J
JASIA2504
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2016
- Odpowiedzi
- 2
Witam serdecznie, od ponad 2 tygodni walcze ze SMyk.pl Zakupiłam łóżeczko niemowlęce, które przyszło uszkodzone, pękniemy szczebelek w boku, a także obite wezgłowia z odrapaą farbą. Paczka przyszła 14.10, na infolinie zadzwoniłam 15.10. Konsultantka poinformowała, ze przyjmuje zgłoszenie i do 18 dostanę odpowiedź czy wymienią wadliwe elementy, czy też 20 kurier o 12 przyjedzie po paczkę i zabierze ją do smyka na reklamacje. Ponieważ wspomnianej odpowiedzi mailowej nie otrzymałam 19.10 sama zadzwoniłam i od innego konsultanta usłyszałam, że w sobote tj.otrzymali informacje z Działu reklamacji, że należy dosłać zdjęcie uszkodzeń, gdybym ie zadzwoniła o bym nie wiedziała. ego samego dnia wysłałam mail- jak się okazało konsultant podał mi błędny e-mail, i wiadomosc wróciła. 24/10 wysłałam mail jeszcze raz i dostałam odpowiedź automatyczną z numerem zgłoszenia i zapewnieniem, że powinni się skontaktować w ciągu 48godz. Odpowiedź mailowa nie nastapiła do tej pory., telefonicznie dowiedziłam się, że częśći nie wymienia i łóżeczko musi odebrać kurier (ponownie sama się skontaktowałam inaczej nie uzyskałabym odpowiedzi) i zamówiłam kuriera, który miał odebrać łóżeczko i zaiwźć do smyka... Od tej pory konsultant 3krotnie zamawiał kuriera i 3 krotnie kurier nie przyjechał. Rozmawiałam z infolinią kilkukrotnie i za każdym razem informują, że piszą zgłoszenie, ale to Dział reklamacji musi je zaaprobować i wysłać kuriera, a im n ie odpowiada. Oczywiście innej opcji kontaktu niż przez infolinie z działem reklamacji nie ma. Jedynym kontaktem z ich strony, było nadanie numeru zgłoszenia-czyli potwierdzenie przyjęcia mojej reklamacji- 24/10. Dzisiaj mija 14 dni bez odpowiedzi na to zgłoszenie o pierwszej reklamacji telefonicznej 15/10 i kolejnej 19.10 nie wspominając. Jakie zastosowanie ma tutaj art.561 ? Konsultant dzisiaj informuje, że reklamacja się rozpocznie momencie kiedy otrzymają łóżeczko, co jest absurdalne, bo celowo go nie odbierają. Nie widzę podstaw, żebym sama je wysyłała, bo po pierwsze nie zamierzam się narażać na koszty, po drugie jestem w 35tc, dodatkowo na l4 z uwagi na zagrożenie przedwczesnym porodem. (zresztą potwierdził to rzecznik praw konsumenta, z którym się kontaktowałam) W kazdej chwili mogę urodzić, a nie mam łóżeczka dla dziecka, co powoduje dodatkowy stres. Dodam, że w każdej rozmowie z infolinią dokładnie zaznaczam, że składam kolejną reklamacje(na błędne informowanie, brak kuriera, brak odpowiedzi, brak kontaktu itd) i żądam wymiany łóżeczka na nowe wolne od wad. W rozmowie z 19.10 konsultant poinformował mnie, że za datę przyjęcia reklamacji uznaje się albo dostarczenie zdjęć, albo towaru(co miało miejsce 24/10).
Jak wygląda sprawa,co mogę zrobić? czy faktycznie mają prawo w te sytuacji zacząć traktować sprawe jako reklamacje od momentu otrzymania łóżeczka, pomimo, ze sami celowo go nie odbierają. czy mają obowiązek odnieść się do mojej pisemnej reklamacji, a w zasadzie uznać ją bo 14 dni dzisiaj mineło? Proszę doradzcie coś, bo każdy kolejna 20 minutowa rozmowa z konsultantem smyka, który nic nie może, rozumie-ale i napisze setne zgłoszenie, powoduje u mnie jedynie napięcie brzucha i kolejne skurcze.
Jak wygląda sprawa,co mogę zrobić? czy faktycznie mają prawo w te sytuacji zacząć traktować sprawe jako reklamacje od momentu otrzymania łóżeczka, pomimo, ze sami celowo go nie odbierają. czy mają obowiązek odnieść się do mojej pisemnej reklamacji, a w zasadzie uznać ją bo 14 dni dzisiaj mineło? Proszę doradzcie coś, bo każdy kolejna 20 minutowa rozmowa z konsultantem smyka, który nic nie może, rozumie-ale i napisze setne zgłoszenie, powoduje u mnie jedynie napięcie brzucha i kolejne skurcze.