Śmierć rodzica a wyjście z pracy

  • Autor wątku Autor wątku Jeżyki
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

Jeżyki

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2026
Odpowiedzi
4
Pracuję w supermarkecie (system pracy równoważny) w którym jest zatrudniona niewystarczająca ilość pracowników. Kierowniczka notorycznie układa grafik w taki sposób, że obstawia pierwszą zmianę ludźmi (3 lub 4 osoby) zaś na drugą zmianę zaledwie dwie (któryś z kierowników plus kasjer sprzedawca) Praca na drugiej zmianie bywa mocno utrudniona. Jest problem z wykonaniem zadań, które nam wyznaczono, z pójściem do łazienki. Gdy byłam ostatnio na takiej zmianie, dostałam telefon, że mój tata trafił do szpitala w ciężkim stanie. Powiadomiłam kierownika zmiany o sytuacji. Za dwie godziny dostałam informację, że tata zmarł. Chciałam wyjść z pracy, bo nie byłam w stanie pracować i chciałam być z mamą, która została na tamten moment sama (siostra miała przyjechać z innego miasta za jakiś czas) Kierownik zmiany wykonał telefon do kierowniczki. Oczywiście okazało się, że nie ma mnie kto zastąpić (bo wszystkie dostępne osoby, były w pracy już rano) Kierowniczka stwierdziła, że "będę musiała wytrzymać" Nie zadzwoniła do regionalnej, nie poinformowała o sytuacji, nie szukała zastępstwa z innych sklepów. Może to by było skomplikowane, trudne znaleźć kogoś - nie wiem. Wiem, że nie próbowano. Sądzę, iż dlatego, że wyszłaby na wierzch niekompetencja kierowniczki, która mogłaby skutkować zamknięciem sklepu (muszą być minimum dwie osoby na zmianie, żeby sklep był otwarty) Czuję się skrzywdzona i upokorzona. Musiałam funkcjonować po takiej informacji, wśród obcych ludzi, którzy patrzyli na mnie jak płaczę. Nie mogłam być z mamą, która mnie potrzebowała. Dodam, że to nie pierwsza taka sytuacja, bo kilka miesięcy temu, na takiej dwuosobowej zmianie dostałam grypy żołądkowej (miałam ostrą biegunkę i wymiotowałam) również nikt mnie nie mógł zastąpić i ledwo żywa, odwodniona siedziałam w pracy, a klienci pytali czy dobrze się czuję i czy wezwać do mnie karetkę. Czy przekroczono granice i złamano kodeks pracy?
 
Bardzo przykra sytuacja :( Musisz sprawdzić wewnętrzny regulamin pracy. Jeśli jest tam informacja, że na zmianie musi być przynajmniej dwóch sprzedawców, to warto zacząć od zgłoszenia nieprawidłowości wyższemu kierownikowi. Również trzeba się przyjrzeć przestrzeganiu norm dotyczących przerw w pracy. Jest coś takiego w Kodeksie pracy, jak zwolnienie od pracy z powodu siły wyższej z art. 148(1) (2 dni lub 16 godzin). Co do zasady, pracodawca nie może odmówić udzielenia zwolnienia z powodu siły wyższej. Zgodnie z art. 148¹ Kodeksu pracy, szef ma obowiązek zaakceptować wniosek pracownika, o ile sytuacja spełnia wymogi prawne (jest nagła, pilna i dotyczy spraw rodzinnych spowodowanych chorobą lub wypadkiem). Rozumiem, że nie złożyłaś takiego wniosku, więc ciężko mówić o nieprawidłowościach ze strony kierownika.
W ogóle straszna wydra ta kierowniczka. Trzeba nie mieć serca... Pomyśl o zgłoszeniu tego do Państwowej Inspekcji Pracy.
 
gośćforum123 napisał:
W ogóle straszna wydra ta kierowniczka. Trzeba nie mieć serca...

Czyli co ma zrobić osoba organizująca pracę w sytuacji zbyt małej ilości pracowników? Ma zamknąć sklep? Pytam z ciekawości.
 
forg napisał:
Czyli co ma zrobić osoba organizująca pracę w sytuacji zbyt małej ilości pracowników? Ma zamknąć sklep? Pytam z ciekawości.
Problem polega na tym, że każda zmiana powinna mieć minimum 3 pracowników, żeby nie dochodziło do takich sytuacji. Jak napisałam w pierwszym poście, kilka miesięcy temu przy grypie żołądkowej też nie mogłam opuścić miejsca pracy. Czy wiesz jakie to uczucie obsługiwać ludzi w supermarkecie i bać się, że zwymiotujesz im na zakupy? Byłam mocno odwodniona, mąż musiał odebrać mnie z pracy, bo sama nie dałabym rady dotrzeć do domu. A gdybym zemdlała podczas pracy? To już chyba byłby poważniejszy problem.

gośćforum123 - nie wiedziałam, że mogę "z marszu", na zmianie wziąć siłę wyższą. Sądzę, że i tak by mi odmówiono.
 
Jeżyki napisał:
Problem polega na tym, że każda zmiana powinna mieć minimum 3 pracowników, żeby nie dochodziło do takich sytuacji.
Moje współczucie, ale takie jest życie. Czy wszyscy kierowcy zawodowi powinni jeździć w podwójnej obsadzie bo jeden może dostać .... ?
 
victor.jan napisał:
Moje współczucie, ale takie jest życie. Czy wszyscy kierowcy zawodowi powinni jeździć w podwójnej obsadzie bo jeden może dostać .... ?
Jeśli ów kierowca ma takie wymioty i biegunkę, że ledwo stoi na nogach, to chyba wręcz zakazane jest prowadzenie pojazdu, bo może spowodować wypadek. Raczej musi zrobić przerwę. Chyba nie będzie prowadził auta i wymiotował przez okno? Zawodowy kierowca to specyficzny zawód, nie wiem czemu zestawiasz go z pracą kasjerki. Ponadto próbujesz złą organizację pracy bagatelizować, bo "takie jest życie". Świetne odkrycie. Tak, życie takie jest, więc jak się jest kierownikiem, to trzeba mieć w głowie, że ludzie chorują (nawet nagle) i tak organizować zmiany, żeby w razie problemów było zastępstwo. A nie obstawiać swoją pierwszą zmianę pracownikami, a na drugiej zakazać choremu pracownikowi wyjścia i kazać pracować.
 
Pracodawca nie ma prawa zabronić pracownikowi pójścia do lekarza, jeśli ten źle się czuje, chory pracownik nie powinien świadczyć pracy.
Zmuszanie do pozostania na stanowisku lub utrudnianie wizyty u lekarza to naruszenie przepisów BHP i Kodeksu Pracy
To pracodawca odpowiedzialny jest za zdrowie pracownika i bezpieczne warunki jego pracy, nakazanie osobie która skarży sie na złe samopoczucie pracy może stwarzać zagrożenie dla samego pracownika jak i osób postronnych
Miałaś prawo od powstrzymania sie od pracy i udania sie na SOR po uprzednim powiadomienia przełożonego o tym fakcie.

ART 207 KP
§ 2. Pracodawca jest obowiązany chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki. W szczególności pracodawca jest obowiązany:

1) organizować pracę w sposób zapewniający bezpieczne i higieniczne warunki pracy;
W tym wypadku było poprosić przełożoną o wezwanie karetki pogotowia
Jeżeli pracodawca grozi konsekwencjami za próbę ratowania zdrowia, stanowi to podstawę do złożenia skargi do Państwowej Inspekcji Pracy.
Tak jak wyżej napisano powinnaś sprawę zgłosić wyżej, nie może dojść do sytuacji ,że nie możesz skorzystać z przerwy na odpoczynek czy wyjścia do toalety
 
Jeżyki napisał:
bo "takie jest życie".
To stwierdzenie dotyczyło zgonu. Co do złego samopoczucia to nikt nie będzie tworzyć dyżurów bo może ktoś źle się poczuje.
Jesteś sama sobie winna że pracowałaś z takim stanem zdrowia.
Weź sobie do serca i głowy post @cologniola
 
Jeżyki napisał:
Problem polega na tym, że każda zmiana powinna mieć minimum 3 pracowników, żeby nie dochodziło do takich sytuacji. Jak napisałam w pierwszym poście, kilka miesięcy temu przy grypie żołądkowej też nie mogłam opuścić miejsca pracy. Czy wiesz jakie to uczucie obsługiwać ludzi w supermarkecie i bać się, że zwymiotujesz im na zakupy? Byłam mocno odwodniona, mąż musiał odebrać mnie z pracy, bo sama nie dałabym rady dotrzeć do domu. A gdybym zemdlała podczas pracy? To już chyba byłby poważniejszy problem.

gośćforum123 - nie wiedziałam, że mogę "z marszu", na zmianie wziąć siłę wyższą. Sądzę, że i tak by mi odmówiono.
Oczywiście, że możesz z marszu. Właśnie po to zostało to stworzone. "Siła wyższa", czyli nagłe, nieplanowane sytuacje życiowe wymagające nagłego wyjścia z pracy. Za czas korzystania z "siły wyższej" przysługuje 50% wynagrodzenia.
 
Powrót
Góra