Z
zeetoy
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2020
- Odpowiedzi
- 3
Witam serdecznie,
Zwracam się do Państwa z pewną sprawą, którą chciałbym rozwiązać - oczywiście jak najbardziej korzystnie oraz poznać jakie drogi rozwiązania takiej sprawy.
Sprawa wygląda następująco. Podmiotem sprawy jest mieszkanie po mojej babci, która mnie wychowywała jako rodzina zastępcza gdyż mój tata alkoholik nie do końca radził sobie z rodzicielstwem. Mieszkałem z babcią całe jej życie, aż zmarła miesiąc po moich 18 urodzinach. Niestety nie udało jej się za życia przepisać mieszkania na mnie. Ogólnie cała rodzina wiedziała o takich zamiarach i wielokrotnie to babcia zaznaczała. Babcia miała również dwóch synów, mojego tatę, który zmarł 2 lata przed śmiercią babci oraz mojego wujka, który żyję dotychczas.
Udałem się do prawnika, jednkaże wybaczcie jeśli mówię coś nie tak ale nie znam do końca nomenklatury prawniczej jak i moja pamięć z tamtego okresu też średnio rejestrowała co się dzieje przez traumatyczne przeżycia.
Prawnik założył sprawę / złożył wniosek (tu nie wiem jak to wygląda). Cała sytuacja wyglądała tak, że w sądzie byłem:
ja
mój wujek (który nie rości sobie praw do mieszkania)
3 świadków, poświadczających wolę mojej babci (świadkowie żyją do dziś; nie wiem czy to jest właśnie testament ustny).
Ogólnie to nie zrozumiałem zbyt wiele z całej rozprawy gdyż miałem w chwili śmierci babci niemalże równo 18 lat i zostałem sam w tym mieszkaniu. Pamiętam tylko, że sąd coś wspomniał o 6 miesiącach no i sprawa jak się okazało nie została zakończona. W międzyczasie wyszła dziwna sprawa z kredytem mojego taty, którą musiałem dłuższy czas wyjaśniać natomiast wszystko skończyło się szczęśliwie. Potem wyjazd do Warszawy za lepszym życiem. Udało mi się nawet zostać magistrem. Ale ze względu, że przez ostatnie lata pracowałem i studiowałem to ta sprawa została dalej nie tknięta, Dlatego też chciałbym zamknąć swoje sprawy z przeszłości.
Mam więc pytanie co zrobić w takiej sytuacji. Byłem u prawnika w tym gdy miałem jeden dzień wolny jednakże z tego co wiem udzielił mi raczej złej porady, ale być może się mylę.
Prawnik stwierdził, że należy złożyć jeszcze raz wniosek o nabycie spadku (tu nie jestem pewien czy ta sprawa ze świadkami to właśnie była to czy sprawa spadkowa). Wujek nie rości sobie takich spraw gdyż nie mieszka tu od lat ale też prawnik stwierdził, że nie mógł postanowić ze względu na okres 6 miesięcy na odrzucenie spadku. Więc na tyle ile ja rozumiem taki wniosek o nabyciu spadku przypadł by nam obu bądź tylko jemu (nie znam zasad dziedziczenia). Jak widać moja wiedza jest żadna
W każdym razie mam pytanie: Jakie kroki należy podjąć by wyjaśnić taką sprawę. Czy przy założeniu takiej sprawy jak poprzednia należy ponownie powołać tych samych świadków czy można powołać się na tę sprawę z przed 8 lat, która się nie wyjaśniła? Czy takie rzeczy może załatwia się również przez Notariusza. Zwracam się tu z pomocą, gdyż muszę poszukać nowego prawnika jednakże przez całą sytuację z COVID nie mogę wygospodarować czasu na znalezienie kogoś nowego.
Z wyrazami szacunku,
Zwracam się do Państwa z pewną sprawą, którą chciałbym rozwiązać - oczywiście jak najbardziej korzystnie oraz poznać jakie drogi rozwiązania takiej sprawy.
Sprawa wygląda następująco. Podmiotem sprawy jest mieszkanie po mojej babci, która mnie wychowywała jako rodzina zastępcza gdyż mój tata alkoholik nie do końca radził sobie z rodzicielstwem. Mieszkałem z babcią całe jej życie, aż zmarła miesiąc po moich 18 urodzinach. Niestety nie udało jej się za życia przepisać mieszkania na mnie. Ogólnie cała rodzina wiedziała o takich zamiarach i wielokrotnie to babcia zaznaczała. Babcia miała również dwóch synów, mojego tatę, który zmarł 2 lata przed śmiercią babci oraz mojego wujka, który żyję dotychczas.
Udałem się do prawnika, jednkaże wybaczcie jeśli mówię coś nie tak ale nie znam do końca nomenklatury prawniczej jak i moja pamięć z tamtego okresu też średnio rejestrowała co się dzieje przez traumatyczne przeżycia.
Prawnik założył sprawę / złożył wniosek (tu nie wiem jak to wygląda). Cała sytuacja wyglądała tak, że w sądzie byłem:
ja
mój wujek (który nie rości sobie praw do mieszkania)
3 świadków, poświadczających wolę mojej babci (świadkowie żyją do dziś; nie wiem czy to jest właśnie testament ustny).
Ogólnie to nie zrozumiałem zbyt wiele z całej rozprawy gdyż miałem w chwili śmierci babci niemalże równo 18 lat i zostałem sam w tym mieszkaniu. Pamiętam tylko, że sąd coś wspomniał o 6 miesiącach no i sprawa jak się okazało nie została zakończona. W międzyczasie wyszła dziwna sprawa z kredytem mojego taty, którą musiałem dłuższy czas wyjaśniać natomiast wszystko skończyło się szczęśliwie. Potem wyjazd do Warszawy za lepszym życiem. Udało mi się nawet zostać magistrem. Ale ze względu, że przez ostatnie lata pracowałem i studiowałem to ta sprawa została dalej nie tknięta, Dlatego też chciałbym zamknąć swoje sprawy z przeszłości.
Mam więc pytanie co zrobić w takiej sytuacji. Byłem u prawnika w tym gdy miałem jeden dzień wolny jednakże z tego co wiem udzielił mi raczej złej porady, ale być może się mylę.
Prawnik stwierdził, że należy złożyć jeszcze raz wniosek o nabycie spadku (tu nie jestem pewien czy ta sprawa ze świadkami to właśnie była to czy sprawa spadkowa). Wujek nie rości sobie takich spraw gdyż nie mieszka tu od lat ale też prawnik stwierdził, że nie mógł postanowić ze względu na okres 6 miesięcy na odrzucenie spadku. Więc na tyle ile ja rozumiem taki wniosek o nabyciu spadku przypadł by nam obu bądź tylko jemu (nie znam zasad dziedziczenia). Jak widać moja wiedza jest żadna
W każdym razie mam pytanie: Jakie kroki należy podjąć by wyjaśnić taką sprawę. Czy przy założeniu takiej sprawy jak poprzednia należy ponownie powołać tych samych świadków czy można powołać się na tę sprawę z przed 8 lat, która się nie wyjaśniła? Czy takie rzeczy może załatwia się również przez Notariusza. Zwracam się tu z pomocą, gdyż muszę poszukać nowego prawnika jednakże przez całą sytuację z COVID nie mogę wygospodarować czasu na znalezienie kogoś nowego.
Z wyrazami szacunku,