2
212121gość
Stały bywalec
- Dołączył
- 12.2011
- Odpowiedzi
- 413
Kilka słów wstępu:
ByłoTrzech braci.
Najstarszy zmarł kilka lat (ze 3?) temu jako wdowiec, miał troje dzieci.
Średni brat żyje.
Kilka tygodni temu zmarł najmłodszy. Została żona (wdowa), nie mieli dzieci. Oboje za życia sporządzili notarialne testamenty, że dziedziczą wzajemnie po sobie. Niestety nie znam dokładnej treści, ale myślę, że nie ma to w tej sprawie większego znaczenia. Generalnie sporządzenie obu testamentów miało uprościć i ułatwić procedurę, a celem było przekazanie całego majątku po śmierci obojga jednej konkretnej osobie spoza kręgu spadkobierców ustawowych, z czym wszyscy spadkobiercy się zgadzają.
Wdowa po najmłodszym z braci udała się do notariusza celem przygotowań do sporządzenie aktu poświadczenia dziedziczenia no i tu pojawił się problem mimo, że wszyscy zgadzają się z treścią testamentu - niestety jeden ze spadkobierców ustawowych, jeden z synów najstarszego brata mieszka w Stanach i kategorycznie odmówił (telefonicznie) udziału. Oczywiście nie przyjedzie, ALE też nie chce udzielić nikomu pełnomocnictwa, „bo on jest amerykaninem, nie ma polskiego obywatelstwa, nie będzie nigdzie jeździł, a po ojcu jak była sprawa spadkowa, to stracił 3 tysiące $ na te ceregiele i dużo czasu i mają go zostawić w spokoju”.
Notariusz oczywiście nie sporządzi aktu, a przygotuje dokumenty do przeprowadzenia sprawy spadkowej w sądzie. No jasne, jednak jest problem taki, że wdowa ma 83 lata, a jak wiemy takie sprawy mogą (i trwają raczej) bardzo długo.
Proszę o poradę, co w tym wypadku najlepiej zrobić?
Kurator dla nieznanego z miejsca pobytu chyba odpada, bo przecież wiemy gdzie przebywa ten bratanek, znany jest jego adres i numer telefonu.
Może powołać kuratora, który zarządzałby masą spadkową?
A może sąd może pominąć go w dziedziczeniu, jeśli nie stawi się na sprawę? Oczywiście pod warunkiem, że ze Stanów wróci zwrotka potwierdzająca prawidłowe doręczenie...
ByłoTrzech braci.
Najstarszy zmarł kilka lat (ze 3?) temu jako wdowiec, miał troje dzieci.
Średni brat żyje.
Kilka tygodni temu zmarł najmłodszy. Została żona (wdowa), nie mieli dzieci. Oboje za życia sporządzili notarialne testamenty, że dziedziczą wzajemnie po sobie. Niestety nie znam dokładnej treści, ale myślę, że nie ma to w tej sprawie większego znaczenia. Generalnie sporządzenie obu testamentów miało uprościć i ułatwić procedurę, a celem było przekazanie całego majątku po śmierci obojga jednej konkretnej osobie spoza kręgu spadkobierców ustawowych, z czym wszyscy spadkobiercy się zgadzają.
Wdowa po najmłodszym z braci udała się do notariusza celem przygotowań do sporządzenie aktu poświadczenia dziedziczenia no i tu pojawił się problem mimo, że wszyscy zgadzają się z treścią testamentu - niestety jeden ze spadkobierców ustawowych, jeden z synów najstarszego brata mieszka w Stanach i kategorycznie odmówił (telefonicznie) udziału. Oczywiście nie przyjedzie, ALE też nie chce udzielić nikomu pełnomocnictwa, „bo on jest amerykaninem, nie ma polskiego obywatelstwa, nie będzie nigdzie jeździł, a po ojcu jak była sprawa spadkowa, to stracił 3 tysiące $ na te ceregiele i dużo czasu i mają go zostawić w spokoju”.
Notariusz oczywiście nie sporządzi aktu, a przygotuje dokumenty do przeprowadzenia sprawy spadkowej w sądzie. No jasne, jednak jest problem taki, że wdowa ma 83 lata, a jak wiemy takie sprawy mogą (i trwają raczej) bardzo długo.
Proszę o poradę, co w tym wypadku najlepiej zrobić?
Kurator dla nieznanego z miejsca pobytu chyba odpada, bo przecież wiemy gdzie przebywa ten bratanek, znany jest jego adres i numer telefonu.
Może powołać kuratora, który zarządzałby masą spadkową?
A może sąd może pominąć go w dziedziczeniu, jeśli nie stawi się na sprawę? Oczywiście pod warunkiem, że ze Stanów wróci zwrotka potwierdzająca prawidłowe doręczenie...