W
Wosia97
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2017
- Odpowiedzi
- 6
Dzień dobry,
jestem, a w zasadzie byłam, studentką II roku studiów magisterskich na prywatnej uczelni WSB w Gdańsku.
Pod koniec marca złożyłam wniosek o urlop dziekański - w terminie.
Wniosek został zaakceptowany w połowie kwietnia pozytywnie warunkowo - czyli pod warunkiem dostarczenia dokumentów poświadczających sytuację. Przesłałam zatem niezbędne dokumenty i czekałam. Pisałam do uczelni maile z prośbą o zaakceptowanie wniosku. Odpowiadali, że mają na to od 14 do 30 dni.
18 lipca przyjechałam do domu rodzinnego i znalazłam w nim list informujący mnie, że zostałam skreślona z listy studentów z powodu braku wniesienia opłat. Opłaty dotyczą w głównej mierze semestru letniego - 2250 zł. Pozostała część, czyli 750 zł to faktycznie zaniedbanie z mojej strony - jest to semestr zimowy i powtarzanie przedmiotów (których i tak nie powtarzałam, ponieważ w marcu wniosłam podanie o urlop dziekański).
List o skreśleniu mnie z listy studentów został napisany 04.07, wysłany 14.07, a doręczony 18.07. Nie dostałam poza nim żadnej informacji o tej decyzji - ani smsowo, ani mailowo. Tylko list, który teoretycznie mógł do mnie nawet nie dotrzeć, bo nie był za pobraniem. Nie był też polecony, tylko ekonomiczny.
Uczelnia cały czas mówi, że moja sprawa jest weryfikowana - dzisiaj dziekanat był zamknięty i będę tam dzwonić już jutro z samego rana, by wyjaśnić tę sytuację.
W liście nie było żadnej wzmianki o finalnym odrzuceniu mojego wniosku o urlop dziekański. W związku z tym moje pytanie - czy może być to jakaś pomyłka ze strony uczelni do wyjaśnienia? Czy uczelnia ma prawo żądać ode mnie całości opłat - rozumiem, że za semestr zimowy tak i liczę się z tym, ale czy też za letni (2250), skoro nie uczęszczałam na zajęcia, w regulaminie jest, że za niewykorzystane zajęcia uczelnia nie pobiera opłat - a tak właśnie było, ja zgłaszałam chęć wzięcia urlopu dziekańskiego już w marcu i nie byłam na żadnych zajęciach?
Czy decyzja o skreśleniu mnie z listy studentów wchodzi w życie z dniem 04.07, skoro ja nawet nie dostałam żadnej informacji? Czy dopiero 18.07? W liście jest zapis, że mam 30 dni na odwołanie, dlatego cały czas kontaktuję się z uczelnią mailowo i telefonicznie, by tę sprawę weryfikowali, niemniej jednak czy status studenta został utracony z dniem 04.07, bez mojej wiedzy? Czy dopiero 18.07, bo wtedy list został doręczony?
Czy może nadal decyzja nie jest ostateczna i nadal status studenta mam? (Chodzi mi w tej kwestii głównie o moją pracę - jestem na umowie zleceniu i wiem, że muszę to zgłosić, ponieważ w przeciwnym wypadku grożą mi kary pieniężne za niezgłoszenie utraty statusu studenta do firmy)
Czy uczelnia ma prawo skreślić mnie z listy studentów bez jakiegokolwiek nawiązania w liście do urlopu dziekańskiego, który był przecież w toku?
Będę niezmiernie wdzięczna za wszelkie wskazówki.
jestem, a w zasadzie byłam, studentką II roku studiów magisterskich na prywatnej uczelni WSB w Gdańsku.
Pod koniec marca złożyłam wniosek o urlop dziekański - w terminie.
Wniosek został zaakceptowany w połowie kwietnia pozytywnie warunkowo - czyli pod warunkiem dostarczenia dokumentów poświadczających sytuację. Przesłałam zatem niezbędne dokumenty i czekałam. Pisałam do uczelni maile z prośbą o zaakceptowanie wniosku. Odpowiadali, że mają na to od 14 do 30 dni.
18 lipca przyjechałam do domu rodzinnego i znalazłam w nim list informujący mnie, że zostałam skreślona z listy studentów z powodu braku wniesienia opłat. Opłaty dotyczą w głównej mierze semestru letniego - 2250 zł. Pozostała część, czyli 750 zł to faktycznie zaniedbanie z mojej strony - jest to semestr zimowy i powtarzanie przedmiotów (których i tak nie powtarzałam, ponieważ w marcu wniosłam podanie o urlop dziekański).
List o skreśleniu mnie z listy studentów został napisany 04.07, wysłany 14.07, a doręczony 18.07. Nie dostałam poza nim żadnej informacji o tej decyzji - ani smsowo, ani mailowo. Tylko list, który teoretycznie mógł do mnie nawet nie dotrzeć, bo nie był za pobraniem. Nie był też polecony, tylko ekonomiczny.
Uczelnia cały czas mówi, że moja sprawa jest weryfikowana - dzisiaj dziekanat był zamknięty i będę tam dzwonić już jutro z samego rana, by wyjaśnić tę sytuację.
W liście nie było żadnej wzmianki o finalnym odrzuceniu mojego wniosku o urlop dziekański. W związku z tym moje pytanie - czy może być to jakaś pomyłka ze strony uczelni do wyjaśnienia? Czy uczelnia ma prawo żądać ode mnie całości opłat - rozumiem, że za semestr zimowy tak i liczę się z tym, ale czy też za letni (2250), skoro nie uczęszczałam na zajęcia, w regulaminie jest, że za niewykorzystane zajęcia uczelnia nie pobiera opłat - a tak właśnie było, ja zgłaszałam chęć wzięcia urlopu dziekańskiego już w marcu i nie byłam na żadnych zajęciach?
Czy decyzja o skreśleniu mnie z listy studentów wchodzi w życie z dniem 04.07, skoro ja nawet nie dostałam żadnej informacji? Czy dopiero 18.07? W liście jest zapis, że mam 30 dni na odwołanie, dlatego cały czas kontaktuję się z uczelnią mailowo i telefonicznie, by tę sprawę weryfikowali, niemniej jednak czy status studenta został utracony z dniem 04.07, bez mojej wiedzy? Czy dopiero 18.07, bo wtedy list został doręczony?
Czy może nadal decyzja nie jest ostateczna i nadal status studenta mam? (Chodzi mi w tej kwestii głównie o moją pracę - jestem na umowie zleceniu i wiem, że muszę to zgłosić, ponieważ w przeciwnym wypadku grożą mi kary pieniężne za niezgłoszenie utraty statusu studenta do firmy)
Czy uczelnia ma prawo skreślić mnie z listy studentów bez jakiegokolwiek nawiązania w liście do urlopu dziekańskiego, który był przecież w toku?
Będę niezmiernie wdzięczna za wszelkie wskazówki.
Ostatnia edycja: