M
Matanjah
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2010
- Odpowiedzi
- 8
Dzień dobry,
Jest to mój pierwszy post na tym forum.
Poniżej opiszę sytuację, która spotkała moją mamę będącą żyrantem dla kredytu udzielonego przez jedną z spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych.
W 2007 roku mama podżyrowała dość wysoki kredyt swojej matce, która zmarła niedługo po tym. W związku z tym, że babcia miała ponad 70 lat to jedynym zabezpieczeniem kredytu była moja mama, nie było żadnego ubezpieczenia. Po śmierci wszystkie zobowiązania kredytowe spadły na mamę. Spółdzielnia postawiła całe zadłużenie w stan natychmiastowej wymagalności a była to kwota ponad 33tys zł, dodatkowo naliczają co tego karne odsetki w kwocie około 700zł miesięcznie. Obecnie mieszkamy razem z mamą, nasza sytuacja była trudna już od połowy 2007 roku kiedy mój ojciec zachorował na chorobę nowotworową, niedługo po tym zmarł. Moja matka została wdową. Ja na początku 2008 roku uległem bardzo poważnemu wypadkowi samochodowemu spowodowanego przez nietrzeźwego kierowcę, co uczyniło mnie osobą niepełnosprawną o stopniu znacznym i niezdolnym do podjęcia pracy przez okres 2,5 roku. Cały dom został na utrzymaniu mamy. W odpowiedzi na monity SKOK, za każdym razem wyjaśnialiśmy naszą trudną sytuacją wspierając się dokumentami, jedyną propozycją jaką wysunął SKOK było to, żeby moja mama płaciła miesięczną ratę w wysokości 900zł, gdzie babcia jako kredytobiorca płaciła około 650zł miesięcznie. Po raz kolejny zwracaliśmy się z prośbą o obniżenie raty, wyjaśniając, że w przypadku zapłacenia raty 900zł nie będziemy w stanie się utrzymać, gdyż same opłaty za czynsz, energię elektryczną i gaz to około 900zł miesięcznie do tego mama spłacała swój kredyt w innym banku w wysokości 300zł. Miesięczne wynagrodzenie mamy wynosi około 2300zł w tym przypadku pozostawało by nam 200zł na przeżycie. Nikogo to nie interesowało. SKOK wystąpił do komornika o zajęcie wynagrodzenia, tłumacząc na piśmie, że tak szybciej spłaci zadłużenie. Komornik co miesiąc zabiera mojej mamie z wynagrodzenia 1200 zł z czego 700zł to same karne odsetki naliczane co miesiąc. Nie robiąc z tym nic mama spłaci około 180tys zł, zamiast 33tys zł jak to było ustalone pierwotnie.
Zwracam się do Was z pomocą w tej sprawie bo nasza sytuacje jest krytyczna, od momentu zajęcia przez komornika wynagrodzenia, mama nie płaci za mieszkanie bo nie ma z czego, grozi nam eksmisja.
Czy da się gdzieś to zaskarżyć ? Czy może tu pomóc sąd, gdy jest przedawniony termin odwołania od nakazu zapłaty ? Nie wiem czy to ma znaczenie, mama wspominała mi, że na podpisanie tej umowy kredytowej została wezwana na 10 minut przed zamknięciem banku, podpisała umowę i regulamin umowy, który jest tak drobnym drukiem, że ja jestem osobą młodą i nie mogę sobie z tym poradzić, nie wspominając już o babci kredytobiorcy.
Jeśli jest ktoś w stanie pomóc to mogę podesłać skany dokumentów.
Z góry dziękuję za poświęconą uwagę,
Pozdrawiam
Jest to mój pierwszy post na tym forum.
Poniżej opiszę sytuację, która spotkała moją mamę będącą żyrantem dla kredytu udzielonego przez jedną z spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych.
W 2007 roku mama podżyrowała dość wysoki kredyt swojej matce, która zmarła niedługo po tym. W związku z tym, że babcia miała ponad 70 lat to jedynym zabezpieczeniem kredytu była moja mama, nie było żadnego ubezpieczenia. Po śmierci wszystkie zobowiązania kredytowe spadły na mamę. Spółdzielnia postawiła całe zadłużenie w stan natychmiastowej wymagalności a była to kwota ponad 33tys zł, dodatkowo naliczają co tego karne odsetki w kwocie około 700zł miesięcznie. Obecnie mieszkamy razem z mamą, nasza sytuacja była trudna już od połowy 2007 roku kiedy mój ojciec zachorował na chorobę nowotworową, niedługo po tym zmarł. Moja matka została wdową. Ja na początku 2008 roku uległem bardzo poważnemu wypadkowi samochodowemu spowodowanego przez nietrzeźwego kierowcę, co uczyniło mnie osobą niepełnosprawną o stopniu znacznym i niezdolnym do podjęcia pracy przez okres 2,5 roku. Cały dom został na utrzymaniu mamy. W odpowiedzi na monity SKOK, za każdym razem wyjaśnialiśmy naszą trudną sytuacją wspierając się dokumentami, jedyną propozycją jaką wysunął SKOK było to, żeby moja mama płaciła miesięczną ratę w wysokości 900zł, gdzie babcia jako kredytobiorca płaciła około 650zł miesięcznie. Po raz kolejny zwracaliśmy się z prośbą o obniżenie raty, wyjaśniając, że w przypadku zapłacenia raty 900zł nie będziemy w stanie się utrzymać, gdyż same opłaty za czynsz, energię elektryczną i gaz to około 900zł miesięcznie do tego mama spłacała swój kredyt w innym banku w wysokości 300zł. Miesięczne wynagrodzenie mamy wynosi około 2300zł w tym przypadku pozostawało by nam 200zł na przeżycie. Nikogo to nie interesowało. SKOK wystąpił do komornika o zajęcie wynagrodzenia, tłumacząc na piśmie, że tak szybciej spłaci zadłużenie. Komornik co miesiąc zabiera mojej mamie z wynagrodzenia 1200 zł z czego 700zł to same karne odsetki naliczane co miesiąc. Nie robiąc z tym nic mama spłaci około 180tys zł, zamiast 33tys zł jak to było ustalone pierwotnie.
Zwracam się do Was z pomocą w tej sprawie bo nasza sytuacje jest krytyczna, od momentu zajęcia przez komornika wynagrodzenia, mama nie płaci za mieszkanie bo nie ma z czego, grozi nam eksmisja.
Czy da się gdzieś to zaskarżyć ? Czy może tu pomóc sąd, gdy jest przedawniony termin odwołania od nakazu zapłaty ? Nie wiem czy to ma znaczenie, mama wspominała mi, że na podpisanie tej umowy kredytowej została wezwana na 10 minut przed zamknięciem banku, podpisała umowę i regulamin umowy, który jest tak drobnym drukiem, że ja jestem osobą młodą i nie mogę sobie z tym poradzić, nie wspominając już o babci kredytobiorcy.
Jeśli jest ktoś w stanie pomóc to mogę podesłać skany dokumentów.
Z góry dziękuję za poświęconą uwagę,
Pozdrawiam