Tak zgadza się. Zwróć tylko proszę uwagę, że chwile później SN odniósł się do sytuacji, w której to pogorszenie ma charakter trwały i wówczas też neguje jego słuszność wskazujac, że odszkodowanie też nie należy się nawet jak jest trwały:
Z przytocznego cytatu ani z żadnego innego fragmentu orzeczenia nie można wywieść wniosku, ze sąd neguje słuszność odszkodowania nawet w sytuacji wystąpienia trwałej szkody. Wręcz przeciwnie, sformułowanie
"Z tego względu,
dopóki przysługuje mu to roszczenie (art. 222),
dopóty nie może żądać pieniężnego naprawienia szkody w postaci obniżenia wartości nieruchomości na skutek posadowienia i eksploatacji na nieruchomości urządzeń elektroenergetycznych"
oznacza... dokładnie to co oznacza...

Konstrukt frazeologiczny dopóki-dopóty w języku polskim ma tylko jedno dopuszczalne znaczenie. Jeśli powiem "dopóki mi nie zapłacisz dopóty nie wydam ci zamówionego towaru" to będzie to znaczyło, że jeśli mi zapłacisz ja ci ten towar wydam, prawda? A już na pewno nie może to w żadnym razie oznaczać, że nawet jeśli mi zapłacisz, to i tak towaru nie dostaniesz.
Ale ok, rozumiem, ze bawisz się trochę w adwokata diabła

Czas pokaże jak sędziowie będą wyrokować w takich sprawach.
Z drugiej natomiast strony zasiedzenie jest nieodpłatne i jest pewnego rodzaju sankcją dla własciciela za nie egzekwowanie swojego prawa przez własciwy okres (20 lub 30 lat). SN mógł przyjąć to za oczywistość i dlatego nie poruszył tego w swoim uzasadnieniu.
A może włąśnie poruszył pisząc tak:
"Regulacja roszczenia o naprawienie szkody z powodu pogorszenia rzeczy - jak i innych roszczeń uzupełniających – choć ma charakter szczególny, jest niezupełna, a zatem w kwestiach nieuregulowanych w art. 224 § 2 i w art. 225 k.c. trzeba sięgać do przepisów ogólnych o zobowiązaniach, np. art. 361 § 1 k.c."
Oj nie tak do końca się nie wypowiedział. Zrobił to w bardzo dosadny sposób w tezie do tego wyroku. Stwierdzenie w niej Właścicielowi nieruchomości nie przysługuje wobec nieuprawnionego posiadacza służebności przesyłu roszczenie o naprawienie szkody z powodu obniżenia jej wartości, związanego z normalnym korzystaniem z nieruchomości w zakresie odpowiadającym treści takiej służebności (art. 225*w zw. z*art. 230 k.c.).
No jak to, przecież ta teza jest całkiem jasna i jednoznacznie dotyczy wyłącznie przypadku gdy posiadacz służebności jest
nieuprawniony! Nie rozumiem jak można to rozciągać także na uprawnionego posiadacza, nie sądzisz że gdyby sąd chciał by tak to rozumiano, to napisałby po prostu o "posiadaczu służebności" zamiast o "nieuprawnionym posiadaczu służebności"? Widać słówko "nieuprawniony" ma jednak dla sądu znaczenie...
Mnie martwi to, że tutaj SN nie zostawił sobie jakiejś furtki i nie wskazał, np. "Właścicielowi nieruchomości nie przysługuje (...) związanego z normalnym korzystaniem z nieruchomości w zakresie odpowiadającym takiej służebności w wypadkach gdy ograniczenie to nie ma charakteru trwałego. Zamiast tego rozciągnął to na wszystkie wypadki.
Sąd absolutnie tego nie zrobił - nie rozciągnął braku roszczeń odszkodowawczych na wszystkie przypadki. Można polemizować np czy moja interpretacja frazy dopóki-dopóty nie jest nadmiernie optymistyczna ale na pewno nie można twierdzić na podstawie lektury tego tekstu, ze sąd jednoznacznie uznał, ze gdy ograniczenie jest trwałe to odszkodowanie tez nie przysługuje. Gdyby sądowi o to chodziło, to skróciłby swoje rozważania w ten sposób, że darowałby sobie szczegóły o nieuprawionym posiadaczu służebności bo byłby to szczegół bez znaczenia.
A co jeszcze do tego co napisałaś to SN często w uzasadnieniach nawiązuje i rozważa sytuacje inne niż rozpatrywane. Tutaj tego nie zrobił. Uznał więc albo, że sprawa jest oczywista albo mu się "nie chciało".
Albo zostawił to sobie na lepszą okazje, wiedząc, ze prędko się ona pojawi.
Chodzi o to, że SN rozpatrując sprawę doszedł do jakiś generalnych prawd, które umieścił w tezie.
Zgadzam się całkowicie. Teza zaś jest jednoznaczna i dotyczy nieuprawnionego posiadacza służebności.
Można oczywiscie zawsze zajrzeć do uzasadnienia i szukać wyjątków.
Przypadek uprawnionego posiadacza nie jest wyjątkiem od zasady dotyczącej nieuprawnionego posiadacza. Jest jego przeciwieństwem.