spadek po babci, zatajone działki

  • Autor wątku Autor wątku tede_las
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

tede_las

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2016
Odpowiedzi
2
Witam ;) Tutaj Tomek
Zacznę od początku.
Moja babcia Marianna miała cztery działki o nr 501, 528, 420, 434. Miała dzieci Mariana (mego ojca), Janusza, Zośkę, Lilię, Baśkę, Hankę i Boguśkę.
Te działki są na wsi, na działce 501 stoją dwa domy, murowany zamieszkiwany przez Janusza i jego rodzinę oraz dom drewniany który jest podzielony na dwie oddzielne połowy zamieszkiwane przez Damiana (syna Zośki) oraz mego ojca Mariana.
W 2001 roku u notariusza babcia przekazała w darowiźnie dwie działki 501 i 528 na rzecz syna Januszka i jego syna Pawła, czyli dostali po połowie. Działek 420 i 434 babcia nie rozpisała nikomu, zostawiła sobie. Taki podział nie podobał się mojemu ojcowi i Damianowi bo zostaliby z niczym więc w 2002 roku poprawili tą darowiznę i te dwie działki 501 i 528 rozpisano na czterech współudziałowców Mariana, Janusza, Pawła i Damiana, mieli 1/4 udziałów, a tamte dwie działki 420 i 434 nadal są nierozpisane.
Mój ojciec zmarł w 2014 roku, teraz dopiero przeprowadziłem postępowanie spadkowe, 1/4 udziału stoi na mnie.
Babcia zmarła w 2004 roku. Ostatnio w gminie dowiedziałem się, że na babcię Mariannę stoją dwie działki 434 i 420 o które mogę się upominać. Pytałem się czy są tam opłacane podatki, powiedziała, że są, nie chciała powiedzieć kto płaci. Doradziła pobrać wyrys z ewidencji gruntów na moją babcię.
I co teraz robić ? Ktoś zataił te dwie działki, nikt nie przeprowadził postępowania spadkowego po babci. Przypuszczam, że ciotka Zośka, (matka tego Damiana co zamieszkuje połowę domu drewnianego) opłaca podatki, jest zachłanna. Na drugą połowę domu, która była mego ojca sprowadził dzikiego lokatora, robi na złość, ale to inny temat. Nawet ksiąg wieczystych nie ma na te dwie działki 420 i 434, to są lasy.
Znajoma powiedziała, że gdybym wystąpić o nabycie spadku po babci to bym rozpętał burzę w rodzinie, która jest spora. Ja z nimi kontaktu prawie nie miałem, i niektórych nie znam nawet.
 
Szanowny Panie,

w opisanej przez Pana sytuacji wydaje się zasadnym by przeprowadzić postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku po babci przed Sądem (lub zlecić notariuszowi sporządzenie aktu poświadczenia dziecziczenia) i w ten sposób rozpocząć uregulowanie kwestii nieruchomości, które znalazły się w spadku (a więc działek 434 i 420). Następnie można pomyśleć o przeprowadzeniu działu spadku z ewentualnym zaliczeniem otrzymanych od spadkodawczyni darowizn na schedę spadkową (jeżeli brak testamentu) i znieść współwłasność poprzez przyznanie jednej lub obu tych działek jednemu lub kilku spadkodawcom ze spłatą na rzecz pozostałych. Jeżeli babcia nie pozostawiła testamentu to roszczenie o zapłatę zachowku jest już przedawnione (to znaczy, że nie można go przymusowo dochodzić przed Sądem).

tede_las napisał:
więc w 2002 roku poprawili tą darowiznę

Tę umowę zawarli już uprzednio obdarowani Janusz i Paweł z Damianem i Marianem czy też może babcia odwołała darowiznę i darowała wspomniane nieruchomości powtórnie?
 
w 2001 roku babcia w darowiźnie przepisała dwie działki na dwie osoby, Janusza i Pawłowi po 1/2 udziału. W 2002 roku Janusz i Paweł w darowiźnie odstąpi po części od siebie na rzecz Mariana i Damiana. Wyszło że dwie działki 501 i 528 rozpisane są na czterech współudziałowców każdy po 1/4 udziału. O tamtych działkach 420 i 434 nie ma wzmianek. Tylko wtedy było wspomniane w 2001 roku, że babcia jest ich właścicielką. Nie wiadomo co się z nimi stało. Wiem aby tyle, że one dzisiaj stoją na babcię, i ktoś opłaca podatki, przypuszczam, że matka Damiana Zośka, albo żona Janusza i siedzą cicho. Mają łącznie 1,64 ha.
O testamencie nic mi nie wiadomo, raczej nie zostawiła.

Gdybym wystąpił o stwierdzenie nabycia spadku to wywołałbym chyba burze. To spora rodzina. Wtedy musiałbym podawać adresy żyjących dzieci babci chyba, babcia dziś ma już prawnuki których nie znam, niektóre są za granicą.
Może wypis z rejestru gruntów coś pomoże.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra