skrajny debilizm tylko nie wiem czy mój czy ...

  • Autor wątku Autor wątku TYPEK
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

TYPEK

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2009
Odpowiedzi
3
zalegałem z płatnościami za "samowolne zajęcie mieszkania". Należność spłaciłem rok temu w lipcu w Miejski Zarząd Bunków (MZB) mojego miasta. Przyjmując zapłatę Pani poinformowała mnie żebym też złożył pismo do Urzędu Miejskiego (UM) miejskiego mojego miasta o wstrzymanie postępowania windykacyjnego co też uczyniłem. odebrałem oryginał wpłaty i potwierdzrnie złożenia pisma (ksero). potwierdziłem po kilku dniach potwierdziłem telefonicznie iż pieniądze dotarły na konto MZB. Uznałem sprawe za zamkniętą.
 
:mad:Ku mojemu zdziwieniu otrzymałem pismo z sądu że odbyła się rozprawa z powództwa UM o nie zapłacone roszczenie z tytułu jw. W piśmie wysłanym do sądu wyjaśniam sytuacje. Sąd odpisuje i wzywa do przedstawienia oryginałów. Wysyłam kopie, oryginałami nie dysponuje. Sąd nie uznaje moich dowodów zamyka rozprawe i nakazuje zapłate jak wnosił UM.
wyjaśniam więc osobiście sprawe dzwoniąc do UM I MZB. 4 telefony wystarczają aby wyjaśnić sprawe.
Okazuje się że MZB wysłało pismo do UM a ten nie zauważył tego faktu i złożył sprawe do sądu. Wynikiem tego skrajnego wg mnie debilizmu jest prawomocny wyrok sądu który ciąży teraz na moim nazwisku.
Może się myle, ale wg mnie to nie nie jest normalne. Gdyby chodziło o inne ciężkie przestępstwo siedziałbym za niewinność w więzieniu. Jeżeli tak działają sądy i nasze urzędy to przepraszam bardzo, ale to już nie jest dno.
Moje pytanie co mam teraz zrobić jak pozbyć się tego wyroku??
Jak uzyskać przeprosiny za nie kompetencje?
Taki wyrok napewno pociąga za sobą jakieś konsekwencje przecież wyroków sądowych nie daje się tak dla zasady i jakieś ograniczenia mnie dosięgną. Może przy kredytach albo... nie wiem
Co radzicie????
 
Powrót
Góra