Skradzione zdjęcia na Allegro

  • Autor wątku Autor wątku nikl
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

nikl

Użytkownik
Dołączył
10.2011
Odpowiedzi
57
Witam!

Jestem autorem profesjonalnych zdjęć wielu produktów. Dziesiątki z tych zdjęć trafiają na Allegro bez mojej zgody. Poinformowałem serwis Allegro, że publikacja tych zdjęć narusza prawo autorskie i oświadczyłem że jestem ich autorem. Zażądałem usunięcia zdjęć z serwisu. Allegro odpowiada, że nie jest w stanie sprawdzić czy faktycznie jestem autorem i nie usunie zdjęć.

Pytanie1: Czy w świetle prawa można publikować kradzione zdjęcia tłumacząc się brakiem możliwości określenia kto jest autorem? Moim zdaniem trzeba mieć pisemną zgodę autora na publikację, a przecież takiej zgody nie ma.

Pytanie2: Jak uzyskać od Allegro odszkodowania za publikację kradzionych zdjęć?


Dowody autorstwa: Z każdej sesji fotograficznej posiadam zdjęcia w oryginale wprost z aparatu w pełnej rozdzielczości. Te zdjęcia mam tylko ja. Złodzieje dysponują jedynie pomniejszonymi 2,5 raza kopiami. Stopień wyrazistości i szczegółowości oryginału jest wyraźnie lepszy niż kopii.

Pytanie 3: Czy na tej podstawie można skutecznie dowodzić autorstwa zdjęć?
 
OK, zatem sprawa jest jasna. Serwis Allegro łamie prawo w sposób świadomy. Mając informację od autora nie usuwa zdjęć. Mam też niezbite dowody, że zdjęcia są moje, bo tylko ja posiadam te zdjęcia w znacznie wyższej rozdzielczości i nie były one publikowane.

***
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Treść została usunięta z powodu złamania regulaminu. Przy pomocy kogo Pan będzie dochodził swoich roszczeń to już pozostaje poza zakresem tego forum. My możemy jedynie wskazać sposób, podstawy prawne.
 
Przepraszam, pewnie czegoś nie doczytałem. Odnoszę wrażenie z prawem autorskim to jest tak, że są sobie pewne przepisy chroniące autorów, ale nie ma praktycznych sposobów ich wyegzekwowania. Podam przykład: Jeżeli złodziej umieszcza moje zdjęcia na serwerach amerykańskich i ja to zgłoszę właścicielowi serwera, to zdjęcia są natychmiast kasowane i osoba która je umieściła ma kłopoty - musi udowodnić że posiada prawa autorskie. W Polsce jest inaczej: Serwis Allegro nie usuwa kradzionych zdjęć pomimo zgłoszenia naruszenia prawa ze strony autora. Odmawia zapoznania się z dowodami. Z tego wniosek że w Polsce prawnicy nie potrafią nic w tej kwestii zdziałać. Na forach widać że są to miliony skradzionych zdjęć. Gdyby choć jeden prawnik potrafił coś zdziałać to Allegro postępowałoby inaczej. Zakładam więc że jest to albo niemożliwe albo tak skomplikowane, drogie i pracochłonne że się nie opłaca wszczynać postępowania. Jestem też przekonany że jeżeli ktoś znajdzie łatwą ścieżkę dochodzenia praw od Allegro to zrobi gigantyczny majątek, bo zapotrzebowanie na taką usługę jest ogromne. Nie wiem czy znowu nie wchodzę na teren niezgodny z regulaminem. Chodzi mi tylko o to że znam wszystkie przepisy, a nie mam pojęcia jak w praktyce uzyskać odszkodowanie. Nie chodzi mi o wskazanie konkretnej firmy, tylko tak ogólnie. Czy istnieje w Polsce (w USA istnieje) taka możliwość, że daję komuś dowody i czekam na odszkodowanie nie angażując zupełnie pieniędzy, czasu i innych środków. Przecież sprawa wydaje się być banalnie prosta.
 
Nie rozumiem jednego - przeczytałeś regulamin allegro? Nie odpowiadają za to co dany handlujący ma w zdjęciach w ofercie - oni jedynie dostarczają platformę gdzie można handlować. Sama mam podobny problem do Twojego i zrobiłam inaczej. Wykonałam u notariusza protokół z otwarcia strony, następnie wysłałam do właściciela firmy propozycję ugody na którą nie odpowiedział. Obecnie sprawa toczy się w prokuraturze.
Dobrze jest sprawdzić czy dana firma nie ma swojej strony internetowej - u mnie firma jeszcze tam miała te same zdjęcia.
 
To nie jest tak, że właściciel platformy nie odpowiada za nic. Gdyby tam się znalazła pornografia dziecięca, to byłaby afera. Allegro udostępnia na świat kradzione zdjęcia i czerpie z tego zyski. To jest jak paserstwo. Nie można tego traktować inaczej i zasłaniać się regulaminem. Jeżeli informuję że popełniają wykroczenie, to powinni zareagować tak jak inne firmy publikujące różne materiały w internecie. Oni z jakiegoś powodu się nie boją procesów. Pewnie ich prawnik jest mocniejszy od każdego innego i przepisy prawa nie mają tu żadnego znaczenia praktycznego, bo nie da się ich wyegzekwować.
 
Moja koleżanka z forum nie miała problemu ze zdjęciem swoich zdjęć z allegro - udowodniła że są to jej zdjęcia i po godzinie ten nieuczciwy sprzedawca miał zablokowaną aukcję. Niestety - ona miała zdjęcia podpisane znakiem wodnym. Jak masz dowody na to że są to Twoje zdjęcia musisz tylko zrobić jedno - napisać do nich, powołać się na regulamin i wysłać dowody na to że zdjęcia są Twojego autorstwa - w tym momencie muszą zareagować i reagują. Ja nawet nie chciałam z nimi rozmawiać - porozmawiałam z właścicielem firmy.
 
Zgadza się - Allegro usuwa zdjęcie jeżeli jest podpisane. Jednak nie jest to logiczne. Po pierwsze znak wodny może nanieść sam złodziej już po ukradzeniu zdjęcia. Po drugie znak wodny można zmienić w programie graficznym. Miałem takie przypadki, że ktoś ukradł moje zdjęcie i podpisał je nazwą własnej firmy! To bardzo słaby dowód autorstwa. Natomiast ja mam silniejsze dowody w postaci oryginałów w pełnej rozdzielczości. Oczywiście wysłałem do Allegro dowód - fragment oryginału. Dostałem odpowiedź "Nie rozpatrujemy żadnych dowodów zewnętrznych."
Dlaczego więc wolę procesować się z Allegro a nie bezpośrednio z firmami złodziejami? To oczywiste. Allegro wyrządza mi największą szkodę, bo publikuje kilkadziesiąt ukradzionych mi zdjęć. Wolę dochodzić praw od jednego przestępcy niż od kilkunastu. Nie miałbym czasu na pracę prowadząc kilkanaście spraw o odszkodowania. Ponadto Allegro jest paserem - dystrybutorem skradzionych zdjęć i głównym źródłem do dalszych pośrednich kradzieży. Od nich biorą zdjęcia kolejni złodzieje i to na serwerach Allegro są umieszczane kolejne nielegalne kopie moich zdjęć.
 
Na początku zrozumiałem, że sam serwis dopuścił się naruszenia prawa w postaci publikacji. Jak widać to poszczególni użytkownicy publikują zdjęcia, a nie serwis. To do nich Pan powinien kierować roszczenia. Niemniej, jeśli Allegro nie zareaguje na zgłoszenie, a udostępnia miejsca na którym dochodzi do naruszenia prawa to może odpowiedzieć, tak jakby to oni dopuścili się naruszenia.
Wolę dochodzić praw od jednego przestępcy niż od kilkunastu.
Tutaj akurat "wola" nie ma znaczenia, a zakres odpowiedzialności poszczególnych podmiotów ustalony przez prawo.
 
Właśnie w tym problem, że to Allegro rozpowszechnia skradzione zdjęcia, a nie sam złodziej. Aukcja złodzieja się kończy, a Allegro nadal udostępnia zdjęcia, bo są one widoczne w historii, znajdują się przez google i cały czas są publikowane przy wyraźnym sprzeciwie autora. Zdjęcia wiszą na serwerach Allegro, a złodziej nie ma nawet możliwości ich usunięcia z serwerów Allegro. Gdyby Allegro nie współpracowało ze złodziejami to nie było by problemu. Niestety Allegro nie chce zapoznać się z dowodami zewnętrznymi i nie reaguje na żądania usunięcia skradzionych zdjęć. Większość złodziei kradnie nieświadomie i usuwa zdjęcia na prośbę autora. Allegro zaś z pełną świadomością nie przyjmuje dowodów i nie usuwa zdjęć z serwerów powodując dalsza kopiowanie i straty. W tym sensie jest to firma gorsza niż większość złodziei zdjęć.
 
Mogą te zdjęcia być na ich wewnętrznym serwerze allegro. Fotki z zewnętrznych serwerów zwykle po zdjęciu nie są widoczne. Przerabiałam już to nie raz, sprawa jest raczej nie do ruszenia.
 
Przerabiałam już to nie raz, sprawa jest raczej nie do ruszenia.
A w moim przekonanie jest. Administrator serwisu też może ponieść konsekwencje za to co inni umieszczają na jego stronie.
 
Zdjęcia produktów, towarów nie podlegają prawom autorskim o ile nie stanowią twórczej kompozycji, dzieła niepowtarzalnego. Zatem jeśli zdjęcia nie mają cech twórczych nie mogą być chronione prawem autorskim.
Można swobodnie wykorzystywać zdjęcia produktów które nie zostały wykonane w jakiś artystyczny sposób.
 
bluecafe napisał:
Zdjęcia produktów, towarów nie podlegają prawom autorskim o ile nie stanowią twórczej kompozycji, dzieła niepowtarzalnego. Zatem jeśli zdjęcia nie mają cech twórczych nie mogą być chronione prawem autorskim.
Można swobodnie wykorzystywać zdjęcia produktów które nie zostały wykonane w jakiś artystyczny sposób.

Czy mógłbyś podać podstawę prawną powyższego oraz wskazać definicję 'artystycznego sposobu' oraz 'cech twórczych'?
Byłbym wdzięczny również za wytłumaczenie możliwości 'powtarzalności' zdjęcia.
 
loco1 napisał:
Czy mógłbyś podać podstawę prawną powyższego oraz wskazać definicję 'artystycznego sposobu' oraz 'cech twórczych'?
Byłbym wdzięczny również za wytłumaczenie możliwości 'powtarzalności' zdjęcia.

Temat ten był poruszony w: Gazeta Podatkowa nr 4 (732) z dn. 2011.01.13, strona 19.

Nie mogę oczywiście skopiować całego artykułu, ale "nie wszystkie samodzielnie wytworzone produkty intelektualne (w tym zdjęcia) korzystają z ochrony prawnoautorskiej, lecz tylko te spośród nich, które wykazują dostatecznie duże różnice w porównaniu z uprzednio wytworzonymi produktami intelektualnymi (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 29 października 1997 r., sygn. akt I Aca 477/97)."

podobny temat
 
Ostatnia edycja:
Nie zgodzę się z tym. Zresztą z artykułu samego wynika, co prawnik to opinia
Jednak nie każda fotografia stanowi przedmiot prawa autorskiego. Jak podkreśla Zawicki, nie stanowi utworu zdjęcie samochodu wystawionego na aukcję, natomiast będzie nim fotografia, która zawiera elementy artystyczne.
Z tym się nie zgodzę. Niby dlaczego odmówić elementu twórczego i indywidualnego charakteru takiego zdjęcia? Jest to w końcu ten jeden indywidualny samochód i można go sfotografować na różne sposoby. Zresztą pomijam i tak ten fakt.
W artykule wyraźnie ktoś też pomylił skorzystania ze zdjęcia w ramach cytatu.

A tak na marginesie - z cytowanego wyżej orzeczenia SA w Krakowie
"nie da się generalnie oznaczyć minimum indywidualności, które stanowiłoby wartość progowa dla uzyskania ochrony w prawie autorskim i pozwalałoby w sposób dostatecznie bezpieczny rozróżnić wytwory intelektualne zdatne i niezdatne do ochrony." Ponadto czytamy tam "ani wielkość nakładu [...] pracy, ani jej charakter nie są doniosłe dla ustaleni, iż produkt tej pracy wskazuje cechy indywidualności"

Zgodnie z wyrokiem SN z 30 maja 1972 "z ochrony prawa autorskiego korzysta utrwalony w jakiejkolwiek postaci wytwór indywidualnej myśli człowieka, niezależnie od wartości, jaką obiektywnie reprezentuje".

W moim przekonaniu, jeśli nie jest to wartość typowo odtwórcza np. zdjęcie zdjęcia to można mówić o pewnym indywidualiźmie i elementach twórczych. Nie można " z góry" wyłączyć np. zdjęć na aukcjach.
 
W zamieszczonym linku znajduje się opinia pewnego adwokata, która nie stanowi wykładni prawa.
SA stwierdził, że Przesłanka indywidualności utworu jest spełniona wtedy, gdy elementy jego formy i/lub treści nie są w pełni wyznaczone przez uprzednio dane elementy należące do domeny publicznej. Innymi słowy oznacza to, iż przy kształtowaniu formy i/lub treści utworu jego twórca wykorzystał obszar swobody w wyborze i uporządkowaniu składników utworu.
A to nie jest jednoznaczne z tym, co Ty napisałeś:
Można swobodnie wykorzystywać zdjęcia produktów które nie zostały wykonane w jakiś artystyczny sposób.

P.S. W pełni zgadzam się również z ostatnim zdaniem Coldera.
 
Powrót
Góra