M
Marenzo20
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2012
- Odpowiedzi
- 6
Witam.
Nie znalazłem żadnego wątku, który pasowałby do mojej sprawy, więc założyłem nowy temat, być może ktoś miał podobny problem.
Sprawa od początku wygląda tak:
W dniu 8 grudnia 2014 roku, gość pod wpływem narkotyków zdemolował klatkę schodową, w której kupiłem mieszkanie. Powybijał maczetą okna, uszkodził lamperie i niestety ucierpiały na tym moje nowo wstawione drzwi wejściowe do mieszkania (wstawione ok. 10 dni przed tym zdarzeniem). Skrzydło jest do wymiany, ponieważ rzucał w nie szkłem z wybitych okien. Chłopak niestety po nieudolnej policyjnej akcji przeniósł się na tamten świat (zmarł). W dniu 11 grudnia napisałem pismo do Spółdzielni Mieszkaniowej o wymianę drzwi z polisy ubezpieczeniowej SM, ponieważ na "chłopski rozum" to SM odpowiada za część wspólną nieruchomości jaką jest klatka schodowa. Niestety dostałem w odpowiedzi pismo (po ponad miesięcznym oczekiwaniu), że SM nie posiada ubezpieczenia od wandalizmu, a moje żądania uznaje za bezzasadne, ponieważ to mieszkańcy na własny koszt mają zadbać o swoje bezpieczeństwo i założyć instalację domofonową, za co swoją drogą SM pobiera co miesiąc opłatę za konserwację (kuriozum!!!).
Poinformowano mnie również, że jest możliwość wykupienia ubezpieczenia m.in. od wandalizmu dopłacając symboliczną kwotę do czynszu, tyle że informację tą uzyskałem po fakcie, dlaczego nikt nie poinformował mnie pół roku wcześniej jak byłem w SM zgłosić zakup mieszkania i wziąć wymiar opłat?
Moje pytanie jest takie:
Czy jest sens dochodzić swoich roszczeń na drodze postępowania cywilnego? Jest jakaś szansa na wygranie takiej sprawy?
Nie znalazłem żadnego wątku, który pasowałby do mojej sprawy, więc założyłem nowy temat, być może ktoś miał podobny problem.
Sprawa od początku wygląda tak:
W dniu 8 grudnia 2014 roku, gość pod wpływem narkotyków zdemolował klatkę schodową, w której kupiłem mieszkanie. Powybijał maczetą okna, uszkodził lamperie i niestety ucierpiały na tym moje nowo wstawione drzwi wejściowe do mieszkania (wstawione ok. 10 dni przed tym zdarzeniem). Skrzydło jest do wymiany, ponieważ rzucał w nie szkłem z wybitych okien. Chłopak niestety po nieudolnej policyjnej akcji przeniósł się na tamten świat (zmarł). W dniu 11 grudnia napisałem pismo do Spółdzielni Mieszkaniowej o wymianę drzwi z polisy ubezpieczeniowej SM, ponieważ na "chłopski rozum" to SM odpowiada za część wspólną nieruchomości jaką jest klatka schodowa. Niestety dostałem w odpowiedzi pismo (po ponad miesięcznym oczekiwaniu), że SM nie posiada ubezpieczenia od wandalizmu, a moje żądania uznaje za bezzasadne, ponieważ to mieszkańcy na własny koszt mają zadbać o swoje bezpieczeństwo i założyć instalację domofonową, za co swoją drogą SM pobiera co miesiąc opłatę za konserwację (kuriozum!!!).
Poinformowano mnie również, że jest możliwość wykupienia ubezpieczenia m.in. od wandalizmu dopłacając symboliczną kwotę do czynszu, tyle że informację tą uzyskałem po fakcie, dlaczego nikt nie poinformował mnie pół roku wcześniej jak byłem w SM zgłosić zakup mieszkania i wziąć wymiar opłat?
Moje pytanie jest takie:
Czy jest sens dochodzić swoich roszczeń na drodze postępowania cywilnego? Jest jakaś szansa na wygranie takiej sprawy?