M
milijon
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2008
- Odpowiedzi
- 4
Dzien dobry. Mój problem wygląda nastepująco:
Rozwiadłam sie 13 lat temu, po rozwodzie dostałam dom który jednak był zadłuzony. Mój obecny partner zyciowy spłacił wtedy ten dług a ja przepisałam na niego połowe domu. Niestety teraz mój konkubent jest ciezko chory (ostatnio przebył dwie operacji serca), nie chce zabrzmieć bezdusznie, ale martwie się co stanie sie z domem gdyby mu coś sie stało... Gdy poruszałam z nim tą sprawe twierdzi ze jego rodzina nie bedzie sie niczego domagała, abym sie nieprzejmowała, i niema zamiaru spisywać testamentu bo nie widzi takiej potrzebny... Z racji jego choroby nie chce go denerwować, jednak z rodziną swoją nie utrzymuje najlepszych stosunków, i są to ludzie którzy raczej by wystąpili do sądu o połowe domu... Moje pytanie brzmią następująco:
1. Czy w takiej sytuacji jak niebedzie spisany zaden testament mam jakiekolwiek prawa do domu? (dodam ze konkubent nieposiada dzieci, jedynie rodzenstwo)
2. Jeśli mam jakieś prawa, a jego rodzine wystąpi sądownie o jego część majątku to jakie mam szanse na zachowanie domu?
3. Jeśli na dwa powyzsze pytania odpowiedz brzmi "niemam zadnych praw" to jak trzeba załatwić tą sprawe aby mieć pewność ze jego rodzina nie wyrzuci mnie na bruk z mojego domu? Jakie mam wyjścia w takiej sytuacji, co trzebabyło by spisać oraz w jakich warunkach? Konieczna obecnosc natoriusza czy moze wystarczy zwykły dokument z podpisem bądz deklaracja słowna...?
Z góry dziekuje za wszelką pomoc. Pozdrawiam.
Rozwiadłam sie 13 lat temu, po rozwodzie dostałam dom który jednak był zadłuzony. Mój obecny partner zyciowy spłacił wtedy ten dług a ja przepisałam na niego połowe domu. Niestety teraz mój konkubent jest ciezko chory (ostatnio przebył dwie operacji serca), nie chce zabrzmieć bezdusznie, ale martwie się co stanie sie z domem gdyby mu coś sie stało... Gdy poruszałam z nim tą sprawe twierdzi ze jego rodzina nie bedzie sie niczego domagała, abym sie nieprzejmowała, i niema zamiaru spisywać testamentu bo nie widzi takiej potrzebny... Z racji jego choroby nie chce go denerwować, jednak z rodziną swoją nie utrzymuje najlepszych stosunków, i są to ludzie którzy raczej by wystąpili do sądu o połowe domu... Moje pytanie brzmią następująco:
1. Czy w takiej sytuacji jak niebedzie spisany zaden testament mam jakiekolwiek prawa do domu? (dodam ze konkubent nieposiada dzieci, jedynie rodzenstwo)
2. Jeśli mam jakieś prawa, a jego rodzine wystąpi sądownie o jego część majątku to jakie mam szanse na zachowanie domu?
3. Jeśli na dwa powyzsze pytania odpowiedz brzmi "niemam zadnych praw" to jak trzeba załatwić tą sprawe aby mieć pewność ze jego rodzina nie wyrzuci mnie na bruk z mojego domu? Jakie mam wyjścia w takiej sytuacji, co trzebabyło by spisać oraz w jakich warunkach? Konieczna obecnosc natoriusza czy moze wystarczy zwykły dokument z podpisem bądz deklaracja słowna...?
Z góry dziekuje za wszelką pomoc. Pozdrawiam.