed faktem dokonanym, że cos kupowałem a wcale tak nie było;/ Po prostu chcieli zrzucić na mnie winę, żeby sie troche odciążyć z tego wszystkiego... I jak rano mowiłem ciągle, że nic nie kupowałem to co chwila było "koledzy mówią co innego, weź sie przynaj itd"... I w przesłuchaniach z ich strony padło nazwisko dilera, więc powiedziałem, że od niego miałem tego skręta i po tym mnie wypuścili... A na przeszukaniu w domu u dilera nic nie znaleziono, u mnie i u nich tez nie. A diler potwierdził fakt sprzedaży im, ale mnie nie, bo tak nie było...Wiec jak będzie z tymi konsekwencjami? Nie chce kłamać w sądzie bo ta osoba może dostać wyrok za nic;/ A przysięgam, że nic od niej nie kupowałem...