M
mada4132
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2021
- Odpowiedzi
- 2
W 2010 umiera babcia Ela,pozostawia mieszkanie w którym zamieszkiwała z Córką Marią i wnuczką Jolą.Konkubent babci zmarł wcześniej w 2001.W 2010 rusza sprawa w sądzie o przyznanie mieszkania Marii.Znajduje się spadkobierca po konkurencie babci,brat jego Jan.W między czasie Maria umiera.Sąd dzieli mieszkanie na 50%dla Jana a 50% na 8 spadkobierców w tym wnuczka Jola i Ja.Jola nadal mieszka w mieszkaniu,lecz dochodzi od strony Jana do sytuacji że nie pozwala korzystać jej z pełnego mieszkania.W 2020 roku otrzymuje postanowienie sądu o zniesienie współwłasności nas wszystkich na rzecz Jana.W czasie tego czasu ani Jan ani Jola nie płacili czynszu bo rządne z nich się nie poczuwało do tego.I tu pojawia się problem ,ponieważ spółdzielnia żąda ode mnie teraz spłaty,oczywiście adekwatnie do metraża którego byłem współwlascicielem,ale to nadal nie mało bo ok 1500zl tym bardziej że to nie mój dług.O całej tej 10letniej batalii dowiedziałem się teraz,owszem byłem na pierwszej rozprawie o ustanowienie własności dla Marii i tak też uznałem że moją część jej oddaje.Nie utrzymuje kontaktu z tą rodziną i myślałem że sprawa się zakończyła.Jestem umówiony że spółdzielnia prawdopodobnie wszystko wyliczyli ale proszę o podpowiedź co mam robić?Czy można tak o żądać zapłaty bez nakazu,no bo w sumie skąd ja mam to wiedzieć,przedstawia jakąś sumę i co mam zapłacić,w imię czego?Nawet nie wiedziałem że jestem współwłaścicielem mieszkania (moje 4m 2).Najbardziej skorzystał Jan ma mieszkanie a my mamy płacić długi?